Postać Marszałka wzbudza ogromne zainteresowanie, zwłaszcza przy okazji kolejnych rocznic odzyskania przez Polskę niepodległości. Choć większość kojarzy go z oficjalnymi funkcjami państwowymi i rezydencją w Belwederze, to właśnie podwarszawski Sulejówek stał się jego prawdziwym domem i azylem. To tam, wraz z rodziną, zamieszkał w przepięknym dworku "Milusin", który do dziś jest świadectwem historii i prywatnego życia jednego z ojców niepodległości. Miejsce to jest tak ważne, że zostało uznane za zabytek.
Dworek "Milusin" w Sulejówku
Gdy Józef Piłsudski przestał pełnić najważniejsze funkcje państwowe, przeniósł się z Belwederu do Sulejówka. Jego nowym domem stał się wybudowany w 1923 roku dworek "Milusin". Projekt tej niezwykłej budowli stworzył wybitny architekt Kazimierz Skórewicz, który był również autorem projektu gmachu Sejmu. Willa stała się dla Marszałka miejscem wytchnienia po dekadach intensywnej pracy na rzecz kraju.
To jednak nie tylko sam budynek był ważny. Otaczający go ogród stanowił integralną część życia rodziny Piłsudskich. "Ogród historyczny otaczający dworek to miejsce, gdzie najważniejszym bohaterem jest bliska Piłsudskim przyroda. Spacer po „puszczy milusińskiej” z odtworzonym warzywnikiem, sadem i pasieką, pozwala poznać uroki dawnego letniska, jakim był Sulejówek" - opisuje muzeum. To właśnie tam Marszałek mógł cieszyć się spokojem z dala od zgiełku wielkiej polityki.
Czytaj także: Miasto ogród w Świętokrzyskiem. To jedno z najpiękniejszych osiedli regionu
Co skrywała willa "Milusin"?
Dworek "Milusin" był, jak na lata 20. XX wieku, niezwykle nowoczesny. Zainstalowano w nim rozwiązania, o których wielu mogło wtedy tylko pomarzyć. W willi znajdowało się oświetlenie elektryczne, zasilane prądnicą przywiezioną z jednostki wojskowej. Mieszkańcy mieli do dyspozycji wodociąg, kanalizację, a nawet łazienkę z dostępem do ciepłej wody. Prawdziwym hitem był jednak telefon – pierwszy w całym Sulejówku - o charakterystycznym numerze 007.
Z nowoczesnymi udogodnieniami wiąże się zabawna anegdota, którą w rozmowie z PAP przytoczył historyk, prof. Grzegorz Nowik. Okazuje się, że pierwsze spotkanie Marszałka z elektrycznością w nowym domu było dość... wybuchowe.
"Kiedy Piłsudski wprowadził się do "Milusina", pokazano mu te wszystkie udogodnienia. W pewnym momencie przekręcił kontakt, zrobiło się zwarcie, zgasło światło i trzeba było zapalić świece" - opowiedział historyk. Ta historia pokazuje, jak wielkim przełomem technologicznym były wówczas rozwiązania, które dziś uważamy za absolutną podstawę.
Zdjęcia wnętrza Dworku "Milusin" możecie zobaczyć poniżej! Tak właśnie mieszkał Józef Piłsudski.