Gęś zbożowa, znana z lęgów w północnej Eurazji, zimuje w Europie Środkowej i Zachodniej, w tym w Polsce. Wraz z innymi gatunkami gęsi tworzy mieszane stada, co utrudnia ich rozróżnienie. Jeszcze niedawno gęś zbożowa i tundrowa były traktowane jako jeden gatunek. Jednak od niemal dekady wiadomo, że są to różne gatunki, co potwierdzają zarówno Międzynarodowy Komitet Ornitologiczny, jak i Krajowa Komisja Faunistyczna. Podczas gdy populacja gęsi tundrowej jest stabilna, liczba gęsi zbożowej spada.
Jak wyjaśnia dr Marcin Tobółka, myśliwym trudno jest odróżnić gęś zbożową od tundrowej podczas lotu, co ma znaczenie w kontekście polskich przepisów łowieckich. Gęś zbożowa znajduje się na liście gatunków łownych, a polowania na nią są dozwolone tylko w locie. "Tak mówią przepisy. W praktyce jednak myśliwy nie jest w stanie rozróżnić od siebie w locie różnych gatunków gęsi. Nawet doświadczeni obserwatorzy ptaków i specjaliści mają z tym problem" – podkreśla dr Tobółka.
Turystyka łowiecka a ochrona gatunku
Intensywne polowania na gęsi, zwłaszcza w zachodniej Polsce, gdzie dominuje gęś tundrowa, budzą kontrowersje. Choć badania pokazują spadek liczebności gęsi zbożowej, prawo nie dostosowało się do tych ustaleń. "O tym, że gęś zbożowa i tundrowa to dwa osobne gatunki, wiemy od 2017 r. Wiemy też, że mają różne trendy populacyjne. Mimo tego przepisy pozostały niezmienione" – zauważa ekspert.
Kontrowersje wokół polowań i ich wpływ na populację
Rozwój turystyki łowieckiej w Polsce to kolejny problem. Myśliwi z zagranicy przyjeżdżają, by płacić za polowania na gęsi, co jest źródłem dochodu dla biur polowań.
"To, co oburza nas np. w kontekście bocianów odstrzeliwanych przez myśliwych w Libanie, w przypadku gęsi w Polsce jest akceptowane. A tak naprawdę sytuacje są bardzo podobne" – tłumaczy dr Tobółka.
Wskazuje również na problem związany z amunicją śrutową, która nie zawsze powoduje natychmiastową śmierć ptaków, co prowadzi do ich cierpienia i późniejszej śmierci z powodu ran.
Zjawisko to, choć mniej widoczne niż odstrzał bocianów na Bliskim Wschodzie, może mieć bardziej systemowy wpływ na populację ptaków w Polsce. "W Polsce mamy do czynienia z bardziej systemowym i wielkoskalowym oddziaływaniem na ptaki, które może mieć większy wpływ na ich populacje" – podsumowuje dr Tobółka.
Źródło PAP.
Polecany artykuł: