Spis treści
- Służby interweniowały w sprawie pociągu z paliwem zatrzymanego w Puławach.
- Podejrzany o sprawstwo obywatel Mołdawii trzykrotnie zaciągnął hamulec bezpieczeństwa.
- Śledczy badają wątek dywersyjny, gdyż przy mężczyźnie zabezpieczono elektronikę do detonacji ładunków.
Transport paliwa zablokowany na trasie
Skład towarowy zmierzał ze Szczecina w kierunku przejścia granicznego w Dorohusku. Transport liczył 37 wagonów wypełnionych olejem napędowym przeznaczonym dla ogarniętej wojną Ukrainy. Podróż została gwałtownie przerwana w okolicach Puław, gdzie zablokowaniu uległy trzy wagony. Według ustaleń "Super Expressu", za incydentem stoi 25-letni obywatel Mołdawii. Mężczyzna miał trzykrotnie uruchomić hamulec bezpieczeństwa, doprowadzając do całkowitego zatrzymania pociągu na torowisku.
– Policjanci wspólnie ze Strażą Ochrony Kolei i wojskiem dokonali zatrzymania obywatela Mołdawii – przekazał "Super Expressowi" Komendant Główny Policji Marek Boroń.
Po odmowie obsługi pociągu skład ruszył, jednak chwilę później został zatrzymany.
– Doszło do zablokowania pociągu i został ujawniony na jednym z wagonów, na górze – relacjonował komendant.Policja podkreśla, że sytuacja mogła być bardzo niebezpieczna.
– To zablokowanie mogło doprowadzić do wykolejenia i do katastrofy – dodał.
Wątek materiałów wybuchowych
Przy zatrzymanym znaleziono sprzęt elektroniczny, który obecnie jest analizowany przez śledczych.
– Wiemy, że miał ze sobą sprzęt elektroniczny. Wszystkie materiały zostały zabezpieczone – poinformował komendant policji.
Jednocześnie funkcjonariusze wykluczyli najbardziej alarmujące doniesienia.
– Nie ujawniliśmy materiałów wybuchowych. Nie było żadnego wybuchu – podkreślił Boroń.
Śledczy sprawdzają, do czego mógł służyć zabezpieczony sprzęt i czy miał związek ze zdarzeniem.
Reakcja szefa MSWiA
Incydent jest traktowany priorytetowo przez organy państwowe. Minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, w wypowiedzi dla "Super Expressu" podkreślił powagę sytuacji. Choć na obecnym etapie nie ma twardych dowodów na to, że 25-latek wykonywał rozkazy osób trzecich, charakter zdarzenia sugeruje celową dywersję. Pojawiły się również doniesienia o prorosyjskich sympatiach zatrzymanego.
– Na dziś jeszcze nie mam podstaw do twierdzenia, że ten mężczyzna działał na czyjeś konkretne zlecenie. Ale był to na pewno akt o charakterze dywersyjnym, jeden z najpoważniejszych w ciągu ostatnich tygodni – powiedział szef MSWiA "Super Expressowi".
Służby pracują na miejscu zdarzenia
Teren został zabezpieczony przez policję, prokuraturę oraz służby specjalne. Śledczy koncentrują się na ustaleniu, czy mężczyzna był samotnym sprawcą, czy też ogniwem szerszej operacji wymierzonej w infrastrukturę krytyczną. Przeanalizowane zostaną zapisy z monitoringu oraz zabezpieczona elektronika. W wyniku zdarzenia nie odnotowano osób poszkodowanych, a bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców nie zostało naruszone. Ruch kolejowy w rejonie incydentu musiał zostać czasowo wstrzymany na potrzeby czynności operacyjnych.
– Mamy do czynienia z aktami sabotażu w 2024 roku i aktem dywersji w 2025 roku. To się dzieje – mówił komendant policji.
Sprawa ma charakter rozwojowy.
Poniżej galeria zdjęć: Puławy. Miasto nad Wisłą zwane "polskimi Atenami"