- Duchowny Edward Pleń, towarzyszący olimpijczykom od lat, był przekonany o sukcesie polskich skoczków.
- Zgodnie ze słowami księdza, śnieżyca, która pomogła w zdobyciu srebra przez Wąska i Tomasiaka, była efektem opieki siły wyższej.
- Kapelan podzielił się historią motywowania Pawła Wąska oraz swoją opinią na temat wschodzącej gwiazdy skoków, Kacpra Tomasiaka.
Edward Pleń, przez wielu nazywany po prostu "Edim", to stały bywalec olimpijskich aren, dla którego obecne igrzyska są już dwunastymi w karierze. Przed zawodami duetów odbył motywującą rozmowę z Pawłem Wąskiem, zwracając uwagę, że obu zawodnikom brakuje w kolekcji najcenniejszego kruszcu. Ostatecznie Polacy sięgnęli po srebro, a kluczowa dla wyników okazała się decyzja o przerwaniu rywalizacji z powodu trudnych warunków atmosferycznych. Kapelan kadry ma na ten temat swoją własną teorię.
Przeczytaj także: Awantura po konkursie duetów. Sandro Pertile ujawnia kulisy decyzji
– Duch święty czuwał nad tą śnieżycą wokół skoczni – mówi Pleń, dla którego to już dwunaste igrzyska.
Warto odnotować, że przerwanie zawodów wywołało skrajne emocje u rywali. W mediach głośno jest o reakcji niemieckiej ekipy, która nie kryła wściekłości po utracie szansy na podium, sugerując, że wystarczyło lepiej monitorować prognozy pogody.
Zobacz też: Kacper Tomasiak z fortuną po igrzyskach. Kwoty nagród robią wrażenie
Nadzieja w młodym talencie
Kapelan polskiej kadry po raz pierwszy miał okazję bliżej poznać Kacpra Tomasiaka właśnie we włoskim Predazzo. Obserwując młodego zawodnika i analizując ogólną kondycję naszej reprezentacji, duchowny doszedł do wniosku, że to właśnie ten skoczek ma potencjał na sprawienie ogromnej niespodzianki.
– Ja go tak obserwowałem, na ile mogłem i muszę powiedzieć, że biorąc pod uwagę obecną sytuację w skokach to pomyślałem, że tylko on może sprawić niespodziankę. I stało się, wierzyłem w to – mówił.
Wspólne fotografie księdza z debiutującym na tak dużej imprezie zawodnikiem zyskały dużą popularność wśród fanów. Pleń zwraca uwagę na niezwykły spokój i pogodę ducha nastolatka, który zdaje się nie odczuwać presji związanej z zawodami.
– On tylko mówi tylko, ile może powiedzieć, jeśli czegoś nie dopowie, to kończy zdanie uśmiechem. On cały czas w takim bezpośrednim kontakcie jest uśmiechnięty. Tak jakby ten chłopak nie miał w ogóle nerwów – mówi.
Sakrament na wysokościach
Obecność duchownego przy kadrze to nie tylko kibicowanie, ale także posługa duszpasterska w nietypowych okolicznościach. Jako dowód głębokiej relacji ze sportowcami ksiądz przytacza anegdotę o sakramencie pokuty sprawowanym na wyciągu narciarskim, gdzie towarzyszył mu Maciej Kot.
– Wagonik podjechał i wsiadamy we dwóch z Maciejem Kotem. Wagonik ruszył, a Maciek pyta, kiedy mógłby się wyspowiadać. Patrzę na górę, potem na dół i powiedziałem: lepszego miejsca już nie ma. Zawieszeni między niebem a ziemią. "Kurde, szybko muszę zrobić rachunek sumienia", usłyszałem – powiedział duchowny.
Ostateczny rezultat zmagań okazał się znacznie lepszy niż przedolimpijskie prognozy, które wieszczyły porażkę. Zamiast rozliczeń za słabą formę, kibice mogli cieszyć się z objawienia talentu Kacpra Tomasiaka oraz odrodzenia Pawła Wąska. Sukces w konkursie duetów stał się faktem, choć wcześniej mało kto zakładał taki scenariusz.