Spis treści
Uroczystości zaprzysiężenia na urząd prezydenta
Prezydenckie ślubowanie Karola Nawrockiego z 6 sierpnia 2025 roku to niewątpliwie przełomowy moment dla niego samego, ale i dla jego najbliższych. Celebracja tego dnia zaczęła się o poranku i obfitowała w wiele etapów. Pierwszym akordem uroczystości było posiedzenie obu izb parlamentu, oficjalnie zainaugurowane przez marszałka Sejmu.
To właśnie podczas obrad Zgromadzenia Narodowego Karol Nawrocki wygłosił tekst roty przysięgi, po której nastąpiło pierwsze orędzie prezydenta. Parlamentarną część zakończyło oficjalne spotkanie nowo zaprzysiężonej głowy państwa z najwyższymi przedstawicielami izb niższej i wyższej.
Kolejny etap stanowiło nabożeństwo w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Po zakończeniu mszy oficjele udali się na Zamek Królewski w Warszawie, gdzie miało miejsce uroczyste przejęcie przez prezydenta nadzoru nad najważniejszymi laurami państwowymi - Orderem Orła Białego oraz Orderem Odrodzenia Polski.
Rodzina Karola Nawrockiego podczas zaprzysiężenia
W trakcie uroczystego ślubowania przed połączonymi izbami parlamentu, Karolowi Nawrockiemu towarzyszyło najbliższe grono, w tym małżonka Marta, synowie Antoni i Daniel, a także jego siostra i matka. W dalszej części obchodów na Zamku Królewskim pojawili się ponadto rodzice jego żony oraz wuj.
Zauważalna była początkowa nieobecność Kasi Nawrockiej, najmłodszej córeczki pary prezydenckiej. Dziewczynka dołączyła do najbliższych dopiero na etapie wydarzeń na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego, a jej radosne spotkanie z rodzicami trwale zapisało się w kadrach z tamtego dnia.
Pytanie Kasi Nawrockiej. Co powiedziała?
Refleksjami na temat tamtego dnia podzielił się niedawno prezydent, wspominając o nich w rozmowie opublikowanej w książce "Skąd się wziął Karol Nawrocki", która powstała we współpracy z prof. Andrzejem Nowakiem. Znalazła się tam szczera opowieść o tym, jak trudne chwile przeżywała najmłodsza córka prezydenta.
Jak zaznaczył Nawrocki, dzień ten kosztował dziewczynkę wiele wysiłków. Wieczorem, podczas wspólnego odpoczynku, z ust dziewczynki padły niezwykle szczere słowa. "Tato, jestem zmęczona przez ciebie. Cały dzień musiałam gdzieś chodzić" - przytaczał wypowiedź prezydent, oddając perspektywę siedmioletniego dziecka.
Z odpowiedzią nie czekał długo sam zainteresowany, który postanowił rozładować napięcie w żartobliwym tonie:
Odpowiedziałem półżartem: "Kasiu, kochanie, twój tata został prezydentem, poradzisz sobie z tym zmęczeniem, jutro rano obudzisz się i będzie dobrze". Na co ona odparła zupełnie serio: "No, tato, ja nie wiem; a nie da się tego jakoś odwołać? Bo to jest za bardzo męczące". Coś pięknego! Ta scena w jednej chwili uświadomiła mi całą perspektywę dziecka wobec praw, które dorosłym wydają się przełomowe i doniosłe" - przyznał.