Spis treści
- Daniel Nawrocki, potomek prezydenta, spędzał prywatny czas z partnerką w Trójmieście, pokazując nieoczywiste zestawienie luksusu i zwyczajności.
- Zakochani, chronieni przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, zjedli posiłek w drogim lokalu, w którym za wybrane pozycje z karty trzeba zapłacić nawet 349 złotych.
- Sprawdź, po jaki napój do popularnego dyskontu udał się Daniel Nawrocki i jakim nieoczekiwanym samochodem opuścił okolice sopockiego molo.
Partnerce w centrum nadmorskiego kurortu towarzyszył Daniel Nawrocki ubrany w ciemnoniebieski garnitur i jasną koszulę. Fotoreporter „Super Expressu” uwiecznił na zdjęciach ich wspólny spacer ulicami Sopotu.
Wybranka syna prezydenta zdecydowała się na szykowny ubiór w czarnym kolorze. Jej wizerunek dopełniały wyraziste czerwone buty oraz chusta w tym samym odcieniu. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, nad bezpieczeństwem spacerującej dwójki czuwało dwóch agentów Służby Ochrony Państwa.
Daniel Nawrocki zjadł obiad w amerykańskim lokalu w Sopocie
Zakochani zdecydowali się na wizytę w restauracji Billy’s, zlokalizowanej przy placu Zdrojowym w bezpośrednim sąsiedztwie słynnego molo. Ten gastronomiczny punkt słynie z serwowania dań rodem ze Stanów Zjednoczonych i gwarantuje gościom piękny widok na wody Zatoki Gdańskiej.
Wizyta Daniela Nawrockiego i jego towarzyszki w tym miejscu trwała mniej więcej sześćdziesiąt minut. Nie jest jasne, jakie dokładnie potrawy trafiły na ich talerze. Zaglądając do karty dań, można jednak zauważyć, że królują tam potężne kawałki mięsa, klasyczne burgery oraz tradycyjne słodkości zza oceanu.
Za standardowego cheeseburgera lub kanapkę z boczkiem i sosem BBQ należy uiścić kwotę 59 złotych. Prawdziwym testem dla żołądka jest natomiast wyceniony na 99 złotych Fat Burger, którego waga przekracza tysiąc gramów. W jego skład wchodzą aż trzy potężne kotlety wołowe, potrójna porcja sera oraz analogiczna ilość chrupiącego bekonu.
Restauracja serwuje steki za 349 zł
Prawdziwym hitem sopockiego lokalu są żeberka w stylu amerykańskim, które trafiają na stół w towarzystwie frytek, sałatki coleslaw oraz plastra grillowanego ananasa. Taki zestaw kosztuje 89 złotych. Identyczną kwotę trzeba przeznaczyć na wariant pikantny, wzbogacony o ostre papryczki piri-piri oraz jalapeño.
Znacznie wyższe kwoty widnieją przy pozycjach ze stekami. Kawałek mięsa w stylu New York to wydatek rzędu 149 złotych, Ohio Steak kosztuje 159 złotych, a wariant Surf & Turf z dodatkiem krewetek wyceniono na 189 złotych. Absolutnym rekordzistą w menu jest potężny, ważący ponad kilogram stek Tomahawk za 349 złotych, który z powodzeniem zaspokoi głód dwóch dorosłych osób.
W sekcji deserowej na klientów czeka między innymi baton Mars smażony w głębokim tłuszczu, serwowany w cieście z gałką lodów, bitą śmietaną i polewą toffi. Jego cena to 32 złote. Dokładnie tyle samo kosztuje porcja tradycyjnego amerykańskiego ciasta z chrupiącymi orzechami pekan.
Daniel Nawrocki poszedł z partnerką do Żabki
Gdy para zakończyła posiłek, udała się na spokojną przechadzkę głównym deptakiem w Sopocie. W trakcie spaceru weszli do pobliskiej Żabki, w której Daniel Nawrocki zaopatrzył się w butelkę cytrynowego napoju Nestea. Następnie oboje ruszyli w stronę zaparkowanego pojazdu. Wbrew pozorom na syna prezydenta nie czekało luksusowe auto, lecz dwukolorowy, srebrno-niebieski Smart Roadster.
Ten konkretny model samochodu powstawał na taśmach produkcyjnych wyłącznie między 2003 a 2005 rokiem, co oznacza, że liczy sobie już przeszło dwie dekady. Na rynku wtórnym wartość takich maszyn waha się od 20 do 30 tysięcy złotych, w zależności od historii serwisowej i przejechanych kilometrów. Fotograf relacjonujący zdarzenie zauważył, że w ślad za małym Smartem natychmiast podążył ciemny Mercedes z agentami SOP na pokładzie.
Syn prezydenta Daniel Nawrocki nie ukrywa związku
Dla potomka prezydenckiej pary nie było to pierwsze publiczne wyjście w towarzystwie ukochanej. Kobieta wspierała go już wcześniej, między innymi w trakcie działań promujących kampanię wyborczą Karola Nawrockiego. Zakochani chętnie dzielili się również swoimi fotografiami w przestrzeni internetowej.
Ostatnie wyjście w Sopocie miało jednak całkowicie swobodny charakter, z dala od politycznych wieców i uroczystych spotkań. Obejmowało jedynie obiad przy słynnym molo, niespieszny spacer, wizytę w dyskoncie i powrót rzucającym się w oczy Smartem. Tylko asysta uzbrojonych funkcjonariuszy przypominała przechodniom, że mają do czynienia z synem głowy państwa.