- Kraj zmaga się z serią nieprawdziwych komunikatów alarmowych.
- Funkcjonariusze policji schwytali już pierwsze osoby podejrzewane o ten proceder.
- Minister Marcin Kierwiński przedstawił opinii publicznej nowe szczegóły.
- Sprawdź, co dokładnie przekazał szef resortu spraw wewnętrznych.
„To są historie dotyczące poprzednich dni, Telewizji Republika, Tomasza Sakiewicza, Jarosława Kaczyńskiego, Sławomira Cenckiewicza. Sprawa jest rozwojowa. W tego typu sprawach najczęściej mamy do czynienia z grupą, która się ze sobą kontaktuje. To jest kilka osób działających w porozumieniu” – mówił Marcin Kierwiński w TVN24.
Szef resortu zaznaczył jednocześnie, że ze względu na trwające postępowanie unika podawania bardzo precyzyjnych informacji. „To są młode osoby, to są 20-latkowie. To są osoby, które już miały problemy z prawem w tego typu kwestiach. Trzymamy mocno te informacje ze względu na dobro śledztwa. Warto powiedzieć, że pierwsza osoba, od której rozpoczęło się postępowanie, była zatrzymana w zeszły czwartek, bo tak intensywnie działały służby i poważnie podchodziliśmy do zgłoszeń” – stwierdził minister. „Te osoby, które zostały zatrzymane, działały wspólnie. Natomiast grupa ich kontaktów jest znacznie szersza i na podstawie tej grupy mogę powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że namierzona zostanie osoba, która stoi za fałszywym alarmem, jeżeli chodzi o matkę prezydenta Nawrockiego. Pracujemy nad tym bardzo intensywnie” – dodał.
Zapytany o powody działania sprawców minister wyjaśnił, że pragnienie zyskania rozgłosu i popularności „jest bardzo mocna”. „Są to osoby, które też mają swoje sympatie polityczne, ale to będzie przedstawiać prokuratura” – zauważył Marcin Kierwiński. Zwrócił uwagę, że ujęci podejrzani złożyli już wyjaśnienia, w których zdradzili śledczym motywy swojego postępowania. „To będzie przedstawiać prokuratura. Najbliższe godziny, a może dni będą przynosić kolejne zatrzymania” – podkreślił szef MSWiA. Wskazał dodatkowo, że autorzy fałszywych zgłoszeń są „dość biegłe, jeżeli chodzi o kwestie technik komputerowych”. „To nie jest tak, że w wielu kwestiach coś trzeba przełamywać. Proszę pamiętać, że zgłoszenie do matki pana prezydenta wymagało tak naprawdę zalogowania do bramki internetowej, którą każdy z nas może wykupić” – tłumaczył polityk, podsumowując, że schwytani współdziałają z organami ścigania.