Spis treści
Tydzień temu parlamentarzystka sformalizowała swój związek w rodzinnych Siedlcach, natomiast zabawa weselna przeniosła się do sąsiednich Chlewisk. Wybór lokalizacji podyktowany był ogromnym sentymentem, jakim polityczka darzy tamtejsze okolice. „Zależało nam na miejscu, gdzie będzie zielono i miło, ale bez zadęcia, w luźniejszej atmosferze” - wyznała na łamach „Super Expressu” Dorota Olko. Opublikowane kadry z uroczystości potwierdzają, że otoczenie przypominało prawdziwie bajkową i niezwykle urokliwą scenerię.
Nowożeńcy musieli zmierzyć się z logistycznym wyzwaniem, ponieważ na co dzień ich centrum życiowe stanowi Warszawa. W tym gorącym okresie ogromnym wsparciem okazali się krewni. „Organizacja na odległość z Warszawy to wyzwanie, ale na szczęście mamy fajną rodzinę. I wcześniej, i w dniu ślubu dbali o to, żeby było wyjątkowo i wzruszająco. Moja mama chyba mogłaby już zostać wedding plannerką” - podsumowała ze śmiechem posłanka. Oznacza to, że pomoc najbliższych okazała się po prostu nieoceniona podczas ślubnych przygotowań.
Dorota Olko postawiła na tradycję i hit Robbiego Williamsa
W programie imprezy uwzględniono klasyczne polskie akcenty, w tym oczywiście tradycyjne oczepiny oraz quiz sprawdzający wiedzę gości o parze młodej. Taka forma rozrywki zagwarantowała uczestnikom mnóstwo radości i śmiechu. Kluczowym momentem był inauguracyjny występ na parkiecie. „Tańczyliśmy pierwszy taniec do piosenki »Me and my monkey« Robbiego Williamsa, jednej z ulubionych piosenek nas obojga”. Zakochani nie korzystali z usług profesjonalnych instruktorów i ćwiczyli kroki samodzielnie podczas ostatnich wieczorów przed planowaną ceremonią.
Świadkowie na ślubie Doroty Olko. Polityczka odwróciła role
Spora innowacja pojawiła się w kwestii osób asystujących nowożeńcom. „Z niestandardowych rzeczy: ja miałam świadka, a mój mąż świadkową. Ale tak naprawdę byli oni częścią drużyny świadkowej: trzech przyjaciółek i trojga przyjaciół. Dzięki tej ekipie było więcej śmiechu, a mniej stresu” - relacjonuje polityczka Lewicy. Widać więc, że odwrócenie tradycyjnych ról okazało się niezwykle trafnym pomysłem i miłym urozmaiceniem podczas wesela.
Posłanki doradzały Dorocie Olko w kwestii sukni ślubnej
Poszukiwania wymarzonej kreacji to duże wyzwanie przed zamążpójściem. W tej kwestii świeżo upieczona żona otrzymała ogromne wsparcie. „Dylematów z suknią nie rozstrzygnęłabym, gdyby nie moje przyjaciółki i ze szkoły, i z parlamentu. Dylematy pomagała rozstrzygnąć Daria Gosek-Popiolek, która ma świetny gust. A na przymiarki przed odbiorem poszła ze mną senatorka Anka Górska” - wspomina z wdzięcznością Dorota Olko. Oznacza to, że obecność doświadczonych przyjaciółek zdecydowanie ułatwiła ten bardzo ważny wybór przed ołtarzem.