- Przemysław Czarnek ponownie tłumaczy się z posiadania paneli fotowoltaicznych, mimo wcześniejszej krytyki OZE.
- Polityk PiS oświadczył, że nie zdejmie paneli, dopóki prąd w Polsce nie będzie tani, co wywołało falę komentarzy.
- Eksperci wskazują na sprzeczność w argumentacji Czarnka, który krytykuje OZE, jednocześnie korzystając z ich zalet.
- Czy Czarnek faktycznie usunie panele, gdy energia stanieje? Sprawdź, jak ta sytuacja wpływa na debatę o OZE w Polsce.
Przemysław Czarnek odpowiada na pytanie o panele
Temat wrócił, gdy jeden z internautów zapytał byłego ministra edukacji o panele słoneczne zamontowane na jego domu. Czarnek zareagował emocjonalnie i od razu przeszedł do szerszej krytyki odnawialnych źródeł energii.
– O Jezu, przecież to jest tak proste... Ludzie, otwórzcie oczy i nie wierzcie lobbystom wiatrakowym i panelowym – mówił polityk.
Dopiero po tym odniósł się do własnej instalacji. Przyznał, że panele pozostaną na dachu, ale tylko do czasu, aż energia elektryczna w Polsce będzie tańsza.
– Nie zdejmę paneli, dopóki nie będzie taniego prądu w Polsce. My wprowadzimy tani prąd i wtedy zdejmę panele, bo wtedy już nikomu się nie będą te panele opłacały – stwierdził Czarnek.
Poruszające sceny przy grobie Łukasza Litewki. Pod osłoną nocy doszło do niezwykłego zdarzenia
Dlaczego Czarnek zamontował fotowoltaikę?
Polityk PiS tłumaczył, że decyzja o montażu paneli była odpowiedzią na rosnące rachunki za energię. Według niego podobnie myślało wielu właścicieli domów, którzy zdecydowali się na fotowoltaikę nie z powodów ideologicznych, ale ekonomicznych.
– My, paneliści, półtora miliona ludzi, którzy założyli panele na swoje dachy, założyli je dlatego, że drożyzna na prądzie była coraz większa – mówił.
Dodał też, że właściciele takich instalacji w praktyce zapłacili za energię z wyprzedzeniem.
– Dzięki temu nadpłaciliśmy nasz prąd na kilka lat z góry – przekonywał.
Wypowiedź Czarnka zwróciła uwagę, bo polityk z jednej strony przedstawia OZE jako rozwiązanie nieopłacalne, z drugiej sam przyznaje, że panele były sposobem na zabezpieczenie się przed wysokimi cenami energii.
„OZE-sroze”. Wcześniejsze słowa wróciły do Czarnka
Spór wokół paneli Czarnka nie pojawił się nagle. W marcu, podczas konwencji PiS w Krakowie, polityk bardzo ostro mówił o unijnej polityce klimatycznej i odnawialnych źródłach energii. To wtedy padło określenie, które szybko zaczęło żyć własnym życiem.
– Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych oze-sroze dofinansowanych z dopłat – mówił ze sceny.
Po tej wypowiedzi polityczni przeciwnicy zaczęli przypominać, że Czarnek sam korzysta z fotowoltaiki. Od tamtej pory pytania o panele regularnie wracają, a polityk za każdym razem musi tłumaczyć, dlaczego krytykuje OZE, ale instalacji z własnego dachu jeszcze nie usuwa.
Ekspert reaguje na słowa Czarnka. „To jest niesamowite”
Do wypowiedzi Przemysław Czarnek odniósł się ekspert ds. energetyki Jakub Wiech. W komentarzu opublikowanym w serwisie X wskazał na wyraźną sprzeczność w argumentacji polityka PiS.
„Minister Czarnek jednak nie zdejmie paneli fotowoltaicznych. Dlaczego? Bo prąd jest drogi. Zdejmie, jak będzie tani. Co prawda dla niego już prąd jest tańszy dzięki panelom fotowoltaicznym, ale ma być jeszcze tańszy – i wtedy instalacja będzie zdjęta.
To jest w ogóle niesamowite, bo poza kolejnym potwierdzeniem, że PV obniża ceny prądu mamy jeszcze wykolejenie innego argumentu pana ministra, mianowicie: że panele są niebezpieczne. No chyba, że pan minister woli grać bezpieczeństwem swoim i swojej rodziny, byleby tylko mieć tańszy prąd.”
Poniżej galeria zdjęć: Czarnek rozprasza Rydzyka podczas mszy