Spis treści
- Sławomir Cenckiewicz otwarcie potępił decyzję prezydenta Karola Nawrockiego za powierzenie funkcji I prezesa Sądu Najwyższego sędziemu Zbigniewowi Kapińskiemu.
- Były dyrektor BBN-u określił ten ruch „strasznym błędem”.
- Fundamentem krytyki są oskarżenia o ukrywanie akt podczas procesu lustracyjnego byłego prezydenta Lecha Wałęsy.
Zbigniew Kapiński nowym I prezesem Sądu Najwyższego. Reakcja prawicy
Głowa państwa dokonała kluczowego wyboru w strukturach wymiaru sprawiedliwości. Kancelaria Prezydenta poinformowała w poniedziałek, 25 maja, o wyznaczeniu sędziego Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Zgodnie z oficjalnym komunikatem nowy szef tej instytucji rozpocznie urzędowanie w środę, 27 maja.
Przedstawiciel prezydenta argumentował tę decyzję faktem, że nominowany „był tym, który jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd”. Właśnie ta niezłomność w zestawieniu z bogatym doświadczeniem zawodowym przesądziła o ostatecznym werdykcie głowy państwa. Nominacja stała się faktem pomimo negatywnych opinii wyrażanych wcześniej w debacie publicznej przez czołowych polityków, na czele z liderem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim.
Sławomir Cenckiewicz uderza w decyzję Karola Nawrockiego. Padły ostre słowa
Odpowiedź na prezydencką nominację nadeszła natychmiast. Były szef BBN-u Sławomir Cenckiewicz opublikował w mediach społecznościowych bezpośredni apel do głowy państwa. Zwrócił się do polityka słowami: „Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu”.
Historyk ocenił powołanie sędziego Zbigniewa Kapińskiego na najważniejsze stanowisko w Sądzie Najwyższym jako posunięcie szkodliwe dla interesów państwa, określając je jako „niegodna i dla Polski bardzo zła”. Sławomir Cenckiewicz zapowiedział jednocześnie konsekwentne nagłaśnianie i piętnowanie nieprawdy, która jego zdaniem towarzyszy tej kontrowersyjnej nominacji.
Lustracja Lecha Wałęsy tłem sporu. Oskarżenia pod adresem Zbigniewa Kapińskiego
Główne pretensje Sławomira Cenckiewicza mają swoje źródło w głośnym procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy. Sędzia Zbigniew Kapiński wchodził wówczas w skład gremium orzekającego w tej sprawie. Według historyka ówczesny sąd dysponował konkretnymi materiałami obciążającymi byłą głowę państwa, jednak zdecydował się na zatuszowanie faktów o współpracy z komunistycznymi służbami.
Badacz przekonuje, że wymiar sprawiedliwości posiadał pełne podstawy do uznania Lecha Wałęsy za agenta Służby Bezpieczeństwa posługującego się pseudonimem „Bolek”, jednak całkowicie zbagatelizował zgromadzone dokumenty. Dodatkowo historyk zarzuca sędziemu Kapińskiemu oraz pozostałym orzekającym zatajenie informacji o kradzieży akt operacyjnych z lat 1992-1994. Wszystko to miało się odbyć przy wyraźnym sprzeciwie sędziego Krzysztofa Kauby.
Cenckiewicz przywołuje bezpośrednio fragment pisemnego uzasadnienia wyroku z 11 sierpnia 2000 roku, określając je mianem „kłamliwą brednią”. W dokumencie tym zapisano, że „Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne” oraz że „z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością (...) nie istniały pierwotne dokumenty potwierdzające, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem byłej Służby Bezpieczeństwa PRL”. Sławomir Cenckiewicz zwraca uwagę, że nominowany prawnik nie zgłosił do tego werdyktu zdania odrębnego, co stanowi dla niego dowód na pełną akceptację tego, co nazywa „sądowego kłamstwa”.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz ustosunkował się do zarzutów stawianych przez Jarosława Kaczyńskiego oraz byłego dyrektora WBH, gwarantując samodzielność podjętej decyzji. Rzecznik potwierdził, że Karol Nawrocki przeanalizował medialne głosy krytyki i „szanuje wypowiedzi każdego z polityków”. Przedstawiciel kancelarii zaznaczył ponadto, że głowa państwa darzy szacunkiem dorobek badacza, mówiąc, że prezydent „bardzo też ceni i szanuje pracę naukową pana profesora Sławomira Cenckiewicza”.