- Liderzy państw koalicji chętnych spotkają się we Francji, aby omówić szczegóły "deklaracji paryskiej" dotyczącej bezpieczeństwa i wsparcia Ukrainy.
- Wśród tematów znajdzie się również nieplanowana kwestia Grenlandii, która wzbudziła emocje po wypowiedziach Donalda Trumpa.
- Co dokładnie zawiera "deklaracja paryska" i jakie są dalsze kroki w sprawie Grenlandii?
Spotkanie koalicji chętnych w Paryżu
Spotkaniu w Paryżu będą przewodniczyć: prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Oczekiwani są reprezentanci łącznie 35 krajów, a szefowie 27 państw i rządów przybędą głównie z krajów europejskich. Biały Dom poinformował, że obecni będą przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa: Steve Witkoff i Jared Kushner. Jeszcze przed szczytem Macron spotka się z premierem Kanady Markiem Carney'em i następnie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Premier: liderzy państw koalicji chętnych omówią szczegóły „deklaracji paryskiej”
Premier we wtorek podczas briefingu prasowego przed wylotem do Paryża powiedział, że przywódcy państw będą dyskutować szczegóły „deklaracji paryskiej”, która ma być potwierdzeniem woli pełnej współpracy europejsko-amerykańskiej na rzecz gwarancji bezpieczeństwa, wsparcia Ukrainy i jej odbudowy po wojnie.
- A przede wszystkim uzyskania uczciwych i bezpiecznych z punktu widzenia Ukrainy i Europy warunków pokoju lub przynajmniej rozejmu. Celem tego paryskiego spotkania jest zacieśnienie i ujednolicenie stanowiska europejskiego i amerykańskiego, bo tylko taka presja ma szansę zmusić Rosjan do poważnego potraktowania kwestii przerwania ognia, a następnie pokoju - podkreślił Tusk.
Jak dodał, podczas rozmów dyskutowane będą także pewne elementy przyszłych dokumentów, w tym 20-punktowego planu pokojowego oraz opisujących współpracę państw europejskich i Stanów Zjednoczonych w odbudowie Ukrainy.
Tusk zaznaczył, że rozmowy i starania dyplomacji amerykańskiej, europejskiej i ukraińskiej „dają szansę, trochę więcej niż cień szansy, ale na pewno nie gwarancje” na uzyskanie pokoju. Jak podkreślił, do tego potrzeba też dobrej woli ze strony agresora, a na razie - jak dodał - „nie ma żadnych sygnałów ze strony Rosji”.
Tematem nieprzewidzianym kwestia Grenlandii
Tusk podkreślił, że tematem nieprzewidzianym i nieplanowanym podczas spotkania będzie kwestia Grenlandii. - Ona wzbudziła bardzo duże emocje w całej Europie - zauważył.
- Dla Polski dwie rzeczy są jasne i bardzo trudne do pogodzenia, nie oszukujmy się, ale są w sposób oczywisty, jasne i jednoznaczne. Żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi Paktu Północnoatlantyckiego, inaczej NATO traciłoby sens, gdyby w obrębie tego paktu dochodziło do konfliktu czy wzajemnych agresywnych kroków. Bardzo nam zależy na tym, aby wszystkie ewentualne spory czy dyskusje były rozwiązywane oczywiście w przyjaznym dialogu między członkami NATO - mówił Tusk.
Dodał, że solidarność europejska i poszanowanie integralności państw europejskich są elementarnymi kwestiami oraz że Dania może liczyć na solidarność całej Europy. - Równocześnie tutaj Polska jest jednym z najlepszych przykładów, że trzeba robić wszystko, aby więzi europejsko-amerykańskie, te więzi transatlantyckie, (...) nie ucierpiały w tych najbliższych dniach i miesiącach wskutek takich czy innych zapowiedzi, decyzji czy nieporozumień - mówił Tusk.
Zaznaczył, że chciałby, aby w Waszyngtonie było dla wszystkich jasne, że jakiekolwiek próby rozbicia czy podważania istoty NATO, czy Paktu Północnoatlantyckiego nie spotkają się z akceptacją w żadnym kraju europejskim.
Jednocześnie wskazał, że Polska musi być jednym z tych państw, które będzie dbało o zachowanie strategicznej więzi europejsko-amerykańskiej. Nadmienił, że należy patrzeć na kwestie bezpieczeństwa Polski w wymiarze strategicznym.
- Różne burze, różne wichry, różne nieporozumienia i niepokoje targały i będą targały światem zachodnim, ale Polska musi być jednym z tych państw, które będzie dbało cały czas o zachowanie tej strategicznej więzi europejsko-amerykańskiej nie na najbliższy rok, nie na najbliższe 3 lata, ale na dekady, bo to jest gwarancja bezpieczeństwa w jakimś sensie całej naszej cywilizacji, nie tylko polskiej - mówił premier.
Dodał, że będzie przekonywać partnerów Polski, aby być solidarnym, stanowczym, ale równocześnie nie popełnić żadnego błędu.
Grenlandia na celowniku Trumpa
Prezydent USA Donald Trump w niedzielnym wywiadzie dla magazynu „The Atlantic” odniósł się do obaw, że po sobotniej interwencji militarnej w Wenezueli zrealizuje swoje wielokrotne zapowiedzi przyłączenia Grenlandii do USA. Dziennikarz zapytał prezydenta USA o słowa sekretarza stanu Marca Rubio, który powiedział, że atak na Wenezuelę pokazuje, że „jeśli (Trump - PAP) mówi, że coś zrobi (...), to nie są to puste słowa”.
Trump odparł, że to do innych należy interpretacja tych słów. - Naprawdę nie wiem. (...) Wiesz, nie odnosiłem się wtedy do Grenlandii. Ale potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony - powiedział Trump, dodając, że wyspa jest „otoczona przez chińskie i rosyjskie statki”.
Czym jest „koalicja chętnych”?
„Koalicja chętnych” powstała 2 marca br. z inicjatywy premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera w celu opracowania kompleksowego planu wsparcia dla Ukrainy, zapewnienia jej stałego dostępu do broni oraz podejmowania działań zmierzających do zakończenia wojny. Należą do niej 33 państwa – głównie europejskie, w tym Polska a także Australia, Nowa Zelandia, Japonia i Turcja. W skład koalicji nie weszły m.in. USA, niektóre państwa bałkańskie, Węgry oraz Słowacja.