Niezidentyfikowany obiekt spadł na Lubelszczyźnie. Premier Donald Tusk na miejscu zdarzenia

W wyniku zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę, w polskiej przestrzeni powietrznej odnotowano obecność niezidentyfikowanego obiektu. Maszyna zniknęła z radarów, poderwane zostały myśliwce F-16. Jak ustalono szczątki obiektu znalazły się w okolicach Tarnawy-Kolonii (woj. lubelskie). To tam w czwartek (30 lipca) pojawili się Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Marcin Kierwiński.

Nowe wieści ws. wybuchu. Donald Tusk pojawił się na miejscu wybuchu
Autor: X/KPRM/ X (Twitter)

Niezidentyfikowany obiekt na polskim terytorium

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) w nocy z 29 na 30 lipca poinformowało o działaniach lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej. Wynikało to z aktywności rosyjskich ataków na terytorium Ukrainy. Jak przekazało DORSZ, o godzinie 3.40 wykryto niezidentyfikowany obiekt, który przemieszczał się na zachód. Aby go zidentyfikować, natychmiast wysłano myśliwiec F-16. Po godzinie 5.00 policjanci odnaleźli lej i części niezidentyfikowanej maszyny. Znalezisko znajdowało się na polu, pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami, około dwóch kilometrów od najbliższych zabudowań.

Władze na miejscu zdarzenia

Służby zabezpieczają teren i prowadzą działania operacyjne, wspierane przez Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy. Z samego rana na miejsce zdarzenia wyruszył premier Donald Tusk, który wcześniej powołał specjalny zespół koordynacyjny. Po zakończeniu narady, w której wziął udział m.in. szef resortu obrony narodowej, delegacja rządowa, w skład której weszli również wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, udała się bezpośrednio w miejsce odnalezienia fragmentów obiektu.

Szef rządu, przebywając w miejscu upadku rakiety, zaznaczył, że nie ma podstaw, by zakładać, że Polska była docelowym punktem ataku. Podkreślił jednak, że dwa obiekty naruszyły naszą strefę powietrzną. Pierwszy z nich rozbił się w województwie lubelskim. Drugi pojawił się blisko granicy, ale jego sygnał był bardzo krótki i nie spowodował żadnych konsekwencji.

Jak wynika z relacji naszych generałów, którzy przez całą noc, mniej więcej od północy, kiedy przyszły potwierdzone informacje, że Rosjanie szykują masowy atak, wynika, że ukraińskie myśliwce do samej granicy z Polską monitorowały i starały się niszczyć te pociski, które leciały w stronę polskiej granicy - przekazał szef polskiego rządu. 

Władysław Kosiniak-Kamysz o reakcji NATO

Głos w sprawie incydentu zabrał również Władysław Kosiniak-Kamysz. Zapewnił on, że wszystkie służby działają w sposób w pełni skoordynowany, a śledztwo prowadzone jest przez prokuraturę w ścisłej współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wicepremier podkreślił wysoki poziom wymiany informacji i brak niepotrzebnej rywalizacji pomiędzy poszczególnymi organami. Szef MON zwrócił uwagę na znaczenie wsparcia ze strony sojuszników, podkreślając, że Sojusz Północnoatlantycki musi wykazać się siłą i jednością w obliczu zaistniałej sytuacji.

Premier Tusk docenia pracę polskich służb

Donald Tusk nie szczędził pochwał dla działań polskich służb. Wyraził zadowolenie ze sposobu, w jaki zareagowały zarówno jednostki wojskowe i wywiadowcze, jak i Straż Pożarna oraz Żandarmeria Wojskowa. Premier docenił przede wszystkim doskonałą współpracę między różnymi formacjami. Zauważył, że cała operacja została przeprowadzona profesjonalnie i nie pozostawiała miejsca na jakiekolwiek spekulacje czy niejasności.

CZYTAJ: Niezidentyfikowany obiekt spadł na terytorium Polski. BBN i prezydent reagują na zdarzenie

Otoka-Frąckiewicz i prof. Wielomski: KACZYŃSKI WALCZY O KASĘ I PRZETRWANIE! | Super Ring