Czy niemiecka broń wzmocni Polskę?
„Polska jest państwem frontowym. Ciągle wisi nam nad głową kwestia reparacji, która z polskiego punktu widzenia jest nierozwiązana. A gdyby tak Niemcy w ramach uznania frontowej roli Polski sprezentowały jej okręt podwodny, fregatę lub kilka czołgów?” – powiedział Ischinger w opublikowanym w niedzielę wywiadzie na portalu „Die Welt”. Zauważył, że w krajach sąsiadujących z Niemcami nadal istnieje obawa przed ich militarną potęgą.
Reakcja polityków i ekspertów na ten pomysł była ostrożna. „Propozycja sprezentowania systemów broni krajowi, który od kilku lat z powodzeniem buduje najsilniejszą konwencjonalną armię w NATO, brzmi dziwnie, jeśli nie wręcz paternalistycznie” – ocenia wykładowca polityki międzynarodowej na Uniwersytecie Bundeswehry w Monachium Carlo Masala.
Europosłanka z Partii Wolnościowej Marie-Agnes Strack-Zimmermann podkreśliła, że budując wspólną europejską armię, nie powinno się zważać na obawy przed niemiecką dominacją ani na temat reparacji, które są często używane w celach polityki wewnętrznej.
Niemcy i ich rola w Europie
Polityk z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Adis Ahmetovic przyznał, że Niemcy będą miały szczególną odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy w najbliższych latach. Jego zdaniem, zaufania nie zdobywa się „symbolicznymi gestami o charakterze wojskowych prezentów, lecz solidną i ścisłą współpracą”.
Według Agnieszki Brugger z partii Zieloni, propozycja Ischingera „bardziej irytuje niż pomaga”. Podkreśliła, że kluczowe są zaufanie, kooperacja, przywództwo i determinacja, a nie kwestie finansowe czy militarne.
Alternatywne rozwiązania dla bezpieczeństwa
Poseł z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej Roderich Kiesewetter pozytywnie ocenił propozycję Ischingera, ale uznał ją za niewystarczającą do przezwyciężenia nieufności. „Nie możemy wykupić się z odpowiedzialności za obronę Europy, przekazując kilka czołgów” – mówi.
Dziennik „Die Welt” przypomniał, że pomysł przekazania Polsce niemieckiej broni nie jest nowy. Dyskusje na ten temat toczyły się już w 2024 roku, kiedy to ówczesny kanclerz Olaf Scholz przedłożył taką ofertę stronie polskiej podczas konsultacji międzyrządowych.
Źródło PAP.