- Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji, stwierdził, że Grenlandia „nie jest naturalną częścią Danii”.
- Wypowiedź jest komentarzem do planów USA, które chcą przejąć kontrolę nad wyspą, aby zapobiec wzrostowi wpływów Rosji lub Chin w Arktyce.
- Prezydent USA zagroził nałożeniem dodatkowych ceł na kraje, które nie popierają jego wizji dotyczącej przyszłości duńskiej wyspy.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
Rosyjska reakcja na amerykańskie plany
Podczas swojej dorocznej konferencji prasowej w Moskwie, minister spraw zagranicznych Rosji skomentował rosnące zainteresowanie Waszyngtonu Grenlandią. Słowa Ławrowa, cytowane przez agencję Reutera, padły w kontekście argumentów prezydenta USA, Donalda Trumpa. Amerykański przywódca wielokrotnie podkreślał, że przejęcie wyspy przez Stany Zjednoczone jest kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego. Według Białego Domu, ma to zapobiec ewentualnemu wzrostowi wpływów Rosji lub Chin w regionie Arktyki.
Jednocześnie Siergiej Ławrow zapewnił, że Moskwa nie ma zamiaru ingerować w wewnętrzne sprawy tego autonomicznego terytorium Królestwa Danii.
Amerykańska presja i obecność wojskowa
Dążenia administracji Trumpa budzą kontrowersje, zwłaszcza że Stany Zjednoczone od lat utrzymują swoją obecność wojskową na Grenlandii. Obowiązujące umowy z Kopenhagą pozwalają Waszyngtonowi na znaczące zwiększenie liczby stacjonujących tam żołnierzy.
Amerykańskie plany spotykają się ze sprzeciwem części państw europejskich. W reakcji na krytykę prezydent Trump zagroził w minioną sobotę nałożeniem dodatkowych, 10-procentowych ceł na osiem krajów, które nie popierają jego wizji dotyczącej przyszłości duńskiej wyspy.