Spis treści
- Dlaczego Marcin Józefaciuk odrzucił zaproszenie?
- Granice wsparcia według posła Marcina Józefaciuka
- Józefaciuk przypomina o pomocy uchodźcom z Ukrainy
- Życzenia dla Ukrainy od polskiego parlamentarzysty
- Burza w sieci po wpisie posła Marcina Józefaciuka
- Riposta posła Marcina Józefaciuka na krytykę internautów
Tegoroczny, przypadający na 24 sierpnia Dzień Niepodległości Ukrainy był świętowany już po raz trzydziesty piąty. Z tej okazji w stolicy zaatakowanego kraju spotkała się koalicja państw wspierających Kijów, podczas gdy w Warszawie zorganizowano uroczystości opatrzone hasłem „Niepodległość. Nasza wspólna". Na scenie w stolicy Polski pojawił się ambasador Ukrainy w naszym kraju, Wasyl Bodnar, który wygłosił oficjalne przemówienie.
W swoim przemówieniu podkreślił: - To, że Ukraina staje się silniejsza, widzimy co roku, każdego dnia, ponieważ bronimy sami siebie, zabezpieczamy bezpieczeństwo Europy i dajemy nadzieję na przyszłość.
Całe wydarzenie przyciągnęło tłum zarówno polskich, jak i ukraińskich obywateli, a oficjalną część uświetnił okolicznościowy koncert.
Dlaczego Marcin Józefaciuk odrzucił zaproszenie?
Na liście oficjalnych gości zaproszonych na warszawskie obchody znalazł się poseł Marcin Józefaciuk, który jednak zdecydował się nie wziąć w nich udziału. O swojej odmowie parlamentarzysta poinformował za pośrednictwem serwisu X, zaznaczając, że w żadnym wypadku nie odmawia Ukraińcom prawa do celebracji ich najważniejszego święta narodowego. W swoim wpisie wyjaśnił: - Jednak jako polski poseł nie widzę swojej roli w publicznej manifestacji z okazji niepodległości innego państwa, organizowanej w samym sercu polskiej stolicy.
Polityk dał jasno do zrozumienia, że bycie reprezentantem polskiego narodu kłóci się z udziałem w tego typu uroczystościach.
Granice wsparcia według posła Marcina Józefaciuka
Parlamentarzysta zastrzegł jednocześnie, że z pełnym przekonaniem uczestniczyłby w merytorycznych konferencjach, warsztatach lub panelach dyskusyjnych poświęconych kwestiom bezpieczeństwa, dwustronnej integracji oraz przyszłości polsko-ukraińskich relacji. Zbudował jednak twardą czerwoną linię, dodając: - Publiczne świętowanie niepodległości innego kraju to jednak granica, której przekraczać nie chcę.
Józefaciuk przypomina o pomocy uchodźcom z Ukrainy
W swoim wpisie poseł stanowczo odciął się od podejrzeń o postawy antyukraińskie, przypominając swoje zaangażowanie z pierwszych dni pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, kiedy to jako dyrektor szkoły przyjął w jej mury setki młodych uchodźców. Józefaciuk przypomniał:
- Przez mój gabinet przeszły kolejne setki rodzin. Każda otrzymała pomoc i wsparcie. Nie robiłem tego dla zdjęć ani politycznych deklaracji. Pomagałem, bo ludzie uciekający przed wojną tej pomocy potrzebowali. I zrobiłbym to jeszcze raz bez mrugnięcia oka. Ale solidarność nie oznacza rezygnacji z własnej tożsamości, obowiązków ani prawa do stawiania granic. Jako Polak mam obowiązki wobec Polski. Jako poseł Rzeczypospolitej mam obowiązki wobec polskich Obywateli i polskiego Państwa.
Polityk wyraźnie rozgraniczył ludzki obowiązek niesienia pomocy od urzędowych powinności wobec własnej ojczyzny.
Życzenia dla Ukrainy od polskiego parlamentarzysty
Swoje długie oświadczenie w mediach społecznościowych parlamentarzysta spiął klamrą życzeń skierowanych w stronę walczącego sąsiada, mających dotyczyć głównie pokoju, bezpieczeństwa oraz pomyślnej obrony suwerenności. Swoją argumentację podsumował słowami: - Ukraińcy mają prawo świętować swoje państwo. Ja natomiast jestem polskim posłem i moim pierwszym obowiązkiem jest Polski. W ten sposób ostatecznie uargumentował swoją nieobecność na wydarzeniu.
Burza w sieci po wpisie posła Marcina Józefaciuka
Oświadczenie momentalnie wygenerowało gorącą dyskusję w internecie, dzieląc obserwatorów na dwa obozy. Część internautów przyklasnęła decyzji polityka, uznając ją za modelowy przykład postawy propolskiej, natomiast inni zarzucili mu cyniczną grę pod publiczkę i przedwczesne zbieranie kapitału politycznego na przyszłoroczne wybory. Jeden z krytykujących użytkowników napisał: „- Jeśli myślisz że takim działaniem zachęcisz prawicowych wyborców do głosowania na siebie to jesteś bardzo naiwny. Za rok posłowanie się skończy. A zachowanie się w porządku jako właśnie poseł wobec mieszkańców, uściśnięcie ręki Ukraińcom nie sprawi że będziesz mniej polski. ". Komentarze pod postem błyskawicznie zamieniły się w prawdziwe pole bitwy politycznych poglądów.
Riposta posła Marcina Józefaciuka na krytykę internautów
Wywołany do tablicy parlamentarzysta nie pozostawił tych zarzutów w próżni i błyskawicznie odpowiedział na ostre słowa komentującego. Zdecydowanie odrzucił oskarżenia o polityczne kalkulacje, pisząc: „- Wolę wykorzystać ten rok, który mi został niż udawać kogoś, kim nie jestem aby tu zostać. I w tej kwestii widzę, że się nie zgodzimy. Przeczytaj post raz jeszcze - ze zrozumieniem. Pozdrawiam.". Krótka i stanowcza riposta miała ostatecznie zamknąć wątek rzekomego poszukiwania wyborczego poklasku.