Spis treści
- Marcin Horała z partii Rozwój Plus objął fotel wicemarszałka dzięki poparciu koalicji rządzącej.
- Prezes PiS oburzony. Mówi o rzekomym układzie byłego premiera z Donaldem Tuskiem.
- Decyzja kończy blisko trzyletni okres wakatu na tym stanowisku, wywołany sporem o Elżbietę Witek.
Marcin Horała z Rozwoju Plus obejmuje urząd
Po niemal trzech latach trwania w martwym punkcie Sejm skompletował wreszcie grono wicemarszałków. W piątkowym głosowaniu zdecydowano, że wolne do tej pory miejsce w Prezydium zajmie Marcin Horała. Jest on reprezentantem nowo powstałej formacji Rozwój Plus, której inicjatorem był Mateusz Morawiecki.
Rezultat starcia jasno pokazuje układ sił w parlamencie. Marcin Horała otrzymał 254 głosy poparcia, podczas gdy jego konkurent, Marcin Ociepa z Prawa i Sprawiedliwości, zdobył zaledwie 167 głosów. Przesądzające okazało się stanowisko większości rządowej Donalda Tuska, która jednoznacznie stanęła po stronie polityka z ugrupowania Morawieckiego.
To historyczny moment. Wygrana Horały i poparcie koalicji rządzącej są wyraźnym owocem podziału w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Cała sytuacja to nowe otwarcie i zarazem pierwszy dowód na współpracę świeżej opozycyjnej siły z obozem sprawującym władzę.
Jarosław Kaczyński wściekły na Morawieckiego
Prezes Prawa i Sprawiedliwości błyskawicznie zareagował na sejmowe rozstrzygnięcia. Jarosław Kaczyński opublikował w sieci mocny wpis, w którym surowo ocenił postawę Mateusza Morawieckiego. Stwierdził wprost, że to dowód na nawiązanie współpracy przez jego byłego podwładnego z obozem Donalda Tuska.
Długo się zastanawiałem, dlaczego Mateusz Morawiecki rozbił PiS. Dziś już wiemy, że oprócz osobistych ambicji celem było rozpoczęcie rozmów z Tuskiem. I są już tego pierwsze owoce: wicemarszałek dla Rozwoju Plus wbrew wszelkim regułom parlamentarnym - napisał na X Jarosław Kaczyński.
Zdaniem szefa PiS, wyjście posłów z partii i osłabienie największego ugrupowania było celowym zabiegiem, mającym na celu zbliżenie z rządem Donalda Tuska. Z kolei uzyskanie przez nowego wicemarszałka fotela to namacalny efekt tych kuluarowych porozumień.
W swojej internetowej wypowiedzi Kaczyński uderzył także w Konfederację. Uznał Prawo i Sprawiedliwość za jedyną prawdziwą opozycję w Sejmie i zarzucił pozostałym ugrupowaniom, że są gotowe dogadywać się z władzą.
To przykre, ale ta sytuacja wiele wyjaśnia wyborcom: Konfederacja dopuszcza koalicję z Tuskiem, a Mateusz Morawiecki już się z nim układa. Więc czas na powrót do Prawa i Sprawiedliwości. Jedynej siły, która może powstrzymać Tuska! - podkreślił prezes PiS.
Dlaczego fotel wicemarszałka Sejmu był pusty?
Wszystko zaczęło się jesienią 2023 roku, kiedy rozpoczynała się obecna kadencja. Wtedy to ustalono, że Prezydium Sejmu będzie miało sześciu wicemarszałków. Prawo i Sprawiedliwość, będące najliczniejszym klubem opozycyjnym, wystawiło na tę funkcję Elżbietę Witek. Byli oponenci zarzucili jej jednak naginanie regulaminu w poprzednich latach i nie wyrazili na to zgody.
Decyzja większości rozwścieczyła polityków PiS, którzy twardo bronili kandydatury byłej marszałek i zrezygnowali z przedstawiania innej propozycji. Partia z Nowogrodzkiej utrzymywała, że odrzucenie Witek to gwałt na zwyczajach panujących przy Wiejskiej, a miejsce należy im się z urzędu. Przez to stanowisko przez blisko trzy lata stało puste.
Kluczowy okazał się lipiec 2026 roku. Wtedy z partii odeszło kilkudziesięciu polityków związanych z byłym szefem rządu, zakładając Rozwój Plus. Jako drugi pod względem wielkości klub opozycyjny, od razu zażądali oni miejsca w Prezydium. To zmobilizowało Prawo i Sprawiedliwość do powrotu do gry i zgłoszenia swojego nominata, Ociepy. Przegrana w głosowaniu to nie tylko dowód na osłabienie dawnego hegemona, ale także czytelny znak nowej, politycznej rzeczywistości w Polsce po wielkim prawicowym podziale.