Magdalena Ogórek postanowiła przerwać milczenie w sprawie swojego zdrowia. Po tym, jak niedawno trafiła do szpitala, wyznała, że mocno się zaniepokoiła. Jej stan to efekt długotrwałego, ogromnego stresu. Przyczyną były trudne wydarzenia z życia prywatnego, a także duże problemy finansowe i zawodowe. Prezenterka musiała utrzymać trzy osoby i dużo pracować. Medycy ostrzegli ją, że dalsze przemęczanie się może skończyć się fatalnie. Dziennikarka wyjaśnia jednak, że musi pracować, by utrzymać rodzinę i sprostać obowiązkom.
Pod koniec ubiegłego tygodnia Magdalena Ogórek zaniepokoiła swoich odbiorców w mediach społecznościowych. Poinformowała o wizycie w placówce medycznej i pokazała zdjęcie z wenflonem.
„- Kochani, ostatnie dni tak, dlatego dzisiaj nie będę z wami o godz. 17. Istnieje szansa, że dostarczą mnie wieczorem do programu”
Teraz pierwszy raz tak otwarcie mówi o tym, jak się czuje. Zaznacza, że ta sytuacja mocno ją przestraszyła. Lekarze alarmowali, że „kolejne takie przetrenowanie może się bardzo źle skończyć, więc muszę uważać”.
W wywiadzie dla serwisu Plejada dziennikarka wyznała, że jej dolegliwości mają swoje korzenie w trudnej przeszłości. Jak mówi, rok 2020 przyniósł w jej życiu prawdziwą rewolucję.
„- W 2020 r. służby trzykrotnie wkroczyły do mojego mieszkania o 6 rano, przewracając mi całkowicie dom. Aresztowano wówczas mojego dziś byłego już męża. Ani ja, ani córka nie mogłyśmy się z nim kontaktować, nawet telefonicznie, przez okres sześciu miesięcy, gdyż prokuratura nie wyraziła na to zgody. Moja córka przeżyła szok, długo pozostawała w stanie totalnej traumy. Musiałam ją i dom podnosić ze zgliszczy. Po dziewięciu miesiącach odebrałam z aresztu wrak człowieka. Skutkiem tych wydarzeń była rozległa choroba serca ojca mojej córki. Wszystkie te wydarzenia szły lawinowo jak w filmie sensacyjnym. Całej sytuacji nie wytrzymał również mój tata. Doznał udaru, a rok temu zmarł”
Trudna przeszłość Magdaleny Ogórek
Prezenterka zaznacza, że w tamtym czasie musiała pogodzić opiekę nad chorym, cierpiącym na lęki człowiekiem z prowadzeniem domu i licznymi obowiązkami.
„- Musiałam być mamą, tatą i osobno opiekować się chorą osobą, równolegle prowadząc w TVP po siedem programów tygodniowo. Ojciec mojej córki został też bez środków do życia, to ja wpłaciłam kaucję. W związku z tym zostałam nagle sama z utrzymaniem trzech osób. Każdy rozumie, jakie to jest obciążenie. Czasem płakałam ze zmęczenia, ale weszłam w tryb zadaniowy, nie dając sobie kompletnie przestrzeni na własne emocje”
Dziennikarka dodaje, że choć ostatecznie jej męża oczyszczono z zarzutów, to biorąc pod uwagę to, co przeżyła, „poza wartością samą w sobie, nie miało już żadnego znaczenia w kontekście przeżytych wydarzeń”. Opowiedziała o tym w odpowiedzi na pytania fanów. Przypomniała też o dekadzie funkcjonowania na świeczniku – od startu w wyborach prezydenckich w 2015 r. po pracę w telewizji publicznej.
Tak kiedyś wyglądała Magdalena Ogórek. Zmysłowe zdjęcia gwiazdy TVP trafiły do sieci
Aktualnie Magdalena Ogórek jest związana z telewizją wPolsce24. Jak sama zauważa, lekarze uważają, że pracuje tam za dużo.
„- Mam bardzo zdolną córkę, która dwa lata temu dostała się na wymarzone, elitarne studia i jako mama odpowiadam za jej utrzymanie. Ponadto w ciągu trzech lat zbudowałam od podstaw muzeum, które nadzoruję, jak złożyć to wszystko razem, to słoń by nie wytrzymał. W pewnym momencie organizm powiedział, że dotarł już poza granice fizycznej wytrzymałości”
Dalsze losy Magdaleny Ogórek
Dla Magdaleny Ogórek ostatni pobyt w placówce medycznej był źródłem dużego niepokoju, ale rokowania lekarzy są dobre.
„- Jeżeli zapewnię sobie spokój i rekonwalescencję zaleconą przez lekarza, wszystko powinno być dobrze. Obowiązkowo muszę stawiać się na kontrolach. Organizm ma możliwości samonaprawcze, szczególnie jak jest wspomagany przez medycynę. Wyszłam poza sferę wytrzymałości fizycznej. Na pewno nie pomaga, że ważę 48 kg, co jest mi wytykane całe życie, ale tak mam. Moi rodzice również byli tacy szczupli i nic z tym nie zrobię”
Prezenterka podała, że wie już, co jej dolega, ale nie chce na razie zdradzać diagnozy. Cieszy się, że trafiła w dobre ręce, bo czeka ją długi powrót do zdrowia. Czy odsunie się w cień? Magdalena Ogórek twierdzi, że nie jest to łatwe.
„- Staram się, ale już nawet wczoraj trochę pokuśtykałam do pracy. Medycyna teraz szybko pionizuje pacjenta. Nie mam możliwości nie pracować, bo odpowiadam za trzy osoby, także finansowo. Na pewno będę starała się bardziej uważnie funkcjonować. Lekarze powiedzieli, że kolejne takie przetrenowanie może się bardzo źle skończyć, więc muszę uważać - stwierdziła. - Bardzo się wystraszyłam, powiem szczerze. Tak źle jeszcze nie było, więc nie było to fajne. Dzisiaj już się uśmiecham, ale kilka dni temu było dużo gorzej”