- Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty skrytykował kandydaturę Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, co doprowadziło do zerwania kontaktów z nim przez Ambasadora USA Thomasa Rose'a.
- Premier Donald Tusk stanął w obronie marszałka Sejmu, apelując do ambasadora USA o wzajemny szacunek, co spotkało się z lekceważącą odpowiedzią ze strony ambasadora Rose'a.
- Działania ambasadora Rose'a, w tym jego wpisy w mediach społecznościowych, spotkały się z krytyką ze strony polskich internautów, Partii Demokratycznej w USA oraz byłego ambasadora USA w Polsce, Daniela Frieda, który uznał jego reakcję za niepotrzebną i niefortunną.
Punktem zapalnym okazała się wypowiedź Włodzimierza Czarzastego, Marszałka Sejmu, który w poniedziałek, 17 października, ogłosił, że nie poprze wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla. Czarzasty uzasadnił swoją decyzję, twierdząc, że polityka byłego prezydenta USA destabilizuje instytucje międzynarodowe.
Ambasador Rose zareagował błyskawicznie, ogłaszając zerwanie kontaktów z polskim politykiem. W swoim wpisie określił wypowiedzi Czarzastego jako "oburzające i niesprowokowane obelgi" pod adresem przywódcy Stanów Zjednoczonych.
Reakcja polskiego premiera
W obronie Marszałka Sejmu stanął premier Donald Tusk, który zaapelował do ambasadora Rose'a o wzajemny szacunek między sojusznikami.
- Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo – napisał.
Odpowiedź Thomasa Rose'a na wpis premiera Tuska była zaskakująca. Dyplomata zasugerował, że wiadomość premiera "z pewnością była ona przeznaczona dla Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego", co zostało odebrane jako ironiczna i lekceważąca uwaga.
Wieczorem tego samego dnia ambasador Rose kontynuował aktywność na platformie X, tym razem korzystając z prywatnego konta. Jego wpisy, zdaniem wielu internautów, były utrzymane w irracjonalnym tonie i jeszcze bardziej zaogniły sytuację.
Fala krytyki
Wpisy ambasadora Rose'a spotkały się z masową krytyką ze strony polskich internautów. W komentarzach pojawiały się zarzuty o wtrącanie się w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa, a także porównania Polski do "guberni" amerykańskiej. Niektórzy użytkownicy wzywali ambasadora do rezygnacji i powrotu do kraju.
- Boże, chroń nas przed takimi przyjaciółmi. Z wrogami poradzimy sobie sami. Polska nigdy nie "stała trochę z tyłu" i nigdy nie zaakceptuje amerykańskiego dyktatu. Naród polski szanuje swoją suwerenność. Wracaj do domu - napisał jeden z internautów z Białegostoku.
Ostra awantura między Nawrockim i Czarzastym. Do spotkania polityków dojdzie już za kilka dni!
- Czy mamy zabrać z sobą naszych żołnierzy i sprzęt? - odpisał mu ambasador.
Ta wymiana zdań została uznana za nieodpowiednią dla przedstawiciela zaufanego sojusznika. Krytyczne stanowisko wobec działań ambasadora Rose'a wyraziła również Partia Demokratyczna w USA. Jej przedstawiciele uznali, że takie potraktowanie bliskiego sojusznika potwierdza "transakcyjne" podejście Donalda Trumpa do polityki zagranicznej, motywowane m.in. dążeniem do Pokojowej Nagrody Nobla.
Były ambasador USA o incydencie
Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce i doświadczony dyplomata, w rozmowie z internetowym Radiem RMF24 ocenił, że wypowiedź Włodzimierza Czarzastego była "normalną, nieodstającą od standardów krytyką".
- Słysząc jego wypowiedzi, nie widziałem żadnego powodu, by protestować, a już na pewno nie zrywać stosunków – podkreślił Fried. Dodał, że Polska nie jest krajem marginalnym i "bardzo prawdopodobne, że będziemy potrzebować pomocy marszałka Sejmu w przyszłości".
Zdaniem Frieda, wypowiedź amerykańskiego ambasadora była "zupełnie niepotrzebna" i "niefortunna w tych trudnych czasach, kiedy musimy pracować przeciwko Rosji, kiedy wzrastają amerykańskie inwestycje w Polsce". Sugerował, że ewentualne uwagi powinny być przekazywane prywatnie, a publicznie należy zachować pozytywny ton.
Były ambasador zasugerował, że Thomas Rose i Włodzimierz Czarzasty powinni się spotkać, a inicjatywa powinna wyjść od amerykańskiego dyplomaty.
- Najlepsze byłoby potwierdzenie dobrych stosunków i jakiś gest od ambasadora, stwierdzenie, że zareagował po ludzku, na szybko, a nie było to przemyślane – stwierdził. - Kiedy się popełnia błąd, to najlepszym wariantem jest przyznanie się i coś szlachetnego - dodał, podkreślając, że "nie ma sensu zrywane stosunków".
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Włodzimierz Czarzasty: