Decyzja głowy państwa dotyczy nowelizacji Prawa oświatowego oraz innych dokumentów, znanych powszechnie jako ustawa o prawach i obowiązkach ucznia. Głównym założeniem odrzuconych regulacji było stworzenie jednolitego spisu uczniowskich przywilejów oraz zbudowanie wielostopniowego systemu ochrony, w którym funkcjonowaliby rzecznicy na szczeblach od szkolnego, przez wojewódzkie, aż po szczebel krajowy. Karol Nawrocki podkreślił w swoim wystąpieniu, że absolutnie nie podważa konieczności dbania o interesy polskiej młodzieży.
Wręcz przeciwnie. Młodzi ludzie zasługują na bezpieczeństwo, ochronę i szacunek
W ocenie prezydenta forsowane przez rząd przepisy nie służą jednak bezpośredniemu wsparciu najmłodszych, lecz stanowią próbę potężnego rozrostu administracji i wprowadzania niepotrzebnej ideologizacji. Nawrocki przedstawił dosadnie swoje spojrzenie na nową instytucję edukacyjną.
To będzie szkolna prokuratura od tropienia anonimowych donosów i budowania systemu antagonizowania, a nie współpracy środowiska szkolnego
Prezydent argumentował dodatkowo, że współczesna edukacja w Polsce wymaga przede wszystkim mocnej stabilizacji, podnoszenia jakości kształcenia oraz wzmacniania pozycji nauczyciela, a odrzucone przepisy groziły przekształceniem każdej zwykłej interwencji wychowawczej w oficjalny konflikt proceduralny. Głowa państwa zwróciła szczególną uwagę na całkowicie niewłaściwe, jej zdaniem, priorytety finansowe obecnego rządu.
W czasie, gdy szkoły potrzebują lepszego wyposażenia, w dobie kryzysu i braku kadry pedagogicznej, rząd chce wydawać kilka milionów złotych rocznie na dublowanie instytucji Rzecznika Praw Dziecka czy wizytatorów kuratoriów. To niegospodarność
Jak stanowczo zaznaczył Karol Nawrocki, budżetowe środki należałoby zagospodarować w sposób znacznie rozsądniejszy, omijając tworzenie drogiej biurokratycznej struktury, która miałaby jedynie poszerzyć polityczne wpływy resortu edukacji i samej ministry. Następnie prezydent przedstawił swoją wizję polskiej oświaty.
Polska szkoła powinna opierać się na zaufaniu, odpowiedzialności, trosce uczniów, autorytecie nauczycieli oraz partnerskiej współpracy z rodzicami
Zablokowany dokument przenosił bezpośrednio do rangi ustawowej bardzo szczegółowy wykaz praw i obowiązków ucznia, a także precyzował zasady stosowania kar oraz działań wychowawczych. Według zawetowanych przepisów, wychowankowie różnego typu szkół zyskaliby całkowicie formalną możliwość decydowania o własnym wizerunku. W ustawie wprost zagwarantowano młodzieży uprawnienie do „kształtowania własnego stroju i wyglądu”. Niezwykle istotnym elementem odrzuconego projektu była również bardzo mocno rozbudowana struktura urzędnicza, na czele której miał stać Krajowy Rzecznik Praw Uczniowskich wybierany na czteroletnią kadencję, wspierany przez rzeczników wojewódzkich przy kuratoriach oświaty oraz licznych pełnomocników gminnych, powiatowych i wreszcie – planowanych do 1 września 2028 roku – rzeczników szkolnych.
Próba wprowadzenia nowych regulacji od dawna napotykała na silny opór ze strony największych nauczycielskich związków zawodowych. Związek Nauczycielstwa Polskiego oficjalnie alarmował, że idea ustanowienia krajowego rzecznika wywołuje kategoryczny sprzeciw środowiska, całkowicie ignorując dotychczasowe doświadczenia z podobnymi instytucjami. Przedstawiciele ZNP przypominali systematycznie, że już w obecnym stanie prawnym Rzecznik Praw Dziecka bardzo mocno włącza się w toczące się sprawy dyscyplinarne, robiąc to w sposób nieproporcjonalny i trudny do uzasadnienia. Bardzo podobne obiekcje zgłaszała również Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, argumentując ostro, że cały projektowany urząd to jedynie niepotrzebne powielanie istniejących już kompetencji dyrektorów placówek, kuratorów oraz RPD. Zbliżone stanowisko zaprezentował dodatkowo Wolny Związek Zawodowy „Forum-Oświata”, jednoznacznie określając rządową inicjatywę mianem zbyt drogiej i niebezpiecznie przeskalowanej, stanowiącej w rzeczywistości po prostu kolejną formę sztucznego nacisku wywieranego na pracowników polskiej oświaty i placówki edukacyjne.
W ogromnej opozycji do tych wszystkich zarzutów stało Ministerstwo Edukacji Narodowej, które wielokrotnie i mocno broniło forsowanego projektu jako kluczowego narzędzia do prawidłowego uporządkowania panujących realiów prawnych. Szefowa resortu edukacji stanowczo zaprzeczała na każdym kroku, jakoby nowe regulacje miały na celu w jakikolwiek sposób zaszkodzić systemowi czy poszczególnym grupom. W licznych rozmowach o projekcie ministra Barbara Nowacka podkreślała wyraźnie, że zapowiadana ustawa „w nikogo nie uderza”. Szefowa resortu starała się też przedstawiać korzyści płynące ze zmian dla samego środowiska uczniowskiego.
Jest to element edukacji obywatelskiej, że młody człowiek wie, gdzie sięgnąć do swoich praw i obowiązków, zna i rozumie przepisy
Nowe prawo dotyczące polskiej szkoły, poza pewnymi nielicznymi wyjątkami przewidzianymi w dokumentach, miało w pełni zacząć obowiązywać od 1 września 2026 roku.