- Były Główny Inspektor Transportu Drogowego i obecny doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Alvin Gajadhur, stanowczo zareagował na słowa Tomasza Treli, który postulował zwolnienie go w trybie natychmiastowym.
- W swojej odpowiedzi Gajadhur stwierdził, że przedstawiciele Lewicy żyją w całkowitym oderwaniu od problemów zwykłych ludzi i ignorują kwestie związane z poprawą bezpieczeństwa na polskich drogach.
- Prześledźmy rozwój politycznej awantury wokół wykorzystania mobilnych stacji kontroli pojazdów oraz jej potencjalny wpływ na codzienne podróże Polaków.
Riposta Gajadhura po słowach Treli
Polityczny spór pomiędzy Tomaszem Trelą z Lewicy a doradcą prezydenckim Alvinem Gajadhurem wciąż przybiera na sile. Parlamentarzysta ostro skomentował internetowy wpis współpracownika Karola Nawrockiego, który dotyczył specjalistycznych urządzeń do przeprowadzania inspekcji technicznej autobusów i samochodów ciężarowych.
Goszcząc na antenie Radia Zet, Trela wysunął oskarżenia wobec Gajadhura o cyniczne wykorzystywanie tematyki tragicznych wypadków drogowych do celów ściśle politycznych. Z ust posła padły również bardzo dosadne sformułowania pod adresem byłego szefa GITD.
„12 osób zginęło, kilka osób walczy o swoje życie i tutaj próba zbicia kapitału politycznego najzwyczajniej w świecie nie przystoi. Gdyby Karol Nawrocki był takim pełnokrwistym prezydentem, to po takich słowach wyrzuciłby tego Gajadhura z Kancelarii Prezydenta na zbity pysk” – mówił wprost Tomasz Trela.
Doradca prezydenta uderza w Czarzastego i Tuska
Odpowiedź Alvina Gajadhura na zaczepkę parlamentarzysty Lewicy nadeszła dość szybko. W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Super Express” doradca prezydenta Nawrockiego skierował swoje słowa nie tylko bezpośrednio do Treli, ale wymienił z nazwiska także premiera Donalda Tuska oraz wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.
- Donaldzie Tusku, Włodzimierzu Czarzasty może wyślijcie w kosmos swojego suflera bo ewidentnie oderwał się od rzeczywistości. Pośle Trela proszę posłuchać, co Wasze służby mówią o intensywności przeprowadzanych kontroli. Sprzęt za grube miliony stoi i rdzewieje zamiast dbać o bezpieczeństwo Polaków. Jak zwykle gadacie nie robicie – powiedział w rozmowie z SE.
Tym samym Gajadhur wciąż broni swojej tezy o zaniedbaniach w użytkowaniu nowoczesnego sprzętu kontrolnego. Przekonuje, że urządzenia zakupione z budżetu państwa za ogromne sumy są marginalizowane w codziennej pracy służb, co w jego ocenie negatywnie odbija się na bezpieczeństwie wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Awantura, która swój początek miała w przestrzeni internetowej oraz na falach eteru radiowego, przekształciła się w bezpośrednie starcie pomiędzy Trelą a Gajadhurem. Uczestnicy sporu nawzajem przypisują sobie cyniczną grę życiem i zdrowiem Polaków, a padające w mediach ostre riposty zwiastują, że temperatura tego konfliktu raczej szybko nie opadnie.