Sprawa ma swój ciąg dalszy na sali rozpraw, gdzie we wtorek, 27 października, w charakterze świadka wystąpiła Natasza Geldon. Kobieta złożyła zeznania przed Sądem Okręgowym w Warszawie podczas procesu cywilnego, w którym Karol Nawrocki pozwał wydawcę Onetu za publikację opisującą kulisy jego dawnego zatrudnienia w Grand Hotelu.
Świadek zrelacjonowała przed sądem zdarzenie, które zauważyła w trakcie swojego dyżuru na recepcji. Z jej opisu wynika, że Karol Nawrocki pojawił się w budynku razem z pewną kobietą i mężczyzną. Takie zachowanie współpracownika wydało jej się nietypowe, gdyż standardowe obowiązki ochroniarzy nie obejmowały odprowadzania gości hotelowych. Zeznała, że postanowiła później zapytać Nawrockiego o całe to zajście. „Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości, i jeśli miałabym ochotę, też mogłabym się przyłączyć” – mówiła przed sądem.
Marta Nawrocka o pracy Karola Nawrockiego w Grand Hotelu
Toczący się proces sądowy sprawił, że na nowo odżył temat zatrudnienia Nawrockiego w sopockim Grand Hotelu, który wywoływał duże emocje już w ubiegłym roku podczas trwania kampanii wyborczej. W tamtym okresie głos w tej sprawie zabrała Marta Nawrocka. Dziennikarze telewizji wPolsce24 zapytali wówczas przyszłą pierwszą damę o zamieszanie, jakie narosło wokół jej bliskich.
„Myślę, że chcą złamać naszą rodzinę, a to im na pewno się nie uda. Znamy siebie, znamy się jako małżonkowie, jako rodzina i wiemy bardzo dobrze kim jesteśmy, jakie wartości wyznajemy i nie damy się złamać” – mówiła. W trakcie tej samej rozmowy Marta Nawrocka odniosła się do przeszłości męża i otwarcie przyznała.
Tak znaliśmy się w tym czasie, gdy Karol pracował w Grand Hotelu. I nie przypominam sobie ani żadnych panienek... wiadomo, że to jest gra operacyjna w kampanii. Wiedzieliśmy, że w kampania będzie brudna, będą manipulacje, kłamstwa, oszczerstwa w stosunku do naszej rodziny. Nie boimy się, nie damy się złamać. Kampania jest nierówna, jeśli cały aparat państwa jest skierowany przeciwko jednemu kandydatowi, to chyba się go boją.