Spis treści
Posiedzenie RBN i wniosek Włodzimierza Czarzastego w sprawie partii Grzegorza Brauna
Przyszłowtorkowe obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN) już teraz rozgrzewają nastroje wśród polityków. Powodem zamieszania jest pismo, które marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wystosował do prezydenta Karola Nawrockiego. Zasugerował on głowie państwa, aby pominąć przy wysyłaniu zaproszeń reprezentantów Konfederacji Korony Polskiej, czyli ugrupowania kierowanego przez Grzegorza Brauna.
Przedstawiciele koalicji rządzącej zareagowali na tę kwestię błyskawicznie i w bardzo ostrych słowach. Wicepremier oraz szef MSZ Radosław Sikorski oświadczył otwarcie, że „przy ruskich onucach o sprawach bezpieczeństwa Polski rozmawiać nie będzie”. Zbliżoną narrację przyjął minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który określił członków formacji Brauna mianem „agentów wpływu tych ze Wschodu”. Takie wypowiedzi dobitnie świadczą o skali politycznego konfliktu oraz o ciężarze oskarżeń formułowanych wobec jednej z sejmowych partii.
Zbigniew Bogucki o wykluczeniu Konfederacji Korony Polskiej z RBN
Otoczenie głowy państwa nie ma jednak zamiaru poddawać się tym naciskom. Do całego zamieszania odniósł się Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, który przedstawił jednoznaczne stanowisko. Według niego zasady demokracji nie pozwalają na odrzucanie polityków, którzy zdobyli mandat w legalnych wyborach.
Skoro jest koło parlamentarne Konfederacji Korony Polskiej, to nie ma żadnych powodów, żeby to demokratycznie wybranych przedstawicieli wykluczać z Rady Bezpieczeństwa Narodowego – stwierdził Zbigniew Bogucki.
Zaznaczył również, że chociaż sam nie podziela postulatów głoszonych przez Grzegorza Brauna, to istotą systemu demokratycznego jest prowadzenie debaty, a nie odgórne odbieranie przysługujących praw.
Najważniejszy punkt w argumentacji prezydenckich urzędników dotyczy jednak kwestii formalnych. Jak zaznaczył Zbigniew Bogucki, jeżeli gabinet Donalda Tuska dysponuje materiałami od służb specjalnych wskazującymi na to, iż konkretny parlamentarzysta zagraża państwu, takie dane muszą niezwłocznie znaleźć się na biurku prezydenta Nawrockiego. Urzędnik przekazał, że dotychczas Pałac Prezydencki nie otrzymał żadnych tajnych opracowań ani pism uzasadniających tak drastyczne działania, przez co apele ministrów są traktowane wyłącznie jako polityczne deklaracje.
Marcin Kierwiński i rząd Donalda Tuska oskarżają ludzi Grzegorza Brauna
Gabinet kierowany przez Donalda Tuska pozostaje jednak nieugięty w swoich żądaniach. Powoływanie się na procedury oraz standardy demokratyczne nie przekonuje polityków obozu władzy, którzy otwarcie zarzucają członkom Konfederacji Korony Polskiej wspieranie interesów Rosji. Według szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego działacze ugrupowania Grzegorza Brauna to osoby, które „ewidentnie są agentami wpływu tych ze Wschodu”.
Szef Kancelarii Prezydenta odpowiada na te zarzuty, wytykając rządzącym brak spójności w działaniu. Zbigniew Bogucki przypomniał, że w ostatnim czasie w Sejmie zorganizowano utajnione obrady, które także poświęcone były kwestiom obronności i bezpieczeństwa kraju.
Czy marszałek Włodzimierz Czarzasty, będąc gospodarzem tego spotkania, wykluczał ich z niejawnego posiedzenia sejmu? – pytał retorycznie Bogucki.
W ocenie Pałacu Prezydenckiego obecne działania to wyłącznie próba politycznego wpływania na kształt Rady Bezpieczeństwa Narodowego, której zwoływanie leży w wyłącznych kompetencjach prezydenta. Zbigniew Bogucki ponownie zaznaczył, że służby nie przekazały mu żadnych materiałów ani dokumentów, które dawałyby podstawy do tak ciężkich zarzutów.
Szef Kancelarii Prezydenta zwrócił uwagę na to, że w swojej pracy bazuje na raportach dostarczanych przez służby specjalne, nad którymi nadzór sprawuje przecież gabinet premiera Tuska.
Jako szef Kancelarii Prezydenta muszę być legalistą, jestem państwowcem, jestem demokratą, opieram się na informacjach, które dostajemy od służb (...). Nie ma tam takich przeciwwskazań – powiedział Bogucki.
Stwierdził także, że w sytuacji, gdy obóz władzy ma wiedzę uniemożliwiającą udział Konfederacji w spotkaniu, ale nie dzieli się nią z głową państwa, to rządzący „albo coś zatajają, albo próbują rozgrywać to sobie” na użytek polityczny.
Współpracownicy prezydenta Karola Nawrockiego zapewniają, że głowa państwa będzie ściśle przestrzegać obowiązującego prawa. Źródło całego konfliktu wokół RBN tkwi w przepisach z 2016 roku, które zapewniają miejsce w Radzie reprezentantom każdego klubu oraz koła parlamentarnego. Jeszcze mocniej sprawę postawił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który zasugerował, że skoro obecna koalicja ma z tymi regulacjami kłopot, to posiadając sejmową większość, może w każdej chwili znowelizować przepisy.
Obecnie konflikt znajduje się w martwym punkcie, ponieważ Pałac Prezydencki zamiast medialnych wystąpień oczekuje konkretnych materiałów dowodowych. Jeśli takie dokumenty się nie pojawią, zaplanowane na wtorek obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego ruszą w pełnym składzie przewidzianym przez prawo, co oznacza obecność polityka Konfederacji Korony Polskiej.