Wystąpienie Jacka Kurskiego na antenie Telewizji Republika zszokowało wielu widzów. Były szef telewizji publicznej uderzył w Mateusza Morawieckiego i jego otoczenie zrzeszone wokół stowarzyszenia "Rozwój Plus". Kurski nie przebierał w słowach, oskarżając środowisko byłego premiera o współpracę z obecną władzą. Jego zdaniem to celowe działanie wymierzone w rozbicie jedynej partii zdolnej wygrać wybory.
Mamy do czynienia z ordynarną akcją na zlecenie Tuska, na zlecenie koalicji 13 grudnia, rozbicia jedynej realnej machiny politycznej i wyborczej, która może odebrać im władzę
W swojej wypowiedzi były prezes TVP posunął się znacznie dalej, sięgając do argumentów związanych z katastrofą smoleńską. Przypomniał uściski Donalda Tuska z Władimirem Putinem nad trumną Lecha Kaczyńskiego i zarzucił Morawieckiemu milczenie w czasach tzw. przemysłu pogardy. Stwierdził, że gdy pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim działy się dramatyczne sceny, dzisiejszy lider frakcji w PiS współpracował z Donaldem Tuskiem i nie reagował.
Krótko mówiąc, PiS, ostatnia polska niepodległość, ma być rozwalone w wyniku realizacji niemieckiego planu podboju Europy, a Morawiecki jest tutaj żałosnym trybikiem, żeby to zrobić - komentował.
Tego rodzaju wypowiedzi miały przelać czarę goryczy w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej. Stacja TVN24 w programie "W kuluarach" poinformowała, że Jarosław Kaczyński jest wściekły na medialny wystąpienie Kurskiego. Dziennikarze stacji twierdzą, że prezes partii planuje wezwać go na rozmowę, a efektem tego spotkania może być zakaz wypowiedzi w mediach.
Wypowiedź Kurskiego spotkała się z komentarzami również wśród członków PiS. Senator Stanisław Karczewski otwarcie skrytykował ten występ na platformach społecznościowych. Stwierdził, że wyborcy PiS dzwonią do niego z pretensjami o chamskie i agresywne słowa pod adresem byłego premiera. Podkreślił, że Kurski nie jest parlamentarzystą ani nie pełni żadnych funkcji w partii, a jego działania szkodzą całej prawej stronie sceny politycznej:
- Od rana odbieram liczne telefony i SMSy od wyborców PiS. Po butnym, chamskim, agresywnym występie Jacka Kurskiego w telewizji Republika są wściekli. Jacek Kurski nie jest parlamentarzystą PiS, nie pełni w naszej partii żadnej funkcji. Nie powinien w taki sposób zabierać głosu. Szkodzi nie tylko Prawu i Sprawiedliwości, ale całej prawej stronie polskiej sceny politycznej - napisał Karczewski.