Jarosław Kaczyński i jego pupile. Relacja prezesa z kotami mówi o nim wiele

2026-02-17 16:12

17 lutego, przy okazji Dnia Kota, uwaga mediów często kieruje się na Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości od lat nie ukrywa swojej wielkiej sympatii do tych zwierząt. Eksperci i obserwatorzy sceny politycznej zastanawiają się, co "kociarstwo" mówi o charakterze lidera Zjednoczonej Prawicy. Historie o jego podopiecznych rzucają nowe światło na jego osobowość.

Lider Prawa i Sprawiedliwości jest powszechnie kojarzony z sympatią do kotów, co od lat stanowi element jego publicznego wizerunku. Taka preferencja bywa często analizowana pod kątem psychologicznym. Przypisuje się jej związek z introwertyzmem, silną potrzebą niezależności oraz chodzeniem własnymi drogami. Choć osoby o takim usposobieniu bywają nieufne, w relacjach cechują się dużą lojalnością. Zamiłowanie do kotów może również sugerować dużą determinację oraz upór w dążeniu do wyznaczonych celów.

Historie o ratowaniu zwierząt

Empatia Jarosława Kaczyńskiego wobec zwierząt znajduje potwierdzenie w konkretnych anegdotach. Jedna z nich opisuje sytuację, w której polityk natrafił przy drodze na rannego kota, prawdopodobnie potrąconego przez pojazd. Prezes PiS nie tylko sfinansował leczenie weterynaryjne, ale ostatecznie przygarnął zwierzę do swojego domu na Żoliborzu. Innym razem zaopiekował się pupilem sąsiadki, która trafiła do szpitala. Kot tak bardzo polubił tymczasowego opiekuna, że nawet po powrocie właścicielki regularnie odwiedzał Kaczyńskiego, domagając się uwagi i przysmaków.

O tym, jak ważne miejsce w życiu polityka zajmują jego czworonożni przyjaciele, świadczy historia przytoczona przez Joannę Miziołek. Dziennikarka w podcaście "Niedyskretnie o politykach", powołując się na relację bliskiego współpracownika prezesa, opowiedziała o wydarzeniach towarzyszących przeprowadzce z 2006 roku.

„Koty Jarka nas terroryzują”. Pupile prezesa PiS zamieszkały w nowym domu [ZDJĘCIA]

Poszukiwania kota z udziałem ochrony

- Kiedy musiał się przenosić za pierwszym razem do KPRM, wtedy jeszcze żyła jego mama, musiał się przenieść na Parkową razem z mamą i razem z kotami. Jarosław Kaczyński bardzo się niepokoił, że musi te koty przenosić, bo to jednak jest nowe otoczenie. On wszystkich przestrzegał, żeby tylko nie wypuszczali kotów. I co się stało? Michał Kamiński wypuścił kota i kot zaginął. I BOR-owcy latali po całych łazienkach, przez 2 godziny szukali kota - opowiadała dziennikarka. Historia skończyła się happy endem, a kot wrócił do domu cały i zdrowy.

Warto również odnotować sytuację z końca grudnia 2025 roku, kiedy to w sąsiedztwie domu Jarosława Kaczyńskiego rozpoczął się uciążliwy remont. Polityk przeniósł się wówczas tymczasowo do krewnego, zabierając koty ze sobą. Decyzja ta pokazuje jego silne przywiązanie do podopiecznych. Zamiast oddać zwierzęta do hotelu lub jedynie je dokarmiać, prezes PiS wolał zapewnić im swoją obecność w nowym miejscu, traktując je jak członków rodziny.

Sonda
Lubicie koty?
2025_12_03 ESKA - JULIA ZUGAJ WYWIAD