Grzegorz Braun opuścił prokuraturę bez zarzutów. Polityk wykonał niespodziewany manewr

2026-02-17 12:47

Europoseł Grzegorz Braun stawił się we wtorek we wrocławskiej prokuraturze, gdzie miał usłyszeć zarzuty w związku z głośną interwencją w szpitalu w Oleśnicy. Do czynności procesowych jednak nie doszło. Lider Konfederacji Korony Polskiej zablokował przesłuchanie, składając formalny wniosek o wyłączenie prowadzącej sprawę prokurator, którą oskarżył o sprzyjanie przestępczemu procederowi.

We wtorkowe przedpołudnie, 17 lutego 2026 roku, Grzegorz Braun przybył do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Celem wizyty miało być przedstawienie politykowi zarzutów związanych między innymi z incydentem w oleśnickim szpitalu, niszczeniem mienia w Opolu oraz nawoływaniem do przestępstw w sieci. Europoseł opuścił jednak gmach bez statusu podejrzanego. Jak wyjaśniła rzeczniczka prokuratury, Karolina Stocka-Mycek, czynność nie mogła się odbyć, ponieważ Braun złożył wniosek o wyłączenie referenta śledztwa. Zgodnie z procedurą karną, do momentu rozpatrzenia tego pisma przez przełożonych, prokurator musi powstrzymać się od wszelkich działań wobec świadka. Nowy termin przesłuchania zostanie wyznaczony dopiero po decyzji kierownictwa jednostki.

Śledczy przygotowali dla polityka łącznie sześć zarzutów. Większość z nich, bo aż cztery, dotyczy wydarzeń z kwietnia ubiegłego roku, kiedy to Braun interweniował na oddziale ginekologicznym szpitala w Oleśnicy. Katalog przewinień uzupełniają dwa inne czyny: zniszczenie plakatów w Opolu w marcu 2025 roku oraz internetowe nawoływanie do popełniania przestępstw, datowane na połowę grudnia 2023 roku.

Oczekuję, że równość wobec prawa będzie w Polsce szanowana. Nie ma równości wobec prawa, jeżeli ochrona prawna nie przysługuje najbardziej bezbronnym, najmniejszym, jeszcze nienarodzonym Polakom – mówił Braun przed przesłuchaniem. – Jak mali ludzie nie są bezpieczni, to i duzi ludzie nie będą bezpieczny. (...) Prokuratura ściga i nęka wraz z policją tych, którzy działając w stanie wyższej konieczności starali się uniemożliwić seryjnemu mordercy kontynuowanie jego procederu – powiedział, po czym poinformował, że złożył do wrocławskiej prokuratury zawiadomienie na prokurator Karolinę Stocka-Mycek.

Polityk nie poprzestał na retoryce i podjął kroki prawne wymierzone w oskarżyciela publicznego. Braun poinformował o złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokurator Stocką-Mycek. Według jego narracji, urzędniczka poprzez swoje działania staje się wspólnikiem lekarzy dokonujących aborcji, których europoseł określa mianem "seryjnych morderców". To właśnie ten ruch stał się podstawą do wnioskowania o jej wyłączenie ze sprawy ze względu na brak bezstronności.

Paręnaście minut temu złożyłem zawiadomienie do tutejszej prokuratury na panią prokurator, która nas tutaj sprowadza – przekazał polityk. – Złożyłem poprzez biuro podawcze zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnieniu przestępstwa panią prokurator Karolinę Stocką-Mycek Pani prokurator jest w swoich działaniach i zaniechaniach wspólnikiem seryjnego mordercy (w ten sposób polityk określa lekarkę, która do niedawna była związana ze szpitalem w Oleśnicy - red.). (...) Spodziewanie się, że pani prokurator zachowa bezstronność po złożeniu na nią zawiadomienia byłoby naiwnością z mojej strony, dlatego też złożyłem również wniosek o wyłączenie jej z tego postępowania – oznajmił.

Ofensywa prawna Grzegorza Brauna wykracza poza Wrocław. Polityk skierował również pismo do Prokuratury Krajowej w Warszawie, domagając się ponownego zbadania legalności zabiegu medycznego przeprowadzonego w kwietniu.

Wczoraj w Warszawie złożyłem odpowiednie zawiadomienie do Prokuratury Krajowej, ponieważ jest to akt bezczelnego bezprawia – powiedział Braun.

Co wydarzyło się w Oleśnicy?

Przypomnijmy, że zarzuty mają związek z wtargnięciem Brauna do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy 16 kwietnia 2025 roku. Europoseł próbował wówczas fizycznie zablokować działania dr Gizeli Jagielskiej, która przeprowadzała procedurę terminacji ciąży poprzez indukcję asystolii płodu. Braun twierdził, że dokonuje obywatelskiego zatrzymania. Z relacji samej lekarki wynikało, że polityk zagrodził jej drogę i uwięził w pomieszczeniu administracyjnym, uniemożliwiając swobodne poruszanie się po placówce.

Warto odnotować, że wątek dotyczący rzekomej nielegalnej aborcji został już prawnie zamknięty. W grudniu śledczy podjęli decyzję o umorzeniu postępowania sprawdzającego w tej kwestii. Prokuratura po analizie materiału dowodowego nie dopatrzyła się żadnych uchybień w pracy ginekologów z oleśnickiego szpitala.