Niemieckie media jasno po sukcesie Polaków. Padło niewygodne pytanie

2026-02-17 13:13

Srebrny medal duetu Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek wywołał za naszą zachodnią granicą lawinę emocji. Niemcy, którzy przegrali podium o zaledwie 0,3 punktu, głośno krytykują przerwanie zawodów. Jednak w morzu narzekania pojawił się głos rozsądku. Jeden z dzienników przytoczył twarde dane i zapytał wprost o hipokryzję działaczy.

Skoczkowie, Stefan Horngacher

i

Autor: Marek Zieliński/Super Express; Matthias Schrader/ Associated Press

Wicemistrzostwo olimpijskie wywalczone przez polski duet stało się źródłem ogromnej frustracji w niemieckim obozie. Podczas gdy Polacy świętowali sukces, nasi zachodni sąsiedzi musieli przełknąć gorycz porażki, lądując na czwartej pozycji. O braku brązowego krążka zadecydowały ułamki punktów, a konkretnie strata wynosząca 0,3 pkt. Jury podjęło decyzję o anulowaniu serii finałowej z powodu gwałtownej śnieżycy, uznając za wiążące wyniki po dwóch rundach.

Przeczytaj także: Duchowe wsparcie polskich skoczków. Ksiądz Pleń mówi o interwencji siły wyższej

Niemcy grzmią: "Gów***ne zakończenie"

Decyzja sędziów wywołała wściekłość w niemieckiej kadrze. Philipp Raimund, opromieniony wcześniejszym złotem, tym razem nie gryzł się w język, dając upust swojemu niezadowoleniu.

"- Można się domyślać, że jest naprawdę zły" - ocenił portal "Spiegel", cytując słowa skoczka o "gównianym zakończeniu".

Równie ostro zareagowały władze niemieckiego narciarstwa. Dyrektor sportowy federacji (DSV) argumentował, że intensywne opady śniegu były chwilowe i należało poczekać na poprawę pogody. Tamtejsze media sugerowały, że dokończenie rywalizacji dałoby Niemcom medal kosztem Polaków, którzy w trzeciej serii mieli rzekomo słabsze próby.

Zobacz też: Niemcy grzmią po utracie medalu. "Jestem naprawdę wściekły!"

"- Konkurs został fatalnie przeprowadzony" - grzmiał dyrektor sportowy DSV, Horst Huettel.

Głos rozsądku z Monachium. "Decyzja była słuszna"

Zupełnie inne podejście zaprezentowała redakcja "Sueddeutsche Zeitung". Dziennikarze z Monachium, mimo zrozumienia dla rozgoryczenia rodaków, stanęli w obronie decyzji jury. Jako kluczowy argument wskazali drastyczne różnice w warunkach na skoczni, które uniemożliwiały sprawiedliwą walkę.

"- Warunki stały się wyraźnie nieregularne: gdy Philipp Raimund skakał jako piąty od końca, czwarty od końca Polak Kacper Tomasiak ruszał z rozbiegu z prędkością o 3 km/h mniejszą i uzyskał ponad 10 metrów mniejszą odległość" - analizowała gazeta.

Publicyści poszli o krok dalej, konfrontując narzekających działaczy z niewygodną prawdą. W artykule postawiono retoryczne pytanie sugerujące podwójne standardy w ocenie sytuacji przez niemiecki sztab.

Kacper Tomasiak, rozmowa "Super Expressu" ze srebrnym medalistą olimpijskim

"- Pozostaje pytanie, czy tak samo reagowaliby, gdyby po drugiej serii zajmowali trzecie miejsce?" - pyta retorycznie "Sueddeutsche Zeitung".

Horngacher musi wypić piwo z frustracji

W centrum zamieszania znalazł się również Stefan Horngacher. Były szkoleniowiec Biało-Czerwonych, dla którego są to ostatnie igrzyska w roli trenera Niemców, mocno przeżył pechowy finał.

Znasz tych sportowców, którzy poszli w politykę? Sprawdź swoją pamięć w QUIZIE! Od 7 pytania zaczynają się schody
Pytanie 1 z 10
Były piłkarz reprezentacji Grzegorz Lato w latach 2001-2007 zasiadał w Senacie. Z ramienia której partii?

"- Wieczorem muszę wypić piwo z frustracji" - przyznał po konkursie Stefan Horngacher.

Chłodna analiza monachijskiej prasy raczej nie ukoi nerwów austriackiego trenera. Fakty są jednak nieubłagane: podium podzielili między siebie Austriacy, Polacy i Norwegowie, a niemiecka ekipa zakończyła konkurs z pustymi rękami.