Romantyczna kolacja Śmiszka i Biedronia
Jak widać na zdjęciach, politycy Lewicy wybrali elegancką restaurację, gdzie miło spędzili czas, delektując się ekskluzywnymi daniami, w tym ślimakami. Nie obyło się też bez białego wina. Krzysztof Śmiszek i Robert Biedroń świetnie się bawili przy kolacji. Okazja do wspólnej wieczerzy była oczywista – zbliżające się Święto Zakochanych.
– Walentynki spędzamy tak, jak lubimy najbardziej: przy dobrej kolacji i jeszcze lepszej rozmowie. W codziennym biegu rzadko mamy czas tylko dla siebie, więc taki wieczór to dla nas także chwila oddechu. Miłość to niewielkie gesty, ale spokój i po prostu bycie razem – usłyszeliśmy od europosłów.
Walentynkowa historia
Dla obu polityków Walentynki to wyjątkowe święto, ponieważ związali się właśnie w święto zakochanych. Ich historia miłości zaczęła się ponad dwie dekady temu, w 2002 roku, w okolicznościach związanych z walką o prawa osób LGBT+. Śmiszek, wówczas student piątego roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim, przeczytał w gazecie „Życie Warszawy” artykuł o Biedroniu. Ten młody aktywista założył właśnie Kampanię Przeciw Homofobii (KPH) i startował w wyborach samorządowych na radnego Mokotowa. Niewyraźne zdjęcie Biedronia zaintrygowało Śmiszka, który postanowił dołączyć do organizacji jako wolontariusz – chciał pomóc jako prawnik. – A poza tym bardzo mi się spodobał na tym zdjęciu. Przez dwa-trzy miesiące spotykaliśmy się na gruncie zawodowo-organizacyjnym – wspominał Krzysztof Śmiszek w jednym z wywiadów.
Kluczowy moment dla ich relacji nadszedł podczas służbowej konferencji w Berlinie. Po zakończonych spotkaniach Śmiszek zastosował fortel – twierdząc, że nie zna miasta i jest późno, poprosił o nocleg u Biedronia. Tak rozpoczął się ich związek, a stało się to 14 lutego 2002 roku.