Spis treści
Wnioski o odwołanie prezydenta Konrada Fijołka
We wtorek oficjalnie zainicjowano działania zmierzające do zorganizowania głosowania nad odwołaniem obecnego prezydenta miasta. Do rzeszowskiej rady wpłynęły dwa odrębne dokumenty w tej sprawie. Inicjatorami są radny Jacek Strojny oraz przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości.
Były kontrkandydat obecnego włodarza w wyborach samorządowych argumentuje swój krok całkowitym brakiem zaufania do jego działań. Z kolei członkowie klubu PiS zwracają szczególną uwagę na niepokojący wzrost finansowych zobowiązań samorządu.
„To zadłużenie nie maleje, a rośnie” – mówiła Krystyna Wróblewska, szefowa klubu PiS.
Opozycja w Rzeszowie szuka głosów przeciwko włodarzowi
Obydwa pisma zebrały wymagane poparcie siedmiu członków rady, jednak stanowi to zaledwie wstęp do dalszych działań. Aby inicjatywa referendalna mogła zostać ostatecznie zatwierdzona, inicjatorzy muszą zgromadzić łącznie piętnaście głosów. Kluby opozycyjne upatrują swojej szansy w ewentualnych podziałach wewnątrz zaplecza politycznego włodarza miasta.
Główny zainteresowany odpiera zarzuty i nie dostrzega żadnych merytorycznych przesłanek do przeprowadzenia głosowania nad jego dymisją. Konrad Fijołek zaznacza, że stolica Podkarpacia notuje dynamiczny rozwój i systematycznie zajmuje wysokie pozycje w zestawieniach najbardziej przyjaznych mieszkańcom ośrodków.
Wyższa pensja prezydenta Rzeszowa budzi emocje
Dodatkowe kontrowersje podczas obrad wzbudziła kwestia uposażenia najważniejszej osoby w mieście. Samorządowcy wyrazili zgodę na zwiększenie comiesięcznej pensji włodarza o 2334 złote brutto. Zmiana ta ma zostać wprowadzona w życie z wyrównaniem od lipca 2025 roku.
Po zaktualizowaniu stawek wynagrodzenie prezydenta Rzeszowa osiągnie poziom 22 363 złotych brutto w skali miesiąca. Na ostateczną sumę składają się cztery elementy: płaca zasadnicza, a także dodatki z tytułu pełnionej funkcji, zadań specjalnych oraz stażu pracy.
Krytyka podwyżek. Opozycja upomina się o urzędników
Decyzja o zwiększeniu uposażenia spotkała się z ostrą reakcją oponentów politycznych. Przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości Jerzy Jęczmienionka podkreślał, że w pierwszej kolejności władze powinny zadbać o sytuację finansową szeregowych pracowników urzędu.
„Nie może być tak, że urzędnikom proponuje się 230 zł brutto, a prezydent dostaje wielotysięczne podwyżki” – argumentował.
Negatywną opinię wyraził również Jacek Strojny, wskazując na szerszy kontekst problemu.
„To symboliczny sprzeciw wobec sposobu traktowania pracowników” – mówił podczas sesji.
Decyzja Koalicji Obywatelskiej. Głosowanie nad wynagrodzeniem
Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej stanęli w obronie wyższego uposażenia dla gospodarza miasta. Pełniący funkcję wiceprzewodniczącego rady Andrzej Dec określił postawę oponentów mianem „festiwalu małostkowości”. Samorządowiec wyraźnie oddzielił kwestię zarobków włodarza od sytuacji finansowej zatrudnionych w ratuszu urzędników.
W ostatecznym rozrachunku uchwałę poparło jedenastu radnych. Dziewięciu opowiedziało się przeciwko, natomiast pięciu powstrzymało się od decyzji. Kwestia potencjalnego referendum wywołała spore poruszenie w mediach społecznościowych. Internauci chętnie odnoszą się do niedawnego odwołania włodarza Krakowa i spekulują o podobnym scenariuszu w innych lokalizacjach, gdzie mogą zostać odwołani lokalni politycy.
„W Rzeszowie zapowiada się więc wyjątkowo gorące polityczne lato” - zaznaczają internauci.