Spis treści
- Napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie: Donald Trump zapowiada rozmowę z Władimirem Putinem w sprawie rzekomej rosyjskiej pomocy dla Iranu.
- Prezydent USA grozi wznowieniem potężnych ataków na Iran, jeśli rozmowy dyplomatyczne nie przyniosą przełomu, choć Teheran zaprzecza inicjatywie spotkania.
- Sprawdź, jakie konkretne zarzuty stawia Wołodymyr Zełenski i co może oznaczać brak porozumienia dla stabilności regionu.
Donald Trump planuje poruszyć w rozmowie z Władimirem Putinem kwestię ewentualnego wsparcia Rosji dla Iranu. Sprawa dotyczy fotografii z satelitów. Materiały te mogą służyć Teheranowi do przygotowywania uderzeń na bazy wojskowe USA na Bliskim Wschodzie oraz szacowania zniszczeń.
Amerykański przywódca poruszył też temat potencjalnego dialogu z władzami w Teheranie. Jak stwierdził, Irańczycy zabiegali o rozmowy. Według Trumpa prośby te napływały z Iranu zarówno bezpośrednio, jak i przy udziale pośredników z innych krajów.
Trump o Iranie: Chcą rozmawiać
W drodze na pokładzie Air Force One prezydent Stanów Zjednoczonych odniósł się do kwestii dialogu. Przekonywał dziennikarzy, że nadchodzące negocjacje mogą zakończyć się sukcesem i podpisaniem porozumienia.
Z relacji Donalda Trumpa wynika, że nagła gotowość Teheranu do podjęcia dialogu dyplomatycznego to bezpośredni rezultat zdecydowanych działań zbrojnych prowadzonych przez USA.
– Chcą się spotkać i właśnie się spotykamy. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Jest szansa, że uda nam się zawrzeć porozumienie. Gdyby nie to, co zrobiliśmy, w ogóle nie chcieliby z nami rozmawiać. Poprosili o spotkanie zarówno za pośrednictwem swoich przedstwicieli, jak i bezpośrednio. Spotykamy się i, wiecie, mogą z tego wyniknąć dobre rzeczy – powiedział.
– Jedynym powodem, dla którego chcą się spotkać, jest to, że bardzo mocno ich atakowaliśmy – stwierdził.
Trump nie wykluczył powrotu do działań zbrojnych, jeśli rozmowy nie przyniosą oczekiwanego rezultatu.
– Jeśli się nie uda, wrócimy do tego, co robiliśmy dwa dni temu – dodał, nawiązując do amerykańskich ataków na cele w Iranie, które zostały wstrzymane w piątek.
Prezydent Zełenski wskazuje na Moskwę
Podczas briefingu prasowego przedstawiciele mediów poprosili Trumpa o komentarz do niedawnych wypowiedzi przywódcy Ukrainy. W minioną sobotę Wołodymyr Zełenski publicznie zasugerował, że Federacja Rosyjska wspiera operacje militarne wymierzone w siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i krajów Zatoki Perskiej.
Jak zauważył Zełenski, Moskwa prawdopodobnie dzieli się z Iranem danymi z rozpoznania kosmicznego. Te szczegółowe ujęcia mają ułatwiać planowanie ataków i pozwalać na precyzyjną ocenę skuteczności działań militarnych na Bliskim Wschodzie.
W odpowiedzi na te zarzuty prezydent Trump stwierdził stanowczo, że będzie oczekiwał wyjaśnień od samego Władimira Putina i zamierza zadać mu to pytanie osobiście.
– Dowiemy się. Zapytam o to Putina – odpowiedział.
– Jeśli tak jest, to nie przynosi to rezultatów, ponieważ (Irańczycy) nie mają armii, nie mają lotnisk, nie mają marynarki wojennej, nie mają niczego. Więc nie wyszło im to dobrze. Nie sądzę, żeby to robili. Na pewno nie na dużą skalę. A jeśli nawet to robią, to nie ma to większego wpływu – mówił Trump w drodze do Michigan.
Groźba militarna wobec Teheranu powraca
Wcześniej tego samego dnia na łamach portalu Axios ukazała się inna wypowiedź prezydenta. Trump zagroził w niej, że jeśli dyplomacja zawiedzie, Stany Zjednoczone ponownie uderzą w reżim irański z całą siłą wojskową.
Prezydent doprecyzował powody nagłego przerwania piątkowych operacji bojowych. Za decyzją o wstrzymaniu ognia stały liczne apele zaprzyjaźnionych krajów, pełniących rolę mediatorów. Ich przedstawiciele gorąco namawiali władze USA, by spróbowały rozwiązać spór przy stole negocjacyjnym.
Słowa amerykańskiej głowy państwa brzmią jednak jak wyraźne ultimatum. Jeśli negocjacje utkną w martwym punkcie i nie doprowadzą do widocznego postępu, Biały Dom nie zawaha się przed ponownym wydaniem rozkazu ostrzału irańskich obiektów militarnych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu dementuje
Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się z komunikatów Teheranu. Irański resort dyplomacji stanowczo zaprzeczył twierdzeniom Trumpa, informując, że rząd nie inicjował żadnych próśb o spotkanie ze stroną amerykańską.
Irańskie kręgi rządowe przyznają jedynie, że wymiana komunikatów między państwami wciąż się odbywa dzięki wsparciu pośredników. Z całą stanowczością jednak oświadczyły, że na ten moment nie toczą się żadne rozmowy twarzą w twarz z delegacją z Waszyngtonu.
Wersje obu państw wyraźnie się wykluczają. Z jednej strony prezydent USA informuje o trwających przygotowaniach do obustronnego szczytu, a z drugiej irańskie władze zaprzeczają istnieniu takich planów i odcinają się od jakichkolwiek próśb o negocjacje.
Wojsko USA nakłada morskie sankcje
W tle sporów dyplomatycznych toczy się operacja odcinania morskich szlaków transportowych. W poniedziałek amerykańskie Centralne Dowództwo (CENTCOM) przedstawiło raport z postępów operacji mającej na celu blokadę wybrzeża Iranu.
Jak poinformowali amerykańscy dowódcy, działania floty zmusiły do zmiany kursu 17 statków przewożących cywilne ładunki. Co więcej, dwa okręty zostały całkowicie zatrzymane na wodzie, a na pokładach kolejnych dwóch jednostek doszło do lądowania i inspekcji przez wojska amerykańskie.
Ścisła blokada została wznowiona 14 lipca. Jej nadrzędnym celem jest odcięcie logistyczne Iranu na morzu, co ma z kolei spotęgować ciężar sankcji nałożonych na aparat władzy w tym kraju.
Zbliżający się czas odpowie na pytanie, czy obietnice Donalda Trumpa o dialogu znajdą pokrycie w faktach. Kolejne polityczne fiasko może być bowiem zapalnikiem do natychmiastowego rozpoczęcia otwartych walk zbrojnych w regionie.