- Ambasador USA Thomas Rose potwierdził, że wojska amerykańskie pozostaną w Polsce, rozwiewając obawy o ich wycofanie.
- Deklaracja padła w cieniu dyplomatycznego sporu z marszałkiem Sejmu i sceptycznych nastrojów Polaków.
- Czy mimo napięć i sondaży, Polska może liczyć na wzrost liczby żołnierzy USA? Sprawdź, co na to prezydent Trump!
Mocna deklaracja ambasadora USA: „Wojska tu pozostaną”
Kwestia przyszłości stacjonowania sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych nad Wisłą od lat stanowi kluczowy element debaty o bezpieczeństwie narodowym. W obliczu narastających napięć dyplomatycznych i pytań o trwałość sojuszu, ambasador USA Thomas Rose postanowił przeciąć spekulacje. W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Rzeczpospolita” złożył jednoznaczną i uspokajającą deklarację.
Zapytany o konsekwencje niedawnego sporu z marszałkiem Sejmu, w tym o hipotetyczne wycofanie sił amerykańskich, ambasador odpowiedział stanowczo:
„Amerykańskie wojska rzecz jasna tu pozostaną. Chyba że Polska, z jakichś nieprawdopodobnie głupich powodów, miałaby zdecydować, że już ich nie chce”.
Te słowa to wyraźny sygnał dla Warszawy i sojuszników z NATO, że strategiczne partnerstwo militarne pozostaje dla Waszyngtonu priorytetem, niezależnie od bieżących zawirowań politycznych. Deklaracja ta ma ogromne znaczenie dla stabilności wschodniej flanki NATO i poczucia bezpieczeństwa Polski.
Napięcie na linii ambasada-Sejm. W tle spór o słowa o Donaldzie Trumpie
Ostatnie dni upłynęły pod znakiem bezprecedensowego napięcia w relacjach między amerykańską ambasadą a jedną z najważniejszych osób w państwie. Ambasador Rose poinformował o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, powołując się na „oburzające i nieprowokowane obelgi” pod adresem prezydenta USA, Donalda Trumpa.
Mimo nacisków dziennikarzy, dyplomata nie chciał sprecyzować, które konkretnie wypowiedzi marszałka uznał za obraźliwe. Stwierdził jedynie, że „osobiste ataki na prezydenta nie są produktywne”, zwłaszcza dekadę po objęciu przez niego władzy. Uniknął również odpowiedzi na pytanie, dlaczego administracja USA utrzymuje relacje z postaciami uznawanymi za kontrowersyjne, jak Władimir Putin, a tak ostro reaguje w przypadku polskiego polityka. Ta sytuacja wywołała dyskusję na temat granic dyplomatycznego języka i suwerenności w wyrażaniu opinii.
Joanna Senyszyn bezlitośnie o Czarzastym i ambasadorze USA: "Trafił swój na swego"
Reakcje na polskiej scenie politycznej
Decyzja ambasadora spotkała się z mieszanymi reakcjami. Głos w sprawie zabrał m.in. Radosław Sikorski, który domagał się wyjaśnień, czy stanowisko Thomasa Rose’a jest oficjalnym stanowiskiem całej administracji prezydenta Trumpa. Ambasador uciął jednak temat, podkreślając, że nie pozwoli, aby ten incydent negatywnie wpłynął na całościowe, strategiczne relacje polsko-amerykańskie.
Ilu żołnierzy USA stacjonuje w Polsce i czy będzie ich więcej?
Obecnie w Polsce stacjonuje blisko 10 tys. żołnierzy z USA (dokładnie około 9,8 tys.), co stanowi jeden z najliczniejszych kontyngentów amerykańskich w Europie. Ich obecność jest fundamentem strategii odstraszania w ramach NATO. Ambasador Rose zapewnił, że nie ma żadnych sygnałów wskazujących na planowaną redukcję tych sił.
Co więcej, przypomniał o słowach prezydenta Donalda Trumpa ze spotkania z prezydentem Polski, Andrzejem Nawrockim, we wrześniu ubiegłego roku. Przywódca USA miał wówczas zadeklarować, że „jeśli to byłoby możliwe, chciałby nawet zwiększyć tę liczbę”. Oznacza to, że w perspektywie długoterminowej, wojska USA w Polsce mogą stać się jeszcze liczniejsze, co dodatkowo wzmocniłoby potencjał obronny kraju.
Polacy sceptyczni wobec sojuszu? Ambasador komentuje „godne pożałowania” wyniki sondażu
W cieniu zapewnień o trwałości sojuszu militarnego pojawiają się jednak rysy na jego wizerunku w opinii publicznej. Najnowszy sondaż przeprowadzony dla „Rzeczpospolitej” wskazuje, że aż 53,2% Polaków uważa Stany Zjednoczone za niewiarygodnego sojusznika. To alarmujący sygnał, który nie umknął uwadze ambasadora.
Thomas Rose określił te wyniki jako „godne pożałowania”, dodając, że taki stan świadomości jest bardziej szkodliwy dla Polski niż dla Ameryki. Podkreślił przy tym, że USA darzą Polskę i jej naród ogromnym szacunkiem, a silny sojusz leży w obopólnym interesie. Ta rozbieżność między oficjalnymi deklaracjami a społecznymi nastrojami stanowi poważne wyzwanie dla przyszłości relacji polsko-amerykańskich i wymaga działań na rzecz odbudowy wzajemnego zaufania.
Mimo dyplomatycznych zgrzytów i sceptycyzmu części społeczeństwa, deklaracja ambasadora Rose’a stanowi silny fundament, na którym opiera się obecne bezpieczeństwo Polski. Potwierdzenie stałej obecności wojsk amerykańskich to kluczowa informacja, która uspokaja sojuszników i wysyła jasny sygnał potencjalnym adwersarzom.
Poniżej galeria zdjęć: Marszałek Czarzasty pojechał pociągiem do Berlina