Spis treści
- Putin weźmie na celownik NATO? Amerykanie aktualizują ocenę
- Cyberatak na kraj NATO czy rosyjscy żołnierze na horyzoncie?
- „Celem Rosji podważenie wiarygodności NATO”
- Skąd ta zmiana? Wojna w Ukrainie jako punkt zapalny
- Polska zagrożona atakiem Putina? Co wiemy na pewno?
- Jesień 2026 roku pod znakiem zapytania. Ryzyko na długie lata
Amerykański wywiad ostrzega, że Władimir Putin jest skłonny do podjęcia ryzyka ograniczonego ataku na terytorium Sojuszu Północnoatlantyckiego. Taki ruch miałby na celu zbadanie, jak bardzo zwarty i gotowy do wspólnej obrony jest pakt. Wśród potencjalnych zagrożeń eksperci wymieniają cyberataki, operacje z udziałem sił paramilitarnych („zielonych ludzików”) lub nawet wtargnięcie regularnych oddziałów zbrojnych w pobliżu wschodniej granicy sojuszu jesienią 2026 roku. Warto zastanowić się, czy Polska jest bezpieczna w obliczu tak bezprecedensowego wyzwania dla solidarności NATO.
Putin weźmie na celownik NATO? Amerykanie aktualizują ocenę
Do niedawna amerykańscy specjaliści od wywiadu byli przekonani, że Władimir Putin będzie unikał bezpośredniego starcia z NATO, koncentrując się na konflikcie w Ukrainie. Jednak ta perspektywa ulega diametralnej zmianie.
Jak wynika z doniesień „Wall Street Journal”, przywódca Rosji może w nadchodzących latach podjąć decyzję o zainicjowaniu ograniczonej akcji zbrojnej przeciwko jednemu z członków Sojuszu.
Lech Wałęsa pisze do Waldemara Żurka. Chodzi o głosy z wyborów prezydenckich w Kobyłce
Nie mowa tu o wybuchu pełnoskalowego konfliktu zbrojnego na linii Rosja-NATO. Głównym motywem Kremla byłoby zbadanie, czy kraje członkowskie faktycznie staną solidarnie w obliczu rosyjskiej agresji. Z amerykańskich analiz wynika, że taki scenariusz może stać się realny już jesienią 2026 roku, a podwyższone ryzyko będzie się utrzymywać aż do 2029 roku.
Cyberatak na kraj NATO czy rosyjscy żołnierze na horyzoncie?
Istnieje kilka prawdopodobnych scenariuszy rosyjskiej operacji. Najłagodniejszy z nich przewiduje potężny cyberatak wymierzony w państwo należące do NATO. Jednakże władze w Moskwie mogą posunąć się do znacznie odważniejszych kroków.
Eksperci biorą pod uwagę możliwość przeniknięcia na teren sojuszu tzw. „zielonych ludzików” – zamaskowanych i dobrze uzbrojonych jednostek, do których Rosja z pewnością by się nie przyznała. To sprawdzona taktyka, którą Kreml zastosował już z sukcesem na Ukrainie.
Najbardziej pesymistyczna wizja obejmuje jednak działania zbrojne na niewielką skalę, z wykorzystaniem regularnych sił wojskowych Federacji Rosyjskiej. Żołnierze ci mogliby przekroczyć granice na wąskim odcinku wschodniej flanki sojuszu.
Tego typu prowokacja postawiłaby NATO w bardzo niekomfortowym położeniu: konieczne byłoby wypracowanie reakcji, która skutecznie odstraszyłaby Rosję, ale nie doprowadziłaby do wybuchu globalnej wojny.
„Celem Rosji podważenie wiarygodności NATO”
Zgodnie z opinią ekspertów ze Stanów Zjednoczonych, Kreml liczy przede wszystkim na wywołanie wewnętrznych tarć i nieporozumień wśród członków NATO. Zasadnicze znaczenie w tej sytuacji miałaby odpowiedź ze strony Waszyngtonu.
Analityczka zwraca uwagę na korzyści, jakie Rosja mogłaby odnieść decydując się na tak zuchwały ruch.
— Pytanie brzmi, jak USA zareagowałyby w takim przypadku — mówi w rozmowie z „Wall Street Journal” Heather Conley z think tanku American Enterprise Institute.
— Celem Rosji zawsze było podważenie wiarygodności NATO i oddzielenie USA od sojuszników — dodaje.
Taki test sił na niewielką skalę pokazałby Kremlowi, czy w obliczu prawdziwego kryzysu sojusznicy utrzymają spójność i czy Stany Zjednoczone faktycznie będą gotowe ponosić ofiary w obronie Europy.
Skąd ta zmiana? Wojna w Ukrainie jako punkt zapalny
Zmiana stanowiska amerykańskich służb wywiadowczych ma ścisły związek z trudną pozycją Rosji na ukraińskim froncie. Putin czuje na plecach oddech z powodu braku wyraźnych sukcesów militarnych. Na dodatek ukraińskie siły zbrojne coraz śmielej atakują obiekty strategiczne w głębi Federacji Rosyjskiej.
Ukraińskie bezzałogowce niszczą między innymi kluczową infrastrukturę dla rosyjskiego przemysłu naftowego. Moskwa zmaga się zatem nie tylko z wyzwaniami na froncie, ale także z regularnymi uderzeniami na własnym terytorium. Jak donosi amerykański dziennik, urzędnicy w Waszyngtonie obawiają się, że Putin, znajdując się w pułapce bez wyjścia, może podjąć bardzo ryzykowne kroki. Testowanie jedności NATO wydaje się być dla niego jedną z opcji na wyjście z impasu.
Polska zagrożona atakiem Putina? Co wiemy na pewno?
Informacje wywiadowcze z USA nie wskazują palcem konkretnego kraju, który mógłby paść ofiarą rosyjskiej prowokacji. Jednak wszystkie analizowane warianty koncentrują się na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego. Polska gra kluczową rolę w tej części obrony NATO. Nasz kraj dzieli granicę zarówno z rządzoną przez Łukaszenkę Białorusią, jak i rosyjskim obwodem królewieckim, a ponadto stacjonują u nas siły państw sojuszniczych.
To jednak nie oznacza, że amerykańskie służby przewidują zbrojny atak na Warszawę. Omawiane scenariusze to jedynie przewidywania potencjalnego ryzyka, a nie niezbity dowód na istnienie wrogich zamiarów na biurku Putina.
To bardzo ważny niuans. Dziennikarze „Wall Street Journal” podkreślają, że nie ma żadnych twardych dowodów na to, iż Putin podjął wiążącą decyzję o uderzeniu w państwo będące członkiem sojuszu.
Jesień 2026 roku pod znakiem zapytania. Ryzyko na długie lata
Najbardziej niepokojącym elementem w prognozach wywiadu USA jest sugerowany termin. Zgodnie z jedną z hipotez, Rosja mogłaby sprawdzić czujność NATO już na jesieni 2026 roku. Eksperci podkreślają jednak, że okres podwyższonego ryzyka potrwa co najmniej do 2029 roku.
Tego typu operacja nie musi mieć charakteru potężnej inwazji na wzór ataku na Ukrainę z lutego 2022 roku. Wręcz przeciwnie, jej ograniczony charakter mógłby być precyzyjnie wykalkulowany.
W ten sposób władze na Kremlu chciałyby sprowokować sytuację, w której państwa członkowskie NATO stanęłyby przed trudnym dylematem: czy niewielki zbrojny incydent jest wystarczającym powodem do włączenia całego artykułu 5. o kolektywnej obronie? I to właśnie ten test solidarności Zachodu jawi się w amerykańskich analizach jako największe niebezpieczeństwo na horyzoncie najbliższych kilku lat.
Poniżej galeria zdjęć: Toksyczna przyjaźń Trumpa z Putinem