Spis treści
- Szef Prawa i Sprawiedliwości zadeklarował, że kwestia katastrofy smoleńskiej znowu znajdzie się w centrum uwagi, a wszystko to za sprawą nowych dowodów.
- Podczas uroczystości na placu Piłsudskiego obecni byli również Mariusz Błaszczak oraz Antoni Macierewicz. Zgromadzeni aktywiści zakłócali obchody, krzycząc do prezesa PiS: „kłamca”.
- Jarosław Kaczyński wyraził oburzenie brakiem reakcji na zachowanie demonstrantów. Stwierdził, że ich działania to atak na pamięć o ofiarach, nazywając ich poplecznikami Władimira Putina.
- Polityk zapewnił, że wkrótce protesty zostaną wyciszone, a ich organizatorzy poniosą konsekwencje prawne.
Jarosław Kaczyński wraca do sprawy Smoleńska z nowymi dowodami
W sobotę, 10 października, w stolicy po raz kolejny upamiętniono ofiary katastrofy smoleńskiej. Jak co miesiąc, na placu Piłsudskiego stawił się lider Prawa i Sprawiedliwości. Jarosławowi Kaczyńskiemu towarzyszyli bliscy współpracownicy, tacy jak Mariusz Błaszczak i Antoni Macierewicz. Po oficjalnym złożeniu kwiatów przed pomnikami, doszło do bardzo napiętych sytuacji, wywołanych przez demonstrantów, którzy wykrzykiwali w stronę polityka oskarżenia o kłamstwa. Właśnie w takich okolicznościach prezes PiS wygłosił emocjonalne przemówienie, zapowiadając powrót do sprawy Smoleńska z jeszcze większym zaangażowaniem. Szef partii przekonywał, że wkrótce opinia publiczna usłyszy nowe argumenty, które wcześniej nie były dostępne, a teraz zostaną przedstawione całemu społeczeństwu.
Mocne słowa Kaczyńskiego o demonstrujących na miesięcznicy
Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie krył oburzenia postawą osób, które jego zdaniem z premedytacją przeszkadzały w uroczystości. Lider partii podkreślił, że obecnie w kraju ma miejsce brutalny atak na pamięć o poległych, a to właśnie na amnezję społeczeństwa liczyli rosyjscy decydenci z Władimirem Putinem na czele. Kaczyński skierował pod adresem zgromadzonych aktywistów niezwykle ostre zarzuty, twierdząc, że moskiewscy zbrodniarze znaleźli w nich wsparcie. Na zakończenie swojego wystąpienia jednoznacznie zapewnił manifestantów, że nie uda im się zmanipulować ani Polaków, ani opinii międzynarodowej.