Super Express: Była pani zaskoczona, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o odejściu z rządu w mediach społecznościowych?
Aleksandra Leo: Nie byłam zaskoczona.
- Ani treścią, ani formą?
- Co do treści, to ona chyba miała wyglądać zupełnie inaczej. Wszyscy mamy wrażenie, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przygotowała ten wpis będąc przekonaną, że ustawa PSL-u o zniesieniu dwukadencyjności przejdzie. Widać, że zmienianie treści tegoż wpisu było nerwowe i na ostatnią chwilę. Co do formy? Kompletnie mnie nie dziwi. Ale poinformowanie premiera, rządu, własnej formacji, własnych posłów i posłanki o tak ważnej rzeczy poprzez media społecznościowe, świadczy o kompletnym braku szacunku do własnych ludzi. Pokazała to jednak nie po raz pierwszy, bo kiedy odchodziliśmy w lutym z Polski2050, to padały bardzo mocne i gorzkie słowa, także z ust Szymona Hołowni o tym, że „klinicznie nienawidzimy” Katarzyny.
- Dziś, może trochę innymi słowami, ale zdaje się powtarzać tę tezę. Mówi o potężnym politycznym ataku na byłą już panią minister.
- To dlaczego ją wyrzucili z partii, skoro jest taka świetna? (…) Wracając do klinicznej nienawiści: ani klinicznie, ani w ogóle nie nienawidzę Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Podobnie jak inni, którzy w lutym odeszli i stworzyli Unię Centrum. Nasze odejście wiązało się z tym, że z nią po prostu nie da się współpracować. I sądzę, że to co się ostatnio wydarzyło także bardzo dobitnie to pokazuje. Była naprawdę przyzwoitą, pracowitą, ambitną ministrą, która dowoziła powierzone jej zadania, ale żeby być liderem potrzeba czegoś zdecydowanie więcej. Trzeba umieć gromadzić wokół siebie ludzi, budować wzajemne zaufanie, a Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz grała wyłącznie na siebie. Polityka nie jest jednak dyscypliną solową, to gra zespołowa, w którą Katarzyna kompletnie nie potrafi grać. Jeszcze przed rozpadem Polski2050 odchodzili z niej bardzo wartościowi ludzie, eksperci, których pani ministra wycinała, bo prawdopodobnie stanowili dla niej zagrożenie.
- Szymon Hołownia napisał jednak tak: „Kasia zawsze dbała o to żeby nasza partia nie była wodzowska”.
- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie tylko doprowadziła do rozpadu klubu parlamentarnego, ale wykorzystując słabszy moment, czy to zdrowotny, odsunęła też Szymona Hołownię. Na koniec to oczywiście była jego indywidualna decyzja, ale proszę mi uwierzyć, że maczała w tym palce.
- Mocny zarzut.
- Ale ja się nie boję otwarcie o tym mówić. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz owinęła sobie marszałka Hołownię wokół palca. A dążyła do zostania przewodniczącą w jednym celu: by zostać wicepremierem. (…) To się nie udało, klub się podzielił na pół. Uczyniła z Polski2050 partię kilkupromilową, próbowała ją wykorzystać do własnych celów, ale się nie udało. Kilka miesięcy temu mówiła, że z wizją poprowadzi partię do wyborów w 2027r. i co zostało z tych obietnic? Niewiele.
- Za Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz „poszedł” już także były wiceminister Jan Szyszko, jaka będzie ich polityczna przyszłość?
- Czy Rozwój Plus, czy może Partia Razem… To jest kompletnie bez znaczenia gdzie wyląduje. Nie jest posłanką, nie poszedł za nią klub, nie odszedł ani jeden poseł.
- Może jeszcze odejdą?
- Szczerze w to wątpię. Po wpisie o rezygnacji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz widziałam posłów Polski2050 tańczących z radości. Proszę sobie wyobrazić jaka to była ulga.
- Pani była minister wytacza jednak ciężkie działa i mówi, że w rządzie panuje „przemocowa kultura zarządzania”. Można nawet odnieść wrażenie, że oskarża premiera Tuska niemal o mobbing?
- To ciekawe, że takie zarzuty padają z ust osoby, która sama ucieka się do przemocowych rozwiązań. Bo przecież czym był kaganiec, nałożony na polityków Polski2050 w lutym tego roku, który w zasadzie kneblował im usta? Politykom formacji, która miała być nową jakością w polityce?
- Polska2050 zostanie pani zdaniem w koalicji? Szymon Hołownia zdaje się sugerować, że jeśli premier odbierze jej resort funduszy, to chyba nie.
- Odeszła wiecznie niezadowolona Pełczyńska-Nałęcz i wraca Szymon, który już na wstępie zaczyna szantażować koalicjantów. (…)
Wywiad przeprowadziła Kamila Biedrzycka