"A Shrek gdzie?". Wojciech Ślusarczyk stanie przed sądem za wpis o Karolu Nawrockim

2026-07-14 10:00

Krótki komentarz pod internetową grafiką może słono kosztować Wojciecha Ślusarczyka. Radny Polskiego Stronnictwa Ludowego został oskarżony przez prokuraturę o znieważenie głowy państwa po tym, jak dopytywał o "Shreka" pod zdjęciem pierwszej damy, Marty Nawrockiej. Samorządowiec zasiądzie na ławie oskarżonych już w połowie sierpnia.

Drewniany młotek sędziowski na biurku w sali rozpraw. O procesie radnego za wpis o prezydencie przeczytasz na Eska.
Autor: bizoo_n/ Getty Images
  • Działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego odpowie przed wymiarem sprawiedliwości za publikację w mediach społecznościowych, która według śledczych narusza dobre imię głowy państwa.
  • Polityk może trafić za kratki nawet na trzy lata w związku ze zgłoszonym do prokuratury komentarzem „A Shrek gdzie?”, który umieścił pod przerobionym wizerunkiem małżonki prezydenta.
  • Oskarżony broni się, przekonując, że jego intencją był wyłącznie żart. Wkrótce sąd zadecyduje, czy działanie to mieści się w granicach wolności słowa, czy stanowi złamanie prawa.

Pojedynczy komentarz pozostawiony w sieci może skutkować surowym wyrokiem, sięgającym nawet trzech lat pozbawienia wolności dla działacza samorządowego. Wojciech Ślusarczyk, pełniący funkcję radnego powiatu radomszczańskiego, musi tłumaczyć się przed sądem z powodu krótkiego wpisu opublikowanego pod wizerunkiem Marty Nawrockiej.

Przedstawiciel PSL udostępnił w internecie zmodyfikowaną fotografię małżonki prezydenta, opatrując ją pytaniem: „A Shrek gdzie?”. Śledczy doszli do wniosku, że taka publikacja mogła stanowić bezpośrednie znieważenie prezydenta Karola Nawrockiego. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim zaplanował pierwsze posiedzenie w tej sprawie na 13 sierpnia.

Oskarżenie wobec Wojciecha Ślusarczyka. Radny znieważył Karola Nawrockiego?

Formalny akt oskarżenia trafił do piotrkowskiego sądu pod koniec czerwca. W ocenie prokuratury zachowanie samorządowca miało charakter intencjonalny i miało na celu deprecjonowanie osoby prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz jego małżonki, co osiągnięto poprzez specyficzne połączenie pytania z udostępnionym obrazkiem.

Za ten czyn polskie prawo przewiduje karę pozbawienia wolności do trzech lat. Informację o wyznaczeniu terminu rozpoczęcia procesu potwierdziła mediom sędzia Agnieszka Leżańska, pełniąca funkcję rzeczniczki Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim.

Marta Nawrocka na grafikach. Skąd pytanie o bajkowego ogra?

Początek tej kontrowersyjnej sprawy sięga sierpnia 2025 roku, krótko po tym, jak Karol Nawrocki został zaprzysiężony na najwyższy urząd w państwie. W tamtym okresie w sieci masowo zaczęły pojawiać się obrazki, na których Martę Nawrocką stylizowano na postać bajkowej królowej lub księżniczki. Jedną z tego typu przeróbek pokazał na swoim profilu Wojciech Ślusarczyk, dopisując słynne już pytanie o Shreka. Publikacja natychmiast wywołała ogromne oburzenie wśród wyborców sympatyzujących z Prawem i Sprawiedliwością.

Mocne słowa matki Zbigniewa Ziobry. Krystyna Kornicka-Ziobro apeluje do sądu

Zaledwie kilka dni później do śledczych wpłynęło zawiadomienie wskazujące na potencjalne złamanie prawa. Jak relacjonował oskarżony polityk, organy ścigania uznały, że przypisywanie głowie państwa cech popularnego bohatera animacji drastycznie uderza w wizerunek prezydenta. Według śledczych miało to sugerować opinii publicznej, iż jest on osobą pozbawioną kompetencji, nieodpowiednią na to stanowisko i niezasługującą na społeczny szacunek.

Wojciech Ślusarczyk tłumaczy się z wpisu o Karolu Nawrockim

Działacz samorządowy zdecydowanie odpiera stawiane mu zarzuty. Kategorycznie zaprzecza, by jego zamiarem było obrażanie urzędującego prezydenta Karola Nawrockiego.

Polityka SE Google News

– Ja Shreka uwielbiam – powiedział w rozmowie z tvn24.pl.

– Nigdy, nawet w zamyśle, nie chciałem atakować osoby pana prezydenta – podkreślił samorządowiec.

Sonda
Czy komentarz „A Shrek gdzie?” powinien zakończyć się procesem karnym?

Polityk wyjaśniał również, że jego krótka reakcja w internecie stanowiła wyłącznie komentarz do sposobu, w jaki inni internauci kreowali wizerunek pierwszej damy na udostępnianych masowo przeróbkach.

– Było to w takiej manierze jarmarcznej, tak to określę. To jest taka tania odmiana pewnych disneyowskich estetyk i ja dałem wyraz swojej dezaprobacie dla takiego przedstawiania [pierwszej damy - red.], pisząc: "A Shrek gdzie?". Jak słowo honoru, to jest wszystko (...). Mi się to skojarzyło ewidentnie z królewną Fioną ze "Shreka", wypisz-wymaluj – stwierdził radny.

Już niebawem to skład orzekający zadecyduje ostatecznie, czy internetowy komentarz stanowił formę dopuszczalnej społecznie krytyki, czy też bezsprzecznie naruszył prawo i powagę urzędu.

Express Biedrzyckiej - WSTĘP