Spis treści
- Skazana na 6,5 roku więzienia za bierną postawę wobec bestialstwa swojego męża Kamila L. z Kłodzka znalazła się w centrum ogólnopolskiego skandalu.
- Prokuratorzy uważają karę za absolutnie nieadekwatną i żądają 18 lat za kratami, kwestionując jednocześnie przyjętą przez sąd kwalifikację prawną.
- W sprawę włączył się osobiście minister sprawiedliwości, zapowiadając szczegółowe zbadanie tego kontrowersyjnego orzeczenia.
Sześć i pół roku więzienia za bierność wobec potworności?
W marcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał 41-letnią Kamilę L., byłą działaczkę polityczną, na 6,5 roku pozbawienia wolności. Kobieta została uznana za winną nieudzielenia pomocy małoletniej ofierze przestępstw na tle seksualnym oraz znęcania się nad zwierzętami. To, co najbardziej bulwersuje w tej sprawie, to fakt, że Kamila L. miała pełną świadomość dramatu rozgrywającego się w jej własnym domu.
Jej 45-letni mąż, który odpowiadał w osobnym procesie, dopuszczał się gwałtu na małoletniej, a także czynów o charakterze zoofilskim. Mężczyzna posiadał i rozpowszechniał również materiały pornograficzne z udziałem dzieci. Z akt sprawy wynika, że ofiara relacjonowała, iż oprawca kazał jej wybierać między nim a psem. Mimo tak przerażającej wiedzy, Kamila L. nie podjęła absolutnie żadnych działań, by chronić pokrzywdzoną czy przerwać jej cierpienie. Ta szokująca bierność wobec krzywdy dziecka i zwierząt stała się podstawą oskarżenia.
Marta Nawrocka na skraju przepaści. Wszystko nagrała kamera
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy od początku domagała się dla Kamili L. znacznie surowszej kary – aż 18 lat więzienia. Wyrok 6,5 roku został przyjęty z głębokim sprzeciwem, co skutkowało natychmiastowym złożeniem apelacji do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Jak poinformował 20 maja 2026 roku rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, prokurator Mariusz Pindera, cytowany przez "Wprost", głównym zarzutem jest rażąca niewspółmierność zarówno kar jednostkowych, jak i kary łącznej. W ocenie śledczych orzeczona sankcja w żaden sposób nie odzwierciedla stopnia społecznej szkodliwości czynów Kamili L. oraz ich bulwersującego charakteru.
"W środku odwoławczym prokurator zarzucił przede wszystkim rażącą niewspółmierność kar orzeczonych wobec oskarżonej zarówno za poszczególne czyny, jak i w zakresie kary łącznej. W ocenie prokuratury wymierzone sankcje nie odpowiadają stopniowi społecznej szkodliwości czynów, ich charakterowi oraz okolicznościom sprawy" – poinformował 20 maja 2026 roku rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, prokurator Mariusz Pindera, cytowany przez "Wprost".
"Apelacja obejmuje również zarzuty odnoszące się do kwestii dotyczących części przyjętych kwalifikacji prawnych, opisów czynów oraz korekty jednego z rozstrzygnięć dotyczących nawiązki" – przekazał prokurator Pindera.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek interweniuje po wyroku dla Kamili L.
Zaskakująco niska kara dla kobiety wywołała potężne oburzenie wykraczające daleko poza lokalną społeczność, docierając prosto na szczyty władzy państwowej. W kwietniu, zaledwie chwilę po ogłoszeniu nieprawomocnej decyzji sądu, w przestrzeni publicznej głos zabrał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej polityk otwarcie przyznał, że jest całkowicie zdumiony tak ogromną pobłażliwością wymiaru sprawiedliwości w Kłodzku.
"Widziałem wypowiedź prokuratora w mediach, zapowiedź apelacji, dlaczego ta żona dostała 6,5 roku, mimo że prokurator wnioskował o 18" – powiedział szef resortu sprawiedliwości.
Szef resortu poprosił dodatkowo prokuratora krajowego o zaprezentowanie szczegółowych informacji na temat tej bulwersującej sprawy. Pokazuje to jednoznacznie, że organy państwa potraktowały ten proces priorytetowo i chcą uniknąć jakichkolwiek wątpliwości co do ostatecznego werdyktu. Teraz cała uwaga polskiej opinii publicznej skupia się na Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, który zadecyduje o dalszym losie 41-latki.