Spis treści
Nowy związek zawodowy w Lidlu walczy o wyższe wynagrodzenia i większą liczbę etatów
Wewnątrz struktury zatrudnienia sieci Lidl Polska kształtuje się nowa inicjatywa pracownicza. Aktywiści związani z OPZZ Konfederacja Pracy ogłosili formalne założenie organizacji związkowej i natychmiast rozpoczęli batalię o lepsze warunki. Jak podaje portal wiadomoscihandlowe.pl, postulaty pracowników są bardzo konkretne i koncentrują się na najistotniejszych dla nich kwestiach: zarobkach oraz realiach codziennej pracy.
Najważniejszym punktem na liście żądań jest podwyższenie pensji o 1000 zł brutto dla każdego pracownika. Oprócz tego związkowcy domagają się faktycznego zwiększenia zatrudnienia w sklepach. W ich ocenie aktualna obsada kadrowa jest zbyt mała, aby zagwarantować sprawną obsługę kupujących i odpowiedni podział obowiązków bez nadmiernej eksploatacji personelu.
Twórcy związkowej inicjatywy podkreślają, że ich początki w firmie były trudne. Z opublikowanych przez nich informacji wynika, że napotkali opór ze strony zarządu. „Zamiast dialogu – od razu kłody pod nogi” – przekazano, wymieniając trudności z uzyskaniem dostępu do firmowej dokumentacji oraz brak reakcji na prośby o zorganizowanie spotkań z kierownictwem. Z tego względu trzecim, kluczowym postulatem stało się kategoryczne przestrzeganie przepisów prawa pracy na terenie przedsiębiorstwa.
Lidl Polska broni swojej polityki płacowej. „Stawiamy na otwarty dialog z pracownikami”
W wydanym oświadczeniu sieć nie komentuje bezpośrednio postulatu dotyczącego wzrostu pensji o 1000 zł, prezentując zamiast tego własne spojrzenie na kwestie zatrudnienia. Komunikat sieci ma na celu udowodnienie, że dyskont od dawna plasuje się w czołówce najlepszych pracodawców w branży detalicznej, jeśli chodzi o wysokość oferowanych zarobków.
Zarząd firmy akcentuje chęć prowadzenia dialogu z zatrudnionymi, zaznaczając jednak, że woli go realizować poprzez wewnętrzne kanały komunikacji, a nie za pośrednictwem nowo powstałych organizacji związkowych. Włodarze Lidla tłumaczą, że OPZZ Konfederacja Pracy nie posiada aktualnie statusu organizacji międzyzakładowej, a opinie pracowników są gromadzone na bieżąco poprzez systematyczne ankiety.
Odpierając zarzuty o niskich wynagrodzeniach, dyskont powołuje się na konkretne dane. Nowo zatrudnieni pracownicy sklepów otrzymują od 5 600 zł do 6 750 zł brutto. Stawki początkowe w centrach logistycznych oscylują wokół 6 000 zł – 7 700 zł brutto. Z kolei kadra zarządzająca placówkami może liczyć na pensję od 8 500 zł brutto na start oraz służbowe auto. Ponadto firma zapowiada dalsze nakłady na fundusz wynagrodzeń. Reagując na pojawiające się napięcia, Lidl Polska zadeklarował przeznaczenie w 2026 roku ponad 240 mln zł na podwyżki oraz kreowanie nowych stanowisk pracy.
W treści oświadczenia można przeczytać:
Fundamentem naszej strategii są ludzie – zespół liczący obecnie blisko 30 tysięcy pracowników każdego dnia tworzy sukces naszej sieci. Zapewnienie stabilnych, konkurencyjnych rynkowo warunków zatrudnienia oraz ciągły rozwój oferty benefitów stanowią dla nas absolutny priorytet.
Przedsiębiorstwo chwali się również bogatym portfolio ponad 20 dodatków pozapłacowych, które mają umacniać jego wizerunek jako pożądanego miejsca pracy.
Groźba strajku generalnego w handlu. Pracownicy innych sieci również żądają zmian
Bieżące wydarzenia to nie pierwszy przypadek, gdy pracownicy sieci Lidl dążą do zrzeszenia się. Już w 2013 roku z pomocą NSZZ „Solidarność” utworzono komórkę związkową w jednym ze sklepów w Łodzi. Inicjatywa ta zakończyła się jednak niepowodzeniem. Obecna sytuacja wydaje się mieć znacznie większy zasięg, ponieważ opiera się na wyraźnych postulatach finansowych dotyczących całego kraju oraz sprecyzowanym planie działania.
Twórcy nowych struktur związkowych w Lidlu powołują się na sytuacje kryzysowe w innych dużych sieciach detalicznych, takich jak Dino, Biedronka czy Kaufland. Jako przykład podają nagłośnioną sprawę Katarzyny Kiwerskiej z firmy Dino, która zainicjowała interwencję poselską Adriana Zandberga oraz kontrolę przeprowadzoną przez Główny Inspektorat Pracy. Działania te dowodzą, że osoby zatrudnione w handlu zyskują odwagę w walce o swoje pracownicze przywileje.
Przedstawiciele załogi Lidla nie poprzestają na tym i zastanawiają się publicznie, czy w niedalekiej przyszłości całą branżę detaliczną czeka strajk generalny. Twierdzą, że „wszystko do tego dąży”, z uwagi na fakt, że sektor handlowy charakteryzuje się bardzo małą liczbą pracowników zrzeszonych w związkach, podczas gdy niezadowolenie z warunków pracy i wysokości wypłat rośnie z każdym rokiem.