Spis treści
- Śledczy z Prokuratury Europejskiej wymierzyli cios. Operacja Nimmersatt objęła kraje UE
- Diagnostycy fałszowali badania aut z USA. Współpraca z włoską mafią 'Ndrangheta
- 303 tysiące używanych aut sprowadzono do Europy. CARFAX podaje szokujące dane
- Sprawdzenie numeru VIN i historii pojazdu to podstawa. Były oficer Interpolu ostrzega
Śledczy z Prokuratury Europejskiej wymierzyli cios. Operacja Nimmersatt objęła kraje UE
Pomiędzy kwietniem 2025 a lutym 2026 roku przez Stary Kontynent przetoczyła się potężna fala policyjnych przeszukań. Zgodnie z doniesieniami dziennika „Rzeczpospolita”, tysiąc przedstawicieli służb celnych, podatkowych oraz policjantów równocześnie wtargnęło do setek lokalizacji na terenie państw Unii Europejskiej. Działania te stanowiły punkt kulminacyjny globalnej akcji o nazwie „Nimmersatt”, która została wycelowana w potężny i doskonale prosperujący syndykat przestępczy.
Głównym profilem działalności tej grupy było sprowadzanie ze Stanów Zjednoczonych rozbitych maszyn, określanych mianem „salvage cars”. Zorganizowana grupa kupowała za bezcen amerykańskie wraki, których powrót na drogi był prawnie zakazany, transportowała je na rynki europejskie i po zaledwie kosmetycznych naprawach oferowała nabywcom jako pojazdy wolne od jakichkolwiek wad. Głównym zadaniem śledczych z Prokuratury Europejskiej (EPPO) stało się zniszczenie struktury masowo importującej powypadkowe samochody z orzeczoną szkodą całkowitą. Ustalenia śledztwa dobitnie udowodniły, że nie miano do czynienia z odosobnionymi incydentami, lecz z gigantyczną, międzynarodową siatką narażającą życie tysięcy nieświadomych kierowców.
Polecany artykuł:
Diagnostycy fałszowali badania aut z USA. Współpraca z włoską mafią 'Ndrangheta
Mechanizm przestępstwa został perfekcyjnie zaplanowany i przynosił ogromne zyski. Zorganizowane grupy regularnie wprowadzały do ruchu drogowego w Europie dziesiątki tysięcy drastycznie zniszczonych pojazdów, które dzięki powierzchownym zabiegom blacharskim imitowały samochody prosto z salonu. Pojawia się zatem niezwykle ważne pytanie o to, w jaki sposób takie uszkodzone konstrukcje zaliczały obowiązkowe przeglądy rejestracyjne.
Odpowiedź przyniosły wspólne dochodzenia Prokuratury Europejskiej oraz ustalenia opublikowane przez reporterów „Süddeutsche Zeitung”. Wyszło na jaw, że w wielu udokumentowanych przypadkach sprawcy ściśle współpracowali z przekupionymi rzeczoznawcami. Organy ścigania zgromadziły dowody w ponad trzydziestu postępowaniach, gdzie diagności usłyszeli zarzuty tworzenia poświadczających nieprawdę certyfikatów. Część z nich zdążyła już usłyszeć prawomocne wyroki za przyjmowanie korzyści majątkowych oraz fabrykowanie dokumentacji, a kary pozbawienia wolności wynosiły w tych sprawach nawet po kilka lat.
Niejednokrotnie dochodziło do sytuacji, w których pracownicy stacji kontroli podbijali pieczątki dla samochodów, jakich nawet przez chwilę nie mieli w swoim warsztacie. Zabezpieczone przez śledczych protokoły z przeglądów technicznych wykazały, że cała procedura rzekomo trwała tylko dwie minuty, co jednoznacznie wyklucza przeprowadzenie jakiejkolwiek fachowej weryfikacji. Tym samym autoryzowane stemple niemieckiego TÜV, stanowiące dla nabywców obietnicę pełnego bezpieczeństwa, okazywały się całkowitą fikcją. Co więcej, według oficjalnych ustaleń prokuratury, niektórzy finalni nabywcy takich pojazdów byli bezpośrednio związani ze strukturami zorganizowanej przestępczości, w tym ze słynną włoską mafią ’Ndrangheta.
Polecany artykuł:
303 tysiące używanych aut sprowadzono do Europy. CARFAX podaje szokujące dane
Cały ten czarnorynkowy proceder obracał kwotami rzędu miliardów dolarów. Śledztwo nie dotyczyło drobnych i odizolowanych oszustw, lecz hurtowego sprowadzania śmiertelnych pułapek na kółkach. Skalę tego zagrożenia najlepiej uświadamiają oficjalne statystyki. Z raportów przygotowanych przez analityków bazy CARFAX wynika, że w samym tylko 2024 roku wyeksportowano ze Stanów Zjednoczonych do Europy około 303 tysiące używanych samochodów osobowych.
Jeszcze bardziej zatrważające są jednak szczegółowe parametry tego eksportu. Spośród tej puli aż 220 tysięcy egzemplarzy stanowiły auta zakwalifikowane w Ameryce jako całkowicie zniszczone. Zgodnie z tamtejszym prawem nie mogły one wyjechać na asfalt, dlatego po szybkim retuszu wysyłano je na Stary Kontynent i sprzedawano za kolosalne pieniądze. Materiały dowodowe zgromadzone w ramach operacji „Nimmersatt” pokazują, że wyłącznie z terytorium Litwy trafiło do obiegu co najmniej 16,5 tysiąca takich wraków, co pozwoliło przestępcom wygenerować przychód na poziomie 144 milionów euro, a Skarb Państwa z tytułu niezapłaconych danin stracił minimum 31 milionów euro.
Głównym napędem dla oszustów była chęć błyskawicznego pomnożenia kapitału. Akta policyjne dowodzą, że sportowy wóz po ciężkim wypadku licytowano na amerykańskich aukcjach za równowartość około 10 tysięcy dolarów. Z kolei po dotarciu do Europy i zakamuflowaniu uszkodzeń, ten sam wrak znajdował kupca już za 50 tysięcy dolarów. Złota zasada gangu polegała na maksymalnym ograniczaniu kosztów naprawy, co drastycznie windowało ich zysk netto, zawsze ze szkodą dla nieświadomych i ryzykujących życiem nabywców.
Sprawdzenie numeru VIN i historii pojazdu to podstawa. Były oficer Interpolu ostrzega
Biorąc pod uwagę fakt, że nawet oficjalne zaświadczenia z przeglądów technicznych bywają podrabiane, rodzi się pytanie o sposoby obrony przed takimi zakupami. Niestety, zaufanie do deklaracji handlarza oraz własna ocena wizualna absolutnie nie wystarczą. Gangsterzy opanowali sztukę maskowania defektów do perfekcji, przez co nawet doświadczony mechanik może mieć problemy z wykryciem powypadkowej przeszłości. Karoseria będzie nieskazitelnie błyszczeć, a w kabinie będzie unosił się zapach fabrycznej świeżości.
Prawdziwy obraz sytuacji zazwyczaj spoczywa tam, gdzie nie można zajrzeć gołym okiem, mianowicie w elektronicznych rejestrach oraz w stosach dokumentów. To jedyna sprawdzona metoda na dogłębne zweryfikowanie przeszłości wozu i uniknięcie oszustwa. Szczegółowa cyfrowa historia może obnażyć wcześniejsze wypadki, orzeczenia o całkowitym zniszczeniu, oszustwa na liczniku kilometrów czy podejrzane wędrówki maszyny pomiędzy różnymi państwami. Bez względu na to, w którym europejskim kraju wystawiono auto na sprzedaż, jego amerykańskie dzieje spoczywają w systemach pokroju CARFAX. Z tego powodu dokładne prześwietlenie numeru VIN przed podpisaniem umowy to absolutny obowiązek, zwłaszcza kiedy rozważamy nabycie czterech kółek zza oceanu.
Procesy karne będące następstwem operacji „Nimmersatt” brutalnie obnażają fakt, że przekręty na rynku motoryzacyjnym stanowią gigantyczną i doskonale zarządzaną machinę transgraniczną, która żywi się brakiem ostrożności klientów, stwarzając ogromne zagrożenie na drogach.
Renato Schipani, ekspert pełniący przez trzydzieści lat funkcję oficera do spraw wywiadu kryminalnego w Interpolu, kategorycznie określił kierunek walki z tym niebezpiecznym zjawiskiem w rozmowie ze śledczymi.
Duże platformy działające na rynku samochodów używanych mogą stać się bezpieczniejsze dla klientów, jeśli wzmocniona zostanie współpraca z organami ścigania - powiedział Schipani.
Wnioski płynące z tych działań stanowią wyraźny dowód, że zniszczenie zbrodniczych struktur wymaga skoordynowanych akcji policji i zaangażowania serwisów ogłoszeniowych, na łamach których masowo promuje się te śmiertelnie groźne maszyny.