Średnia krajowa wyniesie 10 tys. zł? Jest haczyk: wpadniesz w wyższy podatek

2026-05-11 9:06

Rządowy plan przewiduje, że do 2027 roku przeciętne wynagrodzenie w Polsce zbliży się do 10 tysięcy złotych brutto, co wynika z korzystnej sytuacji na rynku pracy. Rosnące wypłaty oznaczają jednak niemiłą niespodziankę dla wielu pracowników. Brak zmian w systemie sprawi, że przeciętnie zarabiający zaczną wpadać w drugi próg podatkowy.

W drugi próg podatkowy wejdą osoby o dochodach wyższych niż 10 tys.

i

Autor: Pixabay.com Dłoń trzymająca zwinięty plik banknotów stuzłotowych, symbolizująca wzrost pensji i drugi próg podatkowy. Zdjęcie ilustruje temat wzrostu średniej krajowej i jego konsekwencji dla Polaków, o czym można przeczytać na Super Biznes.

Według założeń rządu: przeciętne zarobki wzrosną do 10 tysięcy

Rząd Donalda Tuska zatwierdził dokument „Założenia makroekonomiczne na lata 2026-2030”, który zakłada stały wzrost pensji w Polsce. W oparciu o ten plan tworzone są plany budżetowe. Zgodnie z tymi przewidywaniami, średnia płaca w gospodarce narodowej ma do 2027 roku wzrosnąć do 9 971 zł brutto. W następnym roku przekroczy granicę 10 tys. zł, by do końca dekady osiągnąć prawie 11 600 zł brutto.

Jak wynika z rządowych analiz, wynagrodzenia będą rosnąć szybciej niż inflacja. Autorzy dokumentu argumentują, że główną przyczyną jest ożywienie gospodarcze oraz mocna pozycja pracowników na rynku pracy.

Te przewidywania opierają się na pozytywnym scenariuszu, który pomija globalne wahania cen surowców. Dla obywateli kluczowa jest jednak kwota na rękę. W 2030 roku średnie wynagrodzenie netto ma wzrosnąć z obecnych około 6,7 tys. zł do 8,2 tys. zł.

Ryzyko drugiego progu: czym grozi podwyżka pensji?

Wzrost wynagrodzeń w połączeniu ze stałymi stawkami podatkowymi to poważny kłopot. Drugi próg podatkowy od lat pozostaje na poziomie 120 tys. zł dochodu rocznie. Po przekroczeniu tej kwoty, podatek od nadwyżki rośnie z 12 do 32 proc.

Zarabiając niemal 10 tys. zł brutto miesięcznie w 2027 roku, nietrudno będzie przekroczyć tę barierę. Dodatkowa premia lub „trzynastka” sprawią, że dochód roczny przekroczy 120 tys. zł. Brak waloryzacji progów podatkowych sprawia, że coraz więcej osób wchodzi w wyższy próg, nie stając się bogatszymi, a jedynie z powodu wzrostu nominalnych wynagrodzeń. Szacuje się, że już rok temu w wyższym progu znalazło się około 2,5 mln pracowników.

„Progi podatkowe od lat są niedostosowane do inflacji i wzrostu płac, coraz więcej Polaków trafia do wyższego progu nie dlatego, że stali się zamożniejsi w sensie realnym, lecz dlatego, że nominalne zarobki po prostu rosną. Projekt to krok ku uczciwej indeksacji systemu, nie zaś przywilej dla bogatych”

– podkreślił ekspert podatkowy inFaktu Piotr Juszczyk na łamach „Faktu”.

Quiz. Co było na kartki w PRL-u? Jeśli dobrze odpowiesz na 8 pytań, rządzisz!
Pytanie 1 z 10
Do którego roku obowiązywały w Polsce kartki na żywność?

Resort finansów nie planuje podwyżki progów podatkowych

Propozycja zwiększenia drugiego progu pojawiła się w koalicji rządzącej. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz postulowała jego podniesienie do 140 tys. zł, ale Ministerstwo Finansów odrzuciło ten pomysł.

Minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że takie zmiany nie są przewidziane, a rządowe prognozy do 2030 roku tego nie obejmują. Powodem jest trudna sytuacja budżetowa, o czym Domański wspominał w wywiadzie dla Radia ZET, wyceniając koszt reformy na 11 mld zł.

„Mamy duże potrzeby budżetowe, mamy wciąż niestety wysoki deficyt. To jest koszt rzędu 11 mld zł. To nie są małe pieniądze. Potrzebujemy prowadzić politykę budżetową, która pozwoli nam realizować kluczowe programy społeczne”

– tłumaczył minister Domański.

EKG 2026 - Tomasz Chróstny, prezes UOKiK