Spis treści
- Frontman grupy Bayer Full po 37 latach opłacania danin na rzecz państwa dostał wyliczenie na zaledwie 386 złotych.
- Skromne wsparcie od państwa to efekt pracy na umowach cywilnoprawnych, które przez lata wiązały się z dużo mniejszymi potrąceniami.
- Zaawansowany wiek nie pozwala słynnemu wokaliście na porzucenie sceny, ponieważ z samego świadczenia nie jest w stanie się utrzymać.
- Przypadek muzyka to wyraźny sygnał dla innych twórców, że sława wcale nie gwarantuje spokojnej jesieni życia.
Głodowa emerytura Sławomira Świerzyńskiego. Lider Bayer Full nie opłaci za to rachunków
Sławomir Świerzyński od dziesięcioleci funkcjonuje w polskim show-biznesie jako niekwestionowany król muzyki tanecznej. Twórca przebojów formacji Bayer Full regularnie gromadzi pod sceną tysiące fanów z całego kraju. Sytuacja zmienia się diametralnie w momencie zderzenia artysty z rzeczywistością urzędową. Gwiazdor już jakiś czas temu podzielił się szczegółami swoich rozliczeń z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Informacje o świadczeniach wokalisty do dzisiaj wywołują duże poruszenie wśród jego sympatyków.
Piosenkarz podczas rozmowy z dziennikarzami wyjawił dokładne dane przesłane przez państwową instytucję. Zaskoczenie było ogromne. „Dostałem pismo z ZUS, w którym po 37 latach opłacania składek zagwarantowano mi 386 zł emerytury” – wyznał na łamach dziennika „Super Express”. Zadeklarowana przez urząd suma wcale nie stanowi biurokratycznego błędu. Lider Bayer Full uczciwie odprowadzał należności przez blisko cztery dekady, a mimo to otrzymał niemalże głodową stawkę. Obserwatorzy życia publicznego często traktują ten przypadek jako potwierdzenie wadliwego systemu ubezpieczeń, który bywa niezwykle brutalny wobec przedstawicieli branży rozrywkowej.
ZUS tłumaczy zasady. Z czego wynika niska emerytura Sławomira Świerzyńskiego z Bayer Full?
Sympatycy piosenkarza nie potrafią zrozumieć mechanizmu przyznawania tak mizernych środków finansowych. Okazuje się jednak, że pracownicy urzędu wszystko skrupulatnie policzyli. Kluczowym czynnikiem wpływającym na ostateczną decyzję są realia rynku muzycznego. System emerytalny opiera się przede wszystkim na wielkości przelewanych kwot, a dopiero w drugiej kolejności bierze pod uwagę sam staż zawodowy pracownika.
Ludzie estrady rzadko decydują się na klasyczne zatrudnienie etatowe. Zdecydowana większość ich aktywności zawodowej opiera się na kontraktach cywilnoprawnych. W przeszłości potrącenia z tytułu umów o dzieło czy zleceń nie zawsze były obowiązkowe, a ich wartość znacząco odbiegała od standardowych składek. Artyści tacy jak Sławomir Świerzyński często latami odprowadzali mniejsze sumy, co z perspektywy czasu uderzyło w ich oszczędności na starość. Długi czas spędzony na scenie nie rekompensuje bowiem braków kapitałowych na indywidualnym koncie ubezpieczonego.
Sławomir Świerzyński musi koncertować. Wokalista Bayer Full porzucił myśli o odpoczynku
Muzyk za niecałe dwa lata osiągnie wiek sześćdziesięciu pięciu lat i zyska pełne prawa do zakończenia aktywności. Przydzielona mu kwota kilkuset złotych skutecznie przekreśla jednak plany o spokojnej jesieni życia. Frontman legendy polskiego disco wprost przyznaje, że musi nadal zarabiać na własną rękę. Z tego powodu zespół grający na rynku od ponad czterech dekad wciąż przyjmuje zlecenia, występując zarówno przed polską, jak i zagraniczną publicznością.
Ciągła obecność na estradzie to dla słynnego piosenkarza jedyne źródło pewnych dochodów. W muzyczny biznes mocno zaangażowali się również najbliżsi wokaliści. Córka artysty, Nikola, regularnie towarzyszy mu podczas występów, a wspólnie ze swoimi braćmi powołała do życia projekt o nazwie Baby Full. Przypadek frontmana grupy Bayer Full stanowi cenną lekcję dla całego środowiska twórczego, obnażając realia życia po zejściu ze sceny. Potężna sława rzadko pokrywa się z bezpieczną przyszłością, dlatego gwiazdy coraz częściej decydują się na samodzielne inwestowanie zgromadzonych wcześniej środków.