Rosyjski satelita niebezpiecznie blisko obiektu wspierającego Ukrainę. Zaledwie 26 metrów

2026-10-19 14:15

Na niskiej orbicie okołoziemskiej doszło do niezwykle groźnego incydentu. Rosyjski satelita wojskowy zbliżył się na niebezpieczną odległość 26 metrów do komercyjnego urządzenia ICEYE, z którego Ukraina otrzymuje kluczowe dane wywiadowcze. Eksperci alarmują o możliwych scenariuszach eskalacji w kosmosie.

Satelita ICEYE z rozłożonymi panelami słonecznymi nad Ziemią. O rosyjskim zagrożeniu w kosmosie przeczytasz na Eska.
Autor: ICEYE/ Materiały prasowe Satelita firmy ICEYE

Kosmiczny pościg nad naszymi głowami. Rosjanie śledzą ICEYE-X36

To przypomina sceny znane ze srebrnego ekranu i filmów science fiction, ale rozgrywa się w rzeczywistości, na wysokości ponad 500 kilometrów nad Ziemią. Od kilku dni rosyjski satelita wojskowy Kosmos 2612 z pełną premedytacją śledzi zachodnie urządzenie radarowe ICEYE-X36, odpowiadające za dostarczanie Ukrainie strategicznych danych rozpoznawczych. To zdecydowanie nie jest przypadkowe zjawisko. Zaledwie w minionym tygodniu odległość między oboma obiektami przekraczała 300 kilometrów. Systematycznie ten dystans malał, by ostatecznie spaść do zaledwie 26 metrów.

Aby uświadomić sobie, jak ekstremalnie mała to odległość, należy pamiętać, że obiekty na niskiej orbicie okołoziemskiej poruszają się z gigantyczną prędkością blisko 28 tysięcy kilometrów na godzinę. Zazwyczaj operatorzy satelitów zachowują margines bezpieczeństwa rzędu wielu kilometrów, a nie kilkudziesięciu metrów. Eksperci nie mają złudzeń – to wysoce ryzykowny, celowy manewr ze strony Rosji. Urządzenie ICEYE-X36, będące własnością fińskiego przedsiębiorstwa o polskich korzeniach, stanowi poważny problem dla Kremla. To właśnie dzięki jego radarom ukraińskie dowództwo może monitorować przemieszczanie się rosyjskich jednostek nawet nocą i w trudnych warunkach atmosferycznych.

Co Rosja może zrobić na orbicie? Scenariusze są cztery

Obecne zachowanie Rosjan to nie tylko demonstracja możliwości. Kosmos 2612 dysponuje potencjałem, by poważnie uszkodzić śledzony obiekt. Specjaliści wyróżniają cztery główne scenariusze ewentualnego ataku, począwszy od działań skrytych, a na bezpośrednim uderzeniu kończąc.

  • Zakłócenia elektroniczne. Z tak bliskiej odległości rosyjski sprzęt mógłby starać się zerwać łączność między ICEYE a bazą na Ziemi lub wręcz „oślepić” systemy radarowe silnym sygnałem. Skuteczność takich działań ograniczałaby się jednak wyłącznie do momentów maksymalnego zbliżenia.
  • Atak mikrofalowy. Bardziej drastycznym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie skupionej wiązki mikrofal. Taki cios mógłby bezpowrotnie zniszczyć wrażliwą elektronikę zachodniego sprzętu, zmieniając go w kosmiczny wrak.
  • Wojna na wyniszczenie. Sama taktyka permanentnego śledzenia już jest atakiem. Każdy wymuszony manewr pochłania zapasy paliwa ICEYE, co bezpośrednio przekłada się na krótszy czas funkcjonowania i przerwy w dostarczaniu danych dla Kijowa. W ten sposób Rosja może dążyć do całkowitego wyczerpania zasobów ściganego urządzenia.
  • Atak kinetyczny. To scenariusz radykalny. Kosmos 2612 mógłby doprowadzić do bezpośredniego zderzenia z obiektem.

– zwraca uwagę inżynier Michael Bohnert z amerykańskiego think tanku RAND.

Quiz o kosmosie. Sławosz Uznański zdobyłby 10/10. A ty?
Pytanie 1 z 10
Musimy zacząć od bohatera ostatnich dni. W jakim mieście urodził się Sławosz Uznański-Wiśniewski?

Demonstracyjne zbliżenie pokazuje, że Kosmos 2612 może w każdej chwili uderzyć w satelitę ICEYE

Groźba kosmicznej katastrofy i problem dla Niemiec

Ewentualna eliminacja satelity na orbicie niósłby za sobą tragiczne konsekwencje o zasięgu globalnym. Kolizja przy tak zawrotnych prędkościach skutkowałaby wyrzuceniem w przestrzeń tysięcy niebezpiecznych fragmentów. Tego typu szczątki krążyłyby po orbicie przez kolejne dekady, stanowiąc gigantyczne zagrożenie dla reszty infrastruktury kosmicznej. Naukowcy określają to mianem syndromu Kesslera – to reakcja łańcuchowa polegająca na tym, że każde kolejne zderzenie generuje nowe śmieci, co ostatecznie mogłoby uczynić niską orbitę całkowicie niedostępną. Taka sytuacja mogłaby wręcz na lata sparaliżować wszelkie misje kosmiczne – zarówno te załogowe, jak i bezzałogowe.

Nie należy zapominać, że zaledwie odrobinę wyżej, na wysokości 550 kilometrów, znajduje się potężna sieć satelitów Starlink, a nieco niżej operuje Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS), goszcząca w swoich modułach również kosmonautów z Rosji. Ewentualna bitwa kosmiczna i destrukcja jednego z satelitów mogłaby wywołać katastrofalny efekt domina, stwarzając zagrożenie dla tysięcy urządzeń orbitalnych.

Ten incydent uderza także w interesy naszego zachodniego sąsiada. Spółka ICEYE, choć zarejestrowana w Finlandii, została stworzona przez Polaka i odgrywa kluczową rolę jako dostawca dla niemieckich sił zbrojnych. W przyszłym roku zaplanowano utworzenie joint venture Rheinmetall ICEYE Space Solutions GmbH, w ramach którego gigant zbrojeniowy Rheinmetall wraz z ICEYE mają zbudować nowoczesny system rozpoznania satelitarnego SPOCK 1, dedykowany Bundeswehrze.

Jeśli Federacja Rosyjska posunie się do otwartego aktu agresji, w niebezpieczeństwie znajdą się nie tylko systemy wspomagające obronę Ukrainy, ale również planowane systemy bezpieczeństwa Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Rafał Modrzewski (ICEYE): Europa dozbraja się w kosmosie

ROLKI