Parkowanie pod domem będzie graniczyło z cudem. Tysiące miejsc znikną z polskich miast

2026-10-19 14:08

Już teraz znalezienie wolnego miejsca parkingowego graniczy z cudem, a przyszłość dla kierowców zapowiada się jeszcze gorzej. Według najnowszych raportów stale rosnące gabaryty samochodów spowodują, że na ulicach zmieści się znacznie mniej aut. Do 2040 roku tylko sama stolica może stracić przestrzeń nawet dla 17,5 tys. pojazdów, a podobne problemy czekają mieszkańców innych miast.

Wiele aut zaparkowanych ciasno na brukowanym parkingu. O problemach z parkowaniem w miastach przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay.com zdjęcie ilustracyjne

Mniej aut na osiedlowych ulicach

Taka perspektywa może być dla wielu kierowców prawdziwym koszmarem. Choć układ ulic nie ulegnie zmianie, pojazdy z każdym rokiem stają się coraz większe. W rezultacie na przestrzeni, która dzisiaj mieści siedem aut, w niedalekiej przyszłości zaparkuje tylko sześć.

Raport przygotowany przez organizacje Transport & Environment (T&E) oraz Clean Cities Campaign z czerwca 2026 roku nie pozostawia złudzeń. Do 2040 roku pojemność miejsc postojowych równoległych w europejskich miastach zmniejszy się o 8,5 do 14 proc., a głównym winowajcą są powiększające się rozmiary nowych modeli samochodów.

Stolica straci 17,5 tys. miejsc parkingowych

Dla mieszkańców Warszawy przewidywania są bardzo pesymistyczne. Z opublikowanego raportu wynika, że do 2040 roku na stołecznych ulicach zabraknie miejsc dla liczby pojazdów szacowanej między 10 a 17,5 tys. Jeszcze bardziej dramatycznie sytuacja wygląda w Berlinie i Londynie, gdzie najgorszy scenariusz zakłada stratę ponad 100 tys. stanowisk postojowych.

Główna przyczyna tego zjawiska to fakt, że samochody stają się coraz dłuższe i szersze. W 2000 roku standardowe nowe auto w Europie mierzyło 4,09 m na 1,69 m, podczas gdy w 2025 roku średnie wymiary wzrosły do 4,38 m na 1,82 m.

Jeżeli ten trend nie ulegnie zmianie, do 2040 roku przeciętny pojazd osiągnie 4,56 m długości i 1,90 m szerokości. Niestety, infrastruktura wielu dzielnic nie została dostosowana do takich kolosów.

Ojciec i syn, rodzeństwo czy kuzyni? Co naprawdę łączy te gwiazdy?
Pytanie 1 z 13
Anna Seniuk i Grzegorz Małecki są:

Poznań, Kraków i Gdańsk w trudnej sytuacji

Trudności z parkowaniem odczują nie tylko warszawiacy. Podobny los czeka kierowców w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu, zwłaszcza w zabytkowych dzielnicach z ciasnymi uliczkami wciśniętymi między gęstą zabudowę.

Mieszkańcy Poznania już dziś borykają się z brakiem wolnych miejsc. Badania poznańskiego Zarządu Dróg Miejskich z listopada 2025 roku pokazują, że obłożenie parkingów w centrum sięgało w niektórych momentach nawet 88 proc., co oznaczało zaledwie 12 wolnych miejsc na każde 100.

Wraz ze spadkiem liczby stanowisk postojowych sytuacja ulegnie drastycznemu pogorszeniu. Nawet minimalna utrata miejsc będzie ogromnym problemem tam, gdzie już dzisiaj parkingi pękają w szwach.

Brak miejsc, większy stres i rosnące koszty

Czego mogą spodziewać się mieszkańcy? Przede wszystkim wydłużonego czasu na szukanie miejsca, parkowania daleko od miejsca zamieszkania i częstszego korzystania z płatnych stref. W dzielnicach o wysokiej gęstości zaludnienia wieczorne powroty do domu staną się prawdziwym wyzwaniem.

Problem dotknie nie tylko posiadaczy potężnych SUV-ów. Gdy większe pojazdy zajmą więcej miejsca, zaparkowanie nawet małego auta miejskiego stanie się o wiele trudniejsze.

Władze miast będą musiały podjąć trudne decyzje. Wydłużenie miejsc parkingowych poskutkuje ich mniejszą ilością. Z kolei budowa nowych placów postojowych wymaga wolnych terenów, których w gęsto zaludnionych obszarach po prostu nie ma. Miejsca dla aut będą musiały walczyć o przestrzeń z zielenią i ciągami pieszymi.

Pojawiają się pomysły na mniejsze samochody

Organizacja T&E sugeruje wprowadzenie podatków i opłat parkingowych zależnych od gabarytów pojazdu. Wśród propozycji znalazły się też restrykcje dotyczące wymiarów nowych aut: dopuszczalna szerokość to 192 cm, a wysokość maski to maksymalnie 85 cm.

Zgodnie z tymi założeniami nowe regulacje objęłyby homologacje od 2033 roku, a do sprzedaży wprowadzono by je w 2036 roku. Są to jednak na razie jedynie sugestie, a nie obowiązujące prawo.

Przyszłość nie napawa optymizmem

Zjawisko to będzie narastać powoli, z roku na rok. Analizy zakładają 20-letni cykl życia przeciętnego samochodu, co oznacza, że auta kupowane obecnie będą zajmować miejsce na ulicach jeszcze przez bardzo długi czas.

Ostateczna skala trudności będzie zależeć od wielu czynników: wymiarów aut, łącznej liczby pojazdów, działań samorządów oraz inwestycji w infrastrukturę parkingową.

Dla mieszkańców mocno zurbanizowanych osiedli znalezienie wolnego miejsca blisko domu będzie coraz trudniejsze. Kierowcy, którzy wrócą z pracy najpóźniej, będą zmuszeni do dalekich spacerów na parking.

Kultowe samochody PRL-u. Te wozy rządziły Polską Ludową. To prawdziwe ikony!

ROLKI