Spis treści
Prorosyjscy hakerzy z Z-Pentest i NoName057(16) chwalą się atakiem na Danfoss
W czwartek, 5 listopada, duńska Agencja ds. Bezpieczeństwa Społecznego i Gotowości przekazała informacje o najnowszych oświadczeniach cyberprzestępców. Sprawa dotyczy grup Z-Pentest oraz NoName057(16), które zasłynęły wcześniej z prorosyjskich akcji prowadzonych w sieci.
Jak informuje duńska stacja TV 2, oba kolektywy zamieściły na platformie Telegram komunikat, w którym wzięły na siebie odpowiedzialność za paraliż systemów chłodniczych. Z ich relacji wynika, że już od początku 2026 r. wykorzystywały luki bezpieczeństwa i uderzały w aparaturę sterującą instalacjami chłodniczymi. Dawało im to dostęp do zdalnego manipulowania temperaturą oraz włączania opcji rozmrażania.
Sprawcy przekonują także, że weszli w posiadanie haseł używanych przez kadrę oraz klientów przedsiębiorstwa Danfoss, a jako dowód udostępnili w sieci plik z tymi danymi. Duński producent potwierdził, że zna treść oświadczeń hakerów. Firma stanowczo zapewnia jednak, że nie odnotowano żadnych śladów włamania do jej wewnętrznych systemów informatycznych.
Duńskie instytucje państwowe analizują deklaracje cyberprzestępców z dużą rezerwą. Przedstawiciele Agencji ds. Bezpieczeństwa Społecznego i Gotowości zaznaczyli, że na obecnym etapie nie można jeszcze oficjalnie potwierdzić udziału wskazanych grup w tych incydentach.
W przeszłości grupy Z-Pentest oraz NoName057(16) wielokrotnie udostępniały już materiały, które miały świadczyć o ich uderzeniach w infrastrukturę przemysłową. Nie daje to jednak gwarancji, że obecne przechwałki mają pokrycie w faktach. Prorosyjscy hakerzy często przypisują sobie cudze lub głośne akcje wyłącznie dla zdobycia rozgłosu i zasiania paniki.
Cyberataki na urządzenia chłodnicze w Europie i Polsce. Setki sklepów ze stratami
Zmasowane uderzenie hakerów w sklepowe chłodnie po raz pierwszy odnotowano w połowie października na terenie Francji. Awaria sparaliżowała wówczas działanie około 700 tamtejszych supermarketów, a zepsuta żywność wygenerowała straty liczone w wielu milionach euro.
Kolejne uderzenie nastąpiło w poniedziałek, 2 listopada, obejmując swoim zasięgiem między innymi Włochy, Szwecję, Belgię, Holandię, Luksemburg, Irlandię, Finlandię oraz Estonię. Z komunikatów polskiego Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że problem dotknął także inne państwa na kontynencie, wliczając w to Polskę.
Schemat działania sprawców opierał się na zdalnym przejęciu nadzoru nad aparaturą chłodzącą. Hakerzy modyfikowali parametry pracy urządzeń, uruchamiając rozmrażanie lub podnosząc temperaturę wewnątrz nawet do poziomu 40-50 stopni Celsjusza. Takie warunki błyskawicznie niszczyły asortyment, przez co nabiał, mięso oraz mrożonki nie nadawały się już do dalszej sprzedaży.
Krzysztof Gawkowski stawia ultimatum polskim firmom w sprawie chłodni
Głos w sprawie zabrał wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który zauważył, że część krajowych przedsiębiorstw zignorowała alerty i nadal nie zabezpieczyła swojej aparatury. Polityk przekazał na antenie TVN24, że państwowe służby namierzyły w Polsce 140 urządzeń narażonych na zdalny atak. Choć niektórzy właściciele wdrożyli już procedury ochronne, inni wciąż odkładają rozwiązanie problemu w czasie.
Szef resortu cyfryzacji zagroził, że brak reakcji ze strony biznesu może skutkować publicznym ujawnieniem nazw podmiotów lekceważących ostrzeżenia. Wicepremier zwrócił uwagę, że problem wykracza poza sklepowe lodówki z żywnością, ponieważ identyczne systemy odpowiadają za bezpieczne składowanie krwi oraz bardzo drogich leków i preparatów medycznych.