Decyzja głowy państwa i reakcja ministra
W czwartkowe popołudnie, 19 lutego, prezydent Karol Nawrocki ogłosił weto wobec nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Kodeksu wyborczego. Zablokowane przepisy zakładały fundamentalną zmianę, polegającą na oddaniu prawa wyboru sędziowskich członków Rady w ręce samego środowiska sędziowskiego, a nie polityków zasiadających w Sejmie. Decyzja ta wywołała natychmiastowe oburzenie w resorcie sprawiedliwości.
Można skwitować jednym zdaniem: ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę świętą dzwoni - ocenił w rozmowie z PAP Waldemar Żurek.
Minister sprawiedliwości uważa, że argumentacja Pałacu Prezydenckiego mija się z prawdą, a skutkiem weta będzie pogłębienie chaosu prawnego. Zdaniem szefa resortu, zablokowanie reformy uderzy bezpośrednio w obywateli, którzy na co dzień borykają się z przewlekłością postępowań sądowych.
- Odpowiedzialność za weto spada na prezydenta. Od jutra odpowiedzialność za przewlekłość w sądach spada na prezydenta. To on będzie musiał stanąć i powiedzieć obywatelom, dlaczego procesy zostały wydłużone - podkreślił szef MS.
Rząd nie rezygnuje z reformy
Mimo prezydenckiej blokady, przedstawiciele rządu zapowiadają dalsze działania zmierzające do uzdrowienia sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.
- Mamy plan B i będziemy go realizować - powiedział Waldemar Żurek.
Szczegóły alternatywnej ścieżki nie zostały jeszcze ujawnione, ale minister zapewnia o swojej determinacji w przywracaniu organów konstytucyjnych. Odrzucona nowela przewidywała, że 15 członków KRS wybieranych byłoby w tajnych wyborach przez wszystkich sędziów, pod nadzorem Państwowej Komisji Wyborczej. Opozycja z PiS twierdziła, że narusza to ustawę zasadniczą, podczas gdy koalicja rządząca widziała w tym szansę na odpolitycznienie Rady.
Warto odnotować, że procedura zgłaszania kandydatów ruszyła już 11 lutego. Tuż przed ogłoszeniem weta, prezesi większości sądów apelacyjnych zaoferowali pomoc w wyłonieniu składu KRS, proponując rozwiązanie kompromisowe z udziałem Sejmu i zgromadzeń sędziowskich.