Polskie fabryki AGD zagrożone upadkiem. Chiński sprzęt zalewa rynek w Europie

2026-11-02 12:15

Polska traci pozycję europejskiego lidera w produkcji sprzętu AGD na rzecz potężnego importu z Chin. Najnowsze statystyki pokazują, że dostawy chińskiego AGD do Europy są już trzykrotnie wyższe niż z naszych zakładów. Przedstawiciele sektora biją na alarm, ponieważ zagrożone fabryki AGD w Polsce oznaczają ryzyko utraty pracy dla ponad 100 tysięcy osób.

Rzędy pralek i lodówek w sklepie lub magazynie. O kryzysie w polskich fabrykach AGD przeczytasz na Eska.
Autor: Ai Generator/ Shutterstock

Import AGD z Chin bije rekordy. Polska traci pozycję lidera produkcji

Najnowsze statystyki przynoszą fatalne informacje dla rodzimej gospodarki, która jeszcze niedawno była europejską potęgą w wytwarzaniu domowych urządzeń. Obecnie tę pozycję z ogromnym impetem przejmują Chiny. Według wyliczeń Eurostatu oraz organizacji APPLiA Polska, w okresie od stycznia do lipca 2026 roku na rynki Unii Europejskiej trafiło ponad 26,5 mln sztuk chińskiego AGD. W analogicznym przedziale czasowym z polskich zakładów wyjechało zaledwie 9,1 mln takich produktów.

Obecna sytuacja nie jest jedynie chwilowym załamaniem, lecz wyraźnym i stałym trendem. Import z Państwa Środka zwiększa się o ponad 12 proc. każdego roku, podczas gdy dostawy z naszego kraju systematycznie maleją. Jak donosi „Rzeczpospolita”, pod względem wartości finansowej dysproporcja ta prezentuje się jeszcze gorzej. Wartość chińskiego AGD sprowadzanego do Europy przekroczyła 3,2 mld euro, natomiast polski eksport skurczył się do nieco ponad 2 mld euro. W efekcie azjatyckie państwo kontroluje już przeszło 38 proc. rynku unijnego, a udział Polski stopniał do poziomu 13,2 proc.

QUIZ PRL. Sprzęty kuchenne w Polce Ludowej. To były hity AGD
Pytanie 1 z 12
Kamionkowa duża misa w której ucierano ciasta to…
QUIZ PRL. Sprzęty kuchenne w Polce Ludowej. To były hity AGD

Koszty produkcji AGD w Polsce i w Chinach. Skąd wynika różnica w cenie

Główną przyczyną tak drastycznej dysproporcji w rynkowych udziałach są koszty wytwarzania. Z danych przedstawianych przez importerów wynika, że wyprodukowanie jednej pralki w Chinach kosztuje średnio 150 euro. Dla porównania, stworzenie identycznego modelu w fabryce tureckiej wiąże się z wydatkiem rzędu 220 euro, a w polskim zakładzie kwota ta rośnie aż do 270 euro. Tak ogromna różnica cenowa całkowicie uniemożliwia nawiązanie równej walki konkurencyjnej.

Przewaga Azjatów nie wynika jednak wyłącznie z tańszej siły roboczej. Specjaliści zwracają uwagę, że za agresywną ekspansją stoją decyzje polityczne rządu w Pekinie, który wspiera eksporterów ulgami podatkowymi oraz pomocą logistyczną i doradczą. Chińskie przedsiębiorstwa początkowo realizowały zlecenia dla rozpoznawalnych europejskich marek. Z czasem, po zdobyciu odpowiedniej wiedzy oraz pozycji rynkowej, zaczęły z pełną mocą promować własne szyldy.

Reprezentanci sektora otwarcie przyznają, że tak dużej przewagi kosztowej nie da się już zniwelować wyłącznie poprzez podnoszenie wydajności pracy.

Polska branża AGD ma skalę, kompetencje i zaplecze produkcyjne, ale nierównowagi kosztowej, zwłaszcza w zakresie energii i surowców, nie da się już zrekompensować wyłącznie efektywnością. Bez szybkich decyzji wkrótce zamiast o konkurencyjności będziemy rozmawiać o zamykaniu zakładów i utracie miejsc pracy – mówi Maurizio David Sberna, dyrektor ds. government and external relations w Beko Europe.

Trudności w tym sektorze narastają od wielu lat. Prezes BSH w Polsce, Konrad Pokutycki, przypomina, że jeszcze w 2014 roku sprzęt z Azji stanowił 15,3 proc. europejskiego rynku AGD. Po upływie dekady, w 2024 roku, wskaźnik ten wzrósł do poziomu 28,2 proc. Z kolei w 2026 roku sytuacja producentów na Starym Kontynencie stała się jeszcze bardziej dramatyczna.

Cło węglowe CBAM a produkcja AGD. Komisja Europejska działa zbyt wolno

W obliczu pogłębiającej się zapaści cała branża wyczekuje ruchów ze strony Brukseli. Urzędnicy z Komisji Europejskiej od dwóch lat przygotowują mechanizm CBAM, nazywany cłem węglowym, który ma wyrównać szanse rynkowe. Założenie jest takie, aby wytwórcy spoza Unii Europejskiej, w tym z Chin, ponosili zbliżone koszty emisji CO2 do tych obciążających europejskie fabryki. Rozwiązanie to brzmi dobrze jedynie w teorii, gdyż polskie zakłady już teraz płacą za emisje przy produkcji stali czy aluminium, a ich azjatyccy rywale są z tych opłat zwolnieni.

Główną przeszkodą okazuje się jednak ślimacze tempo prac unijnych instytucji oraz propozycje, które mocno rozmijają się z potrzebami rynku. Komisja Europejska chce objąć ochroną wyłącznie pralki, lodówki i suszarki, co stanowi zaledwie 47 proc. polskiej produkcji dużego AGD. Przedstawiciele przemysłu od wielu miesięcy bezskutecznie apelują o dopisanie do tej listy innych kluczowych urządzeń, takich jak piekarniki, płyty kuchenne oraz zmywarki, których Polska produkuje aż 60 proc. w skali całej Unii.

Dzisiaj mówienie o wyrównywaniu szans to już za mało, trzeba wprost powiedzieć o konieczności wsparcia sektora z ogromnym znaczeniem choćby dla zatrudnienia i eksportu. Politycy nie mieli świadomości, jak duże znaczenie ma sektor dla gospodarki – mówi bez ogródek Wojciech Konecki, prezes APPLiA Polska.

Nawet ewentualne rozszerzenie wykazu chronionych towarów przez Brukselę nie przyniesie oczekiwanego przełomu. Z wyliczeń wynika, że wprowadzenie cła CBAM podniesie cenę pojedynczego urządzenia z Chin o zaledwie 2 lub 3 euro. Przy obecnej różnicy w kosztach produkcji, która przekracza 100 euro na sztuce, taka opłata stanowi przysłowiową kroplę w morzu potrzeb.

Zagrożone fabryki AGD w Polsce. Branża ostrzega przed zwolnieniami

Sytuacja staje się krytyczna, a czas na podjęcie skutecznych działań właśnie dobiega końca. Obecnie na terenie naszego kraju funkcjonuje około 30 dużych zakładów produkujących AGD, które wraz z siecią poddostawców zapewniają zatrudnienie przeszło 100 tysiącom pracowników. Teraz wszystkie te etaty znalazły się na szali. Przedstawiciele sektora nie mają wątpliwości, że widmo likwidacji polskich fabryk AGD to realne zagrożenie, które może spełnić się w ciągu kilku najbliższych lat. Tylko w minionym roku w całej Europie zamknięto pięć takich obiektów, co stanowi zapewne dopiero początek fali upadłości.

Wytwórcy sprzętu starają się walczyć o przetrwanie własnymi siłami, jednak bez instytucjonalnego wsparcia pozostają bezradni. Prezes Grupy Amica, Robert Stobiński, potwierdza, że reprezentanci przemysłu prowadzą intensywne negocjacje z polskimi politykami oraz europosłami w Parlamencie Europejskim.

Bez zrównania warunków konkurowania nie jesteśmy w stanie rywalizować z producentami z Azji. W perspektywie kilku lat ryzyko zamykania kolejnych fabryk gwałtownie rośnie, a niestety działań wspierających europejskich producentów nadal nie ma – podkreśla Stobiński.

Sektor od wielu lat bezskutecznie zwracał się do władz państwowych o uruchomienie programu dopłat do wymiany starych, prądożernych sprzętów na nowe modele. Wprowadzenie takiego rozwiązania pobudziłoby konsumpcję, pomogło utrzymać produkcję w fabrykach, przyniosło wpływy do budżetu i obniżyło rachunki Polaków za prąd. Mimo że analogiczne inicjatywy sprawdziły się w innych państwach, w Polsce ten projekt ostatecznie przepadł.

Jeżeli zabraknie natychmiastowych i stanowczych kroków ze strony gabinetu Donalda Tuska oraz unijnych urzędników w Brukseli, spełnienie się czarnego scenariusza dla polskiej branży AGD jest niemal przesądzone. W rezultacie powód do wieloletniej dumy, jakim była etykieta „Made in Poland”, może niebawem bezpowrotnie zniknąć z lodówek, pralek i zmywarek w całej Europie.

"Największe wesele w Polsce" na Rynku Głównym w Krakowie 

ROLKI