Podatek dla najbogatszych mocno w górę. Tysiące firm straci prawo do ryczałtu

Gabinet Donalda Tuska szykuje dotkliwe podwyżki obciążeń fiskalnych dla najlepiej zarabiających Polaków. Już w 2027 roku stawka daniny solidarnościowej podskoczy z 4 do 5 procent. Równolegle szykuje się potężna rewolucja w ryczałcie, w wyniku której dziesiątki tysięcy właścicieli firm pożegna się z dotychczasową formą rozliczeń i przymusowo wpadnie w wyższe progi podatkowe.

Ludzie w kolejce w urzędzie. Na miniaturze polskie banknoty. O zmianach w ryczałcie i podatkach przeczytasz w Eskice.
Autor: AsystenAI/ Pexels.com

Większa danina solidarnościowa od 2027 roku. Resort finansów ujawnia plany

Podatnicy osiągający roczne dochody przekraczające barierę miliona złotych muszą przygotować się na większe wydatki. Jak donosi "Rzeczpospolita", Ministerstwo Finansów opracowało już projekt ustawy, który zakłada zauważalne podniesienie stawki tak zwanej daniny solidarnościowej. Ten specjalny podatek obciąża obecnie wyłącznie osoby z zarobkami powyżej 1 mln zł rocznie, jednak od 1 stycznia 2027 roku jego wartość wzrośnie z 4 do 5 procent. Nowe zasady obejmą dochody płynące z przeróżnych źródeł, wliczając w to tradycyjne umowy o pracę, działalność gospodarczą rozliczaną na skali lub liniowo, a także kontrakty menedżerskie i zyski osiągane na giełdzie papierów wartościowych.

Jaki jest główny cel takich działań? Resort finansów tłumaczy oficjalnie, że korzystne modyfikacje parametrów skali podatkowej wymagają znalezienia odpowiednich źródeł ich sfinansowania. Oznacza to wprost, że władza poszukuje dodatkowych środków na pokrycie innych ulg, a ludzie o najwyższych zarobkach powinni wziąć na siebie większy ciężar utrzymania państwa i partycypować w ponoszeniu publicznych kosztów.

Mechanizm ten najlepiej zobrazować na konkretnym przykładzie. Jeśli właściciel firmy rozliczający się liniowo wykazuje roczny dochód na poziomie 2,5 mln zł, obecnie odprowadza do urzędu skarbowego 60 tys. zł z tytułu daniny (4 proc. liczone od nadwyżki powyżej pierwszego miliona). Kiedy przepisy wejdą w życie, jego rachunek wzrośnie do 75 tys. zł, ponieważ zapłaci 5 proc. od tej samej kwoty. Przełoży się to na konieczność oddania fiskusowi dodatkowych 15 tys. zł w skali roku. Z oficjalnych statystyk ministerstwa wynika, że aktualnie to zobowiązanie dotyczy grona 38,7 tys. podatników.

Rewolucja w ryczałcie. Tysiące firm straci prawo do popularnej formy opodatkowania

Resort finansów próbuje tonować nastroje, zapewniając, że sama podwyżka stawki nie powiększy grona osób zobowiązanych do płacenia daniny solidarnościowej. Nie ukazuje to jednak pełnego obrazu sytuacji, ponieważ przygotowany projekt zwiastuje radykalne cięcia w innej formie opodatkowania, co dla tysięcy firm stanie się podwójnie bolesnym ciosem finansowym. W praktyce najmocniej po kieszeni dostaną ci przedsiębiorcy, w których bezpośrednio uderzą drastyczne zmiany w ryczałcie planowane na 2027 rok.

Istota problemu tkwi w rządowych planach potężnego obniżenia limitu przychodów, który pozwala na korzystanie z ewidencjonowanego ryczałtu, czyli jednej z najbardziej przystępnych i chętnie wybieranych form rozliczeń. Dzisiaj próg ten wynosi aż 2 mln euro, co w przeliczeniu na 2026 rok da ponad 8,5 mln zł, jednak nowy projekt ścina tę wartość ośmiokrotnie – do zaledwie 250 tys. euro, czyli delikatnie ponad 1 mln zł. Urzędnicy szacują, że pułap ten przekracza obecnie około 43 tysiące aktywnych przedsiębiorców. To właśnie oni zostaną definitywnie pozbawieni prawa do ryczałtu i zmuszeni do przejścia na zasady ogólne lub rozliczenie liniowe.

W tym miejscu wyłania się fundamentalny problem, na który bezpośrednio zwracają uwagę specjaliści z branży podatkowej.

Przedsiębiorcy na ryczałcie nie są w ogóle objęci daniną solidarnościową. Utracą ten przywilej, jeśli zostaną zmuszeni do przejścia na skalę albo liniowy PIT – twierdzi Piotr Hanuszewski, senior menedżer w KPMG.

Rzecz jasna utrata prawa do ryczałtu nie sprawi, że każdy z automatu zostanie obciążony dodatkową daniną. Należy pamiętać, że przekroczenie miliona złotych przychodu rzadko przekłada się na identyczny dochód, który powstaje dopiero po odjęciu kosztów. Pułapka polega jednak na tym, że do limitu 1 mln zł wliczana jest łączna suma dochodów z różnych miejsc, na przykład z etatu i własnej firmy. Taki mechanizm spowoduje, że wielu podatników niepłacących dzisiaj daniny solidarnościowej, po nowelizacji będzie musiało uregulować tę należność.

QUIZ. Bogacze z seriali. Oni szastają kasą, rozpoznasz wszystkich?
Pytanie 1 z 10
Na początek uwielbiany Andrzej Budzyński, dobrze sytuowany bohater „M jak miłość”. Na czym się dorobił?
M jak miłość. Andrzej Budzyński

Skutki reformy podatkowej Donalda Tuska od 2027 roku

Konsekwencje reformy przygotowywanej przez ekipę Donalda Tuska mogą okazać się znacznie poważniejsze, niż wynika to z rządowych zapowiedzi. Zestawienie wyższej daniny solidarnościowej z całkowitym demontażem dotychczasowych zasad ryczałtu wykreuje kompletnie nowe otoczenie gospodarcze dla najzamożniejszych Polaków, uderzając przede wszystkim w aktywnych przedsiębiorców. Eksperci rynkowi są przekonani, że grupa obywateli zmuszonych do uiszczania podatku dla najbogatszych ulegnie gwałtownemu powiększeniu.

Prześwietlając dane udostępnione przez Ministerstwo Finansów, Piotr Hanuszewski z firmy doradczej KPMG rysuje wysoce prawdopodobny scenariusz przyszłych wydarzeń.

Z wyliczeń Ministerstwa Finansów wynika, że średni przychód przedsiębiorców, którzy wypadną z ryczałtu, wynosi sporo ponad 2 mln zł. Możemy więc przyjąć, że większość z nich będzie miała dochody powyżej 1 mln zł i obejmie ich danina solidarnościowa. W najczarniejszym dla podatników scenariuszu liczba osób, które płacą daninę, zwiększy się ponad dwukrotnie - powiedział dla "Rzeczpospolitej".

Czy istnieje jakakolwiek szansa na uniknięcie przymusowej eksmisji z ryczałtu? Branżowi doradcy podatkowi zaznaczają, że właściciele firm zaczną najpewniej gorączkowo poszukiwać metod na zrestrukturyzowanie prowadzonych przez siebie działalności. Wśród najczęściej wymienianych kół ratunkowych pojawia się rozdzielenie przedsiębiorstwa na odrębne podmioty, gdzie część pozostanie jednoosobową działalnością, a reszta trafi do spółki jawnej lub cywilnej. Alternatywnym scenariuszem może być też pełne przekształcenie biznesu w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółkę komandytową.

Należy mieć na uwadze, że omawiane przepisy zaczną obowiązywać dopiero 1 stycznia 2027 roku, a sam projekt znajduje się aktualnie w fazie konsultacji publicznych. Taki harmonogram sprawia, że właściciele biznesów dysponują jeszcze odpowiednim buforem czasowym na dokładną analizę swojej sytuacji finansowej. Dzięki temu mogą przygotować się na nadciągające zawirowania w ryczałcie i całkowicie nowe reguły opodatkowania najwyższych dochodów.

WARZECHA: NASZE PODATKI PÓJDĄ DO JASIA KAPELI I INNYCH "ARTYSTÓW!"

Rolki