Spis treści
Rosja blokuje ukraiński eksport zboża na Morzu Czarnym
Mimo braku oficjalnych zakazów przepływu, komunikacja wodna przez akwen Morza Czarnego uległa faktycznemu zawieszeniu. Jak zauważa dr Andrzej Szabaciuk z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie, wzajemna wymiana ognia między Kijowem a Moskwą spowodowała absolutny zastój w kluczowej dla ukraińskiej gospodarki żegludze towarowej. Zwraca na to uwagę ekspert, wskazując na zrujnowanie głównego kanału dystrybucji lokalnych produktów.
Ukraińskie wojsko z powodzeniem niszczy rosyjską infrastrukturę na Krymie i ogranicza ruch tamtejszej floty cieni, dezorganizując łańcuchy dostaw agresora. Z perspektywy światowego handlu ogromne znaczenie ma jednak to, że strona rosyjska regularnie ostrzeliwuje jednostki handlowe zmierzające do portów u wybrzeży Ukrainy.
Jeśli ataki Rosjan na statki handlowe będą się utrzymywać, to transport przez Morze Czarne może być zablokowany, a alternatywne drogowe kanały transportowe są obecnie praktycznie nie do zrealizowania – mówi wprost dr Andrzej Szabaciuk.
Statystyki z lipca i sierpnia 2026 roku obrazują skalę problemu, ponieważ odnotowano wtedy 35 ataków na statki zacumowane w portach, 22 incydenty na otwartych wodach oraz 67 uderzeń w zaplecze logistyczne okolic Odessy. W jednym z lipcowych ostrzałów wymierzonych w turecką jednostkę zginęło aż dziesięć osób. Przedsiębiorstwa żeglugowe w obawie o życie pracowników oraz stan maszyn masowo wycofują się z realizacji wcześniej zawartych kontraktów handlowych.
Konsekwencją tego zjawiska jest krytyczne przepełnienie ukraińskich magazynów rolniczych. Zgromadzono tam ponad 28 milionów ton tegorocznych plonów, podczas gdy kolejne 40 milionów wciąż czeka na skoszenie. Z powodu zalegającego z poprzednich sezonów rzepaku i innych upraw brakuje przestrzeni dla słonecznika oraz kukurydzy. Z szacunków wynika, że w wyniku wstrzymania spedycji morskiej brakuje miejsca na bezpieczne przechowanie niemal 10 milionów ton towarów rolnych. Spora część zapasów niszczeje pod gołym niebem.
Dlaczego tranzyt zbóż z Ukrainy drogą lądową się nie opłaca
Zablokowanie szlaków wodnych rodzi pytania o możliwość przewozu towarów za pomocą kolei i samochodów ciężarowych. Według eksperta IEŚ tego rodzaju rozwiązania zastępcze charakteryzują się niską efektywnością i generują gigantyczne koszty. Spławianie plonów rzeką Dunaj utrudniają niespotykane dotąd spadki poziomu wód, co powoduje powstawanie zatorów i spowalnia cały proces. Dodatkowo transport lądowy nie dysponuje odpowiednią przepustowością, a wysokie opłaty logistyczne sprawiają, że sprzedaż staje się dla rolników kompletnie nieopłacalna.
Pojawia się również ogromna przeszkoda w postaci relacji międzynarodowych. Strona ukraińska negocjuje warunki tranzytu z Mołdawią, Rumunią oraz Polską, jednak rozmowy te postępują niezwykle wolno. Zgoda na przewóz plonów przez polskie terytorium mogłaby wywołać stanowczy opór rolników. Społeczeństwo doskonale pamięta protesty wywołane strachem przed drastycznym spadkiem cen i załamaniem rodzimej produkcji na skutek niekontrolowanego napływu zagranicznych towarów.
Zgoda na tranzyt może wywołać sprzeciw miejscowych rolników, którzy będą obawiali się obchodzenia prawa i niekontrolowanego napływu ukraińskich produktów rolnych, co może doprowadzić do kolejnego »kryzysu zbożowego«, jak ten z okresu 2022-2023 – podkreśla dr Szabaciuk.
Nasz wschodni sąsiad znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Boryka się z niedostępnością szlaków morskich oraz niebotycznie drogimi i trudnymi politycznie alternatywami drogowymi. Właśnie z tego powodu ogromne ilości niesprzedanej żywności zalegają w kraju, pchając lokalnych producentów na skraj niewypłacalności.
Eksport zboża i globalne ceny żywności w cieniu działań Rosji
Wydarzenia na Morzu Czarnym są efektem zaplanowanej z premedytacją strategii. Dr Andrzej Szabaciuk twierdzi, że Moskwa traktuje ten akwen jako główne pole walki na wyczerpanie przeciwnika. Zastraszając armatorów, władze na Kremlu usiłują trwale odseparować Ukrainę od zagranicznych rynków zbytu. Choć latem Kijów proponował ustanowienie na wodach strefy zawieszenia broni, to oferta ta spotkała się ze stanowczą odmową.
Działania te mają na celu wywołanie ogólnoświatowego zamieszania i zastosowanie szantażu wobec państw zachodnich. Ukraina i Rosja to kluczowi gracze w sektorze rolnym, odpowiadający wspólnie za 75 procent globalnego obrotu olejem słonecznikowym, 30 procent sprzedaży pszenicy i 26 procent dostaw jęczmienia. Sam tylko ukraiński rynek kukurydzy stanowi 15 procent światowego zapotrzebowania, co dobitnie pokazuje skalę powiązań gospodarczych zagrożonych zbrojnym działaniem.
Kreml celowo generuje wstrząsy podażowe, aby przenieść koszty konfliktu na państwa trzecie, przede wszystkim z tzw. Globalnego Południa. Jest to cyniczna próba wywarcia pośredniej presji na Zachód – Moskwa zakłada, że widmo głodu, niestabilności społecznej i potencjalnych fal migracyjnych z Afryki oraz Azji zmusi społeczność międzynarodową do złagodzenia reżimu sankcyjnego i przystania na rosyjskie żądania – pisze ekspert IEŚ.
Utrzymująca się stagnacja eksportowa oznacza nieuchronny skok cen produktów spożywczych na całym świecie i widmo załamania rynku żywnościowego w 2026 roku. Największe straty poniosą państwa afrykańskie oraz azjatyckie, chociaż negatywne efekty odczują także mieszkańcy Europy. Według specjalisty IEŚ bez zdecydowanej interwencji dyplomatycznej lub zbrojnego zabezpieczenia statków handlowych szanse na przywrócenie normalnej żeglugi pozostają znikome.