Spis treści
Ceny paliw rosną. Donald Tusk rozważa trzy scenariusze
Specjaliści z branży paliwowej przewidują, że w najgorszym wypadku przekroczenie psychologicznej granicy 8 złotych za litr nastąpi w najbliższym czasie. Urszula Cieślak z biura maklerskiego BM Reflex tłumaczy, że gigantyczne koszty tankowania w 2026 roku wynikają bezpośrednio z niepokojów zbrojnych w rejonie Bliskiego Wschodu oraz zbliżającego się okresu gwałtownych zjawisk pogodowych w Ameryce Północnej.
W odpowiedzi na ten kryzys rząd Donalda Tuska przygotował trzy warianty działania. Pierwsza z opcji zakłada przywrócenie ulg podatkowych ujętych w wiosennym pakiecie CPN, który wcześniej skutecznie obniżył stawki na stacjach benzynowych. Decyzja o ewentualnym cięciu podatku VAT oraz akcyzy stoi jednak pod znakiem zapytania, a Ministerstwo Energii do tej pory nie zabrało głosu w tej sprawie i nie odpowiedziało na nasze zapytania.
Cytowana przez portal Business Insider Urszula Cieślak ocenia, że przedstawiciele władzy powstrzymają się od bezpośredniej ingerencji na rynku do momentu, aż ceny paliw faktycznie osiągną poziom 8 złotych za litr. Decyzje polityków będą ściśle powiązane z wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 2027 rok. Obecna koalicja ma świadomość, że rosnące koszty życia ułatwiły jej przejęcie władzy w 2023 roku, a teraz ta sama drożyzna może doprowadzić do utraty poparcia za kilkanaście miesięcy. Z tego względu ewentualne cięcia podatków miałyby charakter stricte polityczny.
Polecany artykuł:
Polecany artykuł:
Andrzej Domański blokuje pakiet CPN. Miliardy złotych zostaną w budżecie
Rządowa pomoc dla kierowców wiąże się z gigantycznymi wydatkami. Wiosenna tarcza paliwowa pochłonęła dokładnie 4,7 miliarda złotych z budżetu państwa, dlatego wielu członków rządu uważa powtórzenie tego kroku za nierealne. Główny opór stawia minister finansów Andrzej Domański, który ostrzega przed ogromnym obciążeniem kasy państwowej w dobie rosnących wydatków zbrojeniowych i społecznych. Szef resortu finansów obawia się również długoterminowego utrzymania wysokich cen ropy. Ewentualne wdrożenie ulg w obecnej sytuacji sprawiłoby, że ich późniejsze wycofanie tuż przed kolejnymi wyborami stałoby się politycznym samobójstwem.
Ostatni wariant zakłada bolesną adaptację rynku do rynkowych zawirowań. W tej koncepcji wysokie koszty tankowania w 2026 roku stają się powszechnym zjawiskiem, które irytuje społeczeństwo, ale jednocześnie nie wymusza na politykach drogich interwencji. Dla państwowych finansów to najbardziej korzystne rozwiązanie, ponieważ pozwala zatrzymać miliardy złotych w kasie, omijając granicę ostatecznej wytrzymałości obywateli. Według danych przytaczanych przez Business Insider oraz Super Express pewnym ukojeniem dla zmotoryzowanych pozostaje wyłącznie fakt, że stawki na polskich stacjach nadal wypadają stosunkowo tanio na tle innych państw Unii Europejskiej.
Źródło: Business Insider, Super Express