Spis treści
- Mechanizm oszustwa „na wędkę” i podatność starszych urządzeń na manipulacje.
- Proceder podrabiania etykiet z symbolami zwrotu kaucji przez grupy przestępcze.
- Historia rekordowego wyłudzenia: milion skanowań tego samego opakowania przez właściciela sklepu.
- Konsekwencje prawne dla złodziei kaucji przewidziane w polskim kodeksie karnym.
Luki w zabezpieczeniach automatów i nieuczciwi sprzedawcy
Najsłabszym ogniwem w łańcuchu zwrotów systemu kaucyjnego okazują się małe placówki handlowe o powierzchni poniżej 200 metrów kwadratowych. W miejscach, gdzie zbiórka odbywa się manualnie, nieuczciwy personel ma szerokie pole do nadużyć. Pracownik może wielokrotnie zeskanować ten sam kod kreskowy, a do worków zbiorczych wrzucić bezwartościowe odpady, generując tysięczne straty dla sklepu. Z kolei w przypadku butelkomatów popularna staje się metoda polegająca na przywiązaniu żyłki do butelki. Oszust wkłada opakowanie do maszyny, a tuż po zatwierdzeniu kaucji gwałtownie wyciąga je z powrotem, by użyć go ponownie. Choć nowoczesne urządzenia posiadają zabezpieczenia przed takimi manipulacjami, starsze modele wciąż dają się w ten sposób oszukać.
Przemyt opakowań i podrabiane kody kreskowe
Problem nie kończy się na pojedynczych oszustach, ponieważ do gry wchodzą zorganizowane grupy przestępcze. Ich metodą jest naklejanie fałszywych etykiet z polskim piktogramem kaucji na butelki, które w ogóle nie powinny trafić do systemu, w tym zwykłe śmieci. Poważnym zagrożeniem staje się również masowy import butelek zza wschodniej granicy. Przemyt dziesiątek tysięcy opakowań, które następnie są „legalizowane” w polskich automatach, może doprowadzić do strat finansowych idących w dziesiątki tysięcy złotych.
Cyfrowe kradzieże bonów. Lekcja z duńskiego rynku
Polska branża handlowa z niepokojem obserwuje doniesienia z zachodniej Europy, gdzie przestępcy weszli na wyższy poziom zaawansowania technologicznego. W Danii hakerzy wykorzystali luki w kryptografii, co pozwoliło im na kopiowanie wydrukowanych bonów kaucyjnych. Zduplikowane kody były realizowane w wielu kasach jednocześnie, zanim centralny system zdążył je unieważnić. Eksperci ds. bezpieczeństwa ostrzegają, że podobne ataki cyfrowe mogą wkrótce dotknąć również polskie sieci handlowe.
Niemiecki rekordzista. Wyprowadził 44 tysiące euro
Skalę możliwości, jakie daje system kaucyjny pomysłowym złodziejom, najlepiej obrazuje przypadek z Kolonii. 37-letni właściciel sklepu monopolowego dokonał oszustwa na gigantyczną skalę, wykorzystując zaledwie jedną butelkę PET. Mężczyzna zbudował specjalny tunel magnetyczny z drewna, który zakłócał pracę czujników zgniatających w automacie. Maszyna rejestrowała przyjęcie i zniszczenie opakowania, podczas gdy butelka w nienaruszonym stanie wracała do rąk sprawcy. Proceder trwał do momentu anonimowego donosu – w tym czasie oszust zeskanował ten sam plastik ponad 1,2 miliona razy, wyłudzając blisko 190 tysięcy złotych (ponad 44 tys. euro).
Polskie prawo o wyłudzeniach kaucji. Nawet dekada więzienia
Rodzime przepisy są bezlitosne dla osób próbujących oszukać system kaucyjny. Zgodnie z artykułem 286 Kodeksu karnego, za wyłudzenie pieniędzy grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sytuacja prawna sprawcy pogarsza się drastycznie, jeśli podczas procederu dojdzie do uszkodzenia automatu. Wówczas czyn może zostać zakwalifikowany jako kradzież z włamaniem, za co grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności. Oprócz wyroku karnego, sąd nakazuje również obowiązkowy zwrot wszystkich ukradzionych środków. Mimo jasnych ostrzeżeń ze strony sieci handlowych, specjaliści przewidują, że liczba takich incydentów w Polsce będzie rosnąć.