- Robert Dobrzycki, zarządzający łódzkim Widzewem, został sfotografowany na stołecznym lotnisku Chopina.
- Słynący z inwestycyjnego rozmachu biznesmen niezwłocznie przesiadł się do ekskluzywnego auta.
- Rodzi się pytanie, czy ta niespodziewana wizyta to element planu ratunkowego dla walczącego o utrzymanie zespołu z Łodzi?
Biznesmen Robert Dobrzycki został wypatrzony przez czujnego fotoreportera na terenie warszawskiego portu lotniczego. Sternik Widzewa dotarł do stolicy na pokładzie prywatnego odrzutowca, po czym błyskawicznie skierował swoje kroki do zaparkowanego nieopodal, ekskluzywnego Mercedesa Maybacha. Cała akcja przebiegła w zaledwie kilka chwil. Luksusowy jet oraz prestiżowa limuzyna z szoferem to doskonały dowód bogactwa i perfekcyjnej logistyki, do których Dobrzycki zdążył już przyzwyczaić sympatyków łódzkiej drużyny.
Warto przypomnieć, że w ostatnich miesiącach Robert Dobrzycki wysyłał prywatne maszyny po wracającego z urlopu na Santorini szkoleniowca Patryka Czubaka, a także po szwajcarskiego snajpera Andiego Zeqiriego. Takie działania dobitnie udowadniają, że w przypadku łódzkiego klubu nie ma miejsca na półśrodki. Tylko na przestrzeni ostatniego roku w rozwój piłkarskiej spółki zainwestowano dziesiątki milionów złotych.
Zgodnie z założeniami na sezon 2025/2026, łódzki Widzew miał rywalizować o najwyższe lokaty w tabeli, tymczasem zespół zmuszony jest do trudnej walki o utrzymanie. Niewykluczone, że najnowsza podróż Roberta Dobrzyckiego to element zakulisowej misji ratunkowej dla klubu. Aparat uwiecznił zaledwie krótki moment, podczas gdy kluczowe decyzje i największe transferowe hity rodzą się poza zasięgiem wzroku mediów. Sympatycy drużyny z pewnością liczą, że ten tajemniczy przylot zwiastuje głośne wzmocnienia kadrowe.
Galeria zdjęć: Robert Dobrzycki przyłapany na Okęciu. Czy właściciel Widzewa szykuje transfery?
Powyższe zdjęcia ukazują właściciela łódzkiego klubu opuszczającego płytę warszawskiego lotniska po tajemniczym przylocie do stolicy.