Spis treści
- Tło sprawy: AS Inbank współpracował ze sprzedawcami, proponując finansowanie zakupu pomp ciepła oraz paneli fotowoltaicznych.
- Główny problem: Instytucja bezprawnie klasyfikowała te kontrakty jako standardowe pożyczki, odbierając klientom podstawowe mechanizmy obronne.
- Znaczenie dla konsumenta: Nawet po rezygnacji z wadliwej instalacji, bank wymagał spłaty należności. Dowiedz się, na co należy uważać.
Gigantyczna kara za kredytową pułapkę
Wyobraźmy sobie scenariusz: zaciągasz zobowiązanie na instalację fotowoltaiki, jednak wykonawca zawodzi lub sprzęt ma usterki. Prawnie rezygnujesz z usługi, lecz zamiast spokoju, otrzymujesz od banku wezwanie do uregulowania długu. Z taką rzeczywistością zmierzyli się klienci AS Inbanku, który według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nielegalnie domagał się spłaty, chociaż środki trafiły do nieuczciwego wykonawcy. Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, przeanalizował sytuację i nałożył na instytucję grzywnę opiewającą na niemal 4,7 miliona złotych.
Kłopot wynikał z faktu, że AS Inbank kwalifikował kredyty udzielane we współpracy ze sprzedawcami jako zwykłe pożyczki konsumenckie. Z ustaleń Urzędu wynika jednak, że spełniały one wszystkie kryteria tzw. kredytu wiązanego. To zasadnicza różnica, gwarantująca konsumentom silne mechanizmy obronne. Instytucja finansowa w swoich pismach i decyzjach reklamacyjnych celowo odrzucała to powiązanie, dezinformując klientów i odbierając im prawa gwarantowane ustawowo.
- Kredyt wiązany daje konsumentowi dodatkową ochronę, bo zakup i jego finansowanie nie są traktowane jak dwa niezależne zdarzenia. Jeśli konsument skutecznie odstępuje od finansowanej umowy sprzedaży lub usługi, odstąpienie jest skuteczne również wobec kredytu. A gdy sprzedawca nie wykona umowy, w określonych sytuacjach konsument może domagać się wykonania zobowiązania także od kredytodawcy - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Instytucja próbowała się chronić klauzulą w umowie, która zrzucała na klienta ciężar zwrotu pieniędzy. Jednak szef UOKiK zaznaczył, że regulacje ustawy o kredycie konsumenckim mają charakter nadrzędny i żaden zapis umowny nie może ich anulować. Tomasz Chróstny skwitował sytuację jasno: sztuczne rozdzielenie kredytu od transakcji nie może skutkować zwolnieniem banku z respektowania praw konsumenckich.
Czy każda fotowoltaika jest równie bezpieczna? Zobacz
Jakie prawa daje Ci kredyt wiązany?
Zamieszanie wywołane decyzją UOKiK uświadamia, jak istotna jest znajomość własnych uprawnień. Kredyt wiązany to specyficzna forma finansowania, w której kontrakt kredytowy jest ściśle powiązany z umową nabycia konkretnego dobra lub usługi. Jeśli dostawca, na przykład paneli słonecznych, oferuje określone finansowanie i wspiera w jego uzyskaniu, z dużym prawdopodobieństwem jest to właśnie ten rodzaj kredytu.
W takiej sytuacji konsument zyskuje dwa kluczowe przywileje. Po pierwsze, skuteczne odstąpienie od umowy zakupu (np. ze względu na usterki) powoduje automatyczne wygaśnięcie umowy kredytowej. Co istotne, obowiązek zwrotu środków do banku spoczywa na sprzedawcy. Instytucja finansowa nie ma prawa żądać spłaty od klienta. Po drugie, w przypadku niewywiązania się z umowy przez sprzedawcę i bezskutecznych prób wymuszenia naprawy lub dostawy, można domagać się realizacji zobowiązania bezpośrednio od podmiotu finansującego.
Na to zwróć uwagę, biorąc kredyt u sprzedawcy
Zanim zawrzesz umowę o finansowanie zaproponowaną przez sklep lub instalatora, bądź czujny. Zweryfikuj w arkuszu informacyjnym, czy zobowiązanie jest sklasyfikowane jako wiązane. Gdy sprzedawca czynnie bierze udział w procedurze kredytowej, a środki są przeznaczone na konkretny produkt, przepisy chronią konsumenta, niezależnie od tego, jak formalnie nazwano umowę. Jeśli pojawią się jakiekolwiek niejasności odnośnie charakteru kontraktu, najrozsądniej jest dostarczyć dwa odrębne pisma o rezygnacji – jedno do sprzedawcy, a drugie wprost do instytucji finansowej.